Prezes Szczakowianki: III liga jest słaba, więc gramy o pierwsze miejsce
23.01.2013
Sytuacja nie jest najlepsza, ale optymizmu nie traci Andrzej Sojka, prezes Szczakowianki. - Trzecia liga jest słaba, gramy zatem o pierwsze miejsce. Na prośbę, aby trochę realniej ocenił szanse i cele jaworznian w nadchodzącej rundzie, krótko stwierdza: - A czemu nie możemy mieć marzeń? Szczakowianka zawsze była ambitna.
Tak naprawdę jeszcze kilka dni temu prezes Sojka był na pokładzie sam w towarzystwie pięciu graczy ze starego składu. Po długich namysłach na dalszą współpracę zgodził się jednak trener Radosław Gabiga, który w weekend szukał ewentualnych wzmocnień, bo jednak piątką grać się nie da. W połowie się to udało i na pierwszych zajęciach pojawiło się 16 piłkarzy. – Zabrakło jednak… bramkarza. Problemy są też z linią defensywną – ujawnia Gabiga i podkreśla, że jak na razie prześwietla każdego chętnego do gry.
Nie jest też tak skory do określenia celu na rundę wiosenną. – To będzie zupełnie nowa drużyna. Nie mamy zawodników, a nawet sparingpartnerów załatwiam dopiero teraz, bo wcześniej ustalony plan posypał się niczym domek z kart. Nie mogę nawet powiedzieć na co nas stać, bo nie wiem kto będzie w Szczakowiance występował. To wciąż jest jeden wielki znak zapytania.
Prezes Sojka liczy natomiast, że do aktualnie trenującej siódemki byłych zawodników dołączy jeszcze ktoś, kto nie znajdzie innego klubu. – Paru chłopaków jest na testach. Tutaj drzwi cały czas są otwarte. Finanse na pewno nie są porywające, ale staramy się coś ciekawego zbudować, a na to potrzeba czasu. Mogę jednak zapewnić, że Szczakowianka na pewno nie zginie.
Pytanie tylko, jak ten zespół będzie wyglądał wiosną. – Wiem z doświadczenia, że drużyny budowane naprędce nie zawsze grają potem tak, jak byśmy tego oczekiwali. Dlatego spokojnie do tego podchodzę. Nie patrzę na to w kategoriach konkretnego wyniku sportowego. W trudnych warunkach sukces smakuje lepiej, dlatego z pełnym entuzjazmem robię wszystko, aby ten nowy zespół dobrze przygotować – zamyśla się na chwilę Gabiga i kończy: - W tym trudnym dla nas momencie poznaję też prawdziwych przyjaciół, którzy bezinteresownie pomagają. To chyba teraz najważniejsze.
Tak naprawdę jeszcze kilka dni temu prezes Sojka był na pokładzie sam w towarzystwie pięciu graczy ze starego składu. Po długich namysłach na dalszą współpracę zgodził się jednak trener Radosław Gabiga, który w weekend szukał ewentualnych wzmocnień, bo jednak piątką grać się nie da. W połowie się to udało i na pierwszych zajęciach pojawiło się 16 piłkarzy. – Zabrakło jednak… bramkarza. Problemy są też z linią defensywną – ujawnia Gabiga i podkreśla, że jak na razie prześwietla każdego chętnego do gry.
Nie jest też tak skory do określenia celu na rundę wiosenną. – To będzie zupełnie nowa drużyna. Nie mamy zawodników, a nawet sparingpartnerów załatwiam dopiero teraz, bo wcześniej ustalony plan posypał się niczym domek z kart. Nie mogę nawet powiedzieć na co nas stać, bo nie wiem kto będzie w Szczakowiance występował. To wciąż jest jeden wielki znak zapytania.
Prezes Sojka liczy natomiast, że do aktualnie trenującej siódemki byłych zawodników dołączy jeszcze ktoś, kto nie znajdzie innego klubu. – Paru chłopaków jest na testach. Tutaj drzwi cały czas są otwarte. Finanse na pewno nie są porywające, ale staramy się coś ciekawego zbudować, a na to potrzeba czasu. Mogę jednak zapewnić, że Szczakowianka na pewno nie zginie.
Pytanie tylko, jak ten zespół będzie wyglądał wiosną. – Wiem z doświadczenia, że drużyny budowane naprędce nie zawsze grają potem tak, jak byśmy tego oczekiwali. Dlatego spokojnie do tego podchodzę. Nie patrzę na to w kategoriach konkretnego wyniku sportowego. W trudnych warunkach sukces smakuje lepiej, dlatego z pełnym entuzjazmem robię wszystko, aby ten nowy zespół dobrze przygotować – zamyśla się na chwilę Gabiga i kończy: - W tym trudnym dla nas momencie poznaję też prawdziwych przyjaciół, którzy bezinteresownie pomagają. To chyba teraz najważniejsze.
Polecane