Prezes Skałki Żabnica: Wycofujemy drużynę z III ligi śląsko-opolskiej!
27.05.2012
„Wróble ćwierkają”, że wraz z końcem sezonu wycofuje się pan z finansowania Skałki Żabnica. Ile w tym prawdy?
Józef Żyrek, prezes Skałki Żabnica: - To nie tak, że ja się wycofuję, tylko wycofujemy drużynę z III ligi.
To już jest pewne?
- Tak. Będzie jeszcze w tej sprawie spotkanie zarządu, ale wycofanie drużyny można uznać za pewne.
Skąd taka decyzja?
- Gmina i radni nie chcą nam w niczym pomagać. Mieszkańców gminy jest ponad 15 tysięcy, tu jest III liga, która stwarza jakiś prestiż i robi reklamę temu regionowi i samej gminie Węgierska Górka. Władze gminy i radni cały czas tylko narzekają, że grają obcokrajowcy, a nie miejscowi chłopcy. Ja zawsze pytam, jak to zrobić, by miejscowi chłopcy grali w III lidze i do tego piękną piłkę? Bo to nie jest sztuka grać i przegrywać. My zimą tę drużynę osłabiliśmy i teraz widać tego efekty. Choć też nie do końca, bo chłopcy są bardzo aktywni, mają serce do gry, ale brakuje im teraz takiego trzonu i niczego więcej. Nie grają już Murzyni – został tylko jeden – nie grają Ukraińcy, a społeczność dalej na mecze nie chodzi. Ponad 15 tysięcy mieszkańców, III liga, a na trybunach... dziesięć – piętnaście osób. Skoro władze nie mają serca, by wspomagać drużynę, a do tego negatywnie nastawiają społeczność, to ona odbiera to również negatywnie. Z tego względu pojawia się pytanie – jaki to ma sens? Nie ma przyszłości, nie ma wizji.
Aż tak źle jest?
- My tu mamy najgorsze obiekty! Do płyty nie ma zastrzeżeń, ale już zaplecza socjalnego nie ma żadnego. Co zaczynamy sezon, to cały czas mamy licencję warunkową. Pytam, kiedy nastąpi inwestycja w zaplecze socjalne, w trybuny? My, fanatycy, przychodzimy na stadion z parasolem i tak sobie radzimy z deszczem. Ale nie wszyscy tacy są. Jakby była trybuna kryta, to każdy tylko by przyjeżdżał samochodem, siedział pod dachem i byłaby lepsza frekwencja.
Piłka całkowicie zniknie z Węgierskiej Górki i Żabnicy?
- Będziemy mieli wciąż drużyny młodzieżowe – żaków, trampkarzy, juniorów. Pierwsza drużyna będzie grała w Węgierskiej Górce, reszta na terenie Żabnicy. Sport zostanie i będziemy widzieć, czy będą jakieś ruchy władz gminy. Przyszłość pokaże. Na dzień dzisiejszy jest postanowione, że pierwszej drużyny w III lidze od nowego sezonu nie będzie.
Nie wyklucza pan powrotu do Skałki, jeśli coś się zmieni w podejściu władz gminy?
- Myślę, że jest za wcześnie, by o tym mówić. Kilkakrotnie już się spotykaliśmy. Już jesienią rozmawialiśmy z władzami. Miał powstać budynek socjalny, miały być trybuny kryte. Wiadoma sprawa, że nie musi to stanąć w ciągu roku-dwóch, może w ciągu trzech czy czterech. My już kilka lat tu gramy i tu się nic nie zmienia. Jedyne poprawki zrobiliśmy prywatnie. Władze gminy zapewniły trybuny, ale zadaszenia już brakuje, jak wspominałem. Ogrodzenia, tablicę świetlną i inne tego typu rzeczy, zakupiliśmy z prywatnych środków.
Nie było możliwości, by za pieniądze sponsorów remontować obiekt?
- Była taka wizja, by gmina przekazała te tereny klubowi i my byśmy tutaj działali. Co roku coś by powstało. Chcieliśmy otworzyć jakiś ogródek dla społeczności, żeby przychodzili rodzice z dziećmi, jakąś kawiarenkę. Szukaliśmy pieniędzy, gdzie się dało. Ale nie ma dobrej woli władz, co nas w dużym stopniu zniechęca.
Kiedy Skałka kilka lat temu zaczynała ten niesamowity marsz w górę panu marzyły się awanse do wyższych lig, czy raczej III liga od początku była szczytem możliwości?
- Raczej liczyliśmy, że „staniemy” w tej III lidze. II liga to już wyjazdy na całą Polskę, spore koszty. Na naszą gminę III liga to coś wystarczająco prestiżowego. I tak się rozreklamowaliśmy. W Polsce słyszałem niejednokrotnie, że ludzie kojarzą Skałkę Żabnica. Byliśmy zazwyczaj w czołówce, graliśmy ładną piłkę, dużo dobrego zrobiliśmy, ale jak długo można to ciągnąć, gdy z drugiej strony nie ma zainteresowania? Gdyby władze popierały, chodziły na mecze, przemawiały do tego społeczeństwa, to może inaczej by to wyglądało. A tak tylko negatywy i negatywy. Może oni nie mają rozeznania, na czym piłka polega? My byśmy bardzo chcieli, żeby nasze chłopaki grały, wszyscy z tego terenu i do tego grały pięknie. Bo jeżeliby przegrywali mecz za meczem, to kibice i tak by nie przychodzili. Zainteresowanie jest wtedy, gdy wygrywa się mecze. Gdyby była inna otoczka, gdyby powstała tu dobra baza, to tu by i I-ligowe kluby przyjeżdżały na obozy. Ale brakuje infrastruktury, jakiejś pełnowymiarowej sztucznej płyty. Jeździliśmy na sparingi do Czech, na Słowację czy do Bielska-Białej i wszędzie mówili, że trzy lata i inwestycja się zwraca. My tylko słyszeliśmy, że nie ma na nic pieniędzy. A my nie będziemy na tym terenie specjalnie inwestować, by nie zawyżać wartości obiektów, które nie są nasze.
Kilku zawodników – jak chociażby Tomasz Janik, Tomasz Pełka, Marcin Dudka – a także trener Vladimir Vesely, raczej zasługuje by przynajmniej pozostać na poziomie III ligi. Co będzie z nimi?
- Myślę, że jest parę chłopaków, którzy zasługują, by grać w wyższych ligach. Myślę, że po spotkaniu zarządu kilku zawodników gdzieś wypożyczymy, żeby się rozwijać. Kilku jest za dobrych, by grać w ligach regionalnych.
W przyszłym sezonie Skałka będzie grać w żywieckiej A-klasie, czy też w bielskiej okręgówce?
- Myślę, że jeszcze podejmiemy decyzję. Być może będzie okręgówka, bo piłka przynajmniej na tym poziomie powinna tu jednak zostać...
Rozmawiał Michał Trela.
Józef Żyrek, prezes Skałki Żabnica: - To nie tak, że ja się wycofuję, tylko wycofujemy drużynę z III ligi.
To już jest pewne?
- Tak. Będzie jeszcze w tej sprawie spotkanie zarządu, ale wycofanie drużyny można uznać za pewne.
Skąd taka decyzja?
- Gmina i radni nie chcą nam w niczym pomagać. Mieszkańców gminy jest ponad 15 tysięcy, tu jest III liga, która stwarza jakiś prestiż i robi reklamę temu regionowi i samej gminie Węgierska Górka. Władze gminy i radni cały czas tylko narzekają, że grają obcokrajowcy, a nie miejscowi chłopcy. Ja zawsze pytam, jak to zrobić, by miejscowi chłopcy grali w III lidze i do tego piękną piłkę? Bo to nie jest sztuka grać i przegrywać. My zimą tę drużynę osłabiliśmy i teraz widać tego efekty. Choć też nie do końca, bo chłopcy są bardzo aktywni, mają serce do gry, ale brakuje im teraz takiego trzonu i niczego więcej. Nie grają już Murzyni – został tylko jeden – nie grają Ukraińcy, a społeczność dalej na mecze nie chodzi. Ponad 15 tysięcy mieszkańców, III liga, a na trybunach... dziesięć – piętnaście osób. Skoro władze nie mają serca, by wspomagać drużynę, a do tego negatywnie nastawiają społeczność, to ona odbiera to również negatywnie. Z tego względu pojawia się pytanie – jaki to ma sens? Nie ma przyszłości, nie ma wizji.
Aż tak źle jest?
- My tu mamy najgorsze obiekty! Do płyty nie ma zastrzeżeń, ale już zaplecza socjalnego nie ma żadnego. Co zaczynamy sezon, to cały czas mamy licencję warunkową. Pytam, kiedy nastąpi inwestycja w zaplecze socjalne, w trybuny? My, fanatycy, przychodzimy na stadion z parasolem i tak sobie radzimy z deszczem. Ale nie wszyscy tacy są. Jakby była trybuna kryta, to każdy tylko by przyjeżdżał samochodem, siedział pod dachem i byłaby lepsza frekwencja.
Piłka całkowicie zniknie z Węgierskiej Górki i Żabnicy?- Będziemy mieli wciąż drużyny młodzieżowe – żaków, trampkarzy, juniorów. Pierwsza drużyna będzie grała w Węgierskiej Górce, reszta na terenie Żabnicy. Sport zostanie i będziemy widzieć, czy będą jakieś ruchy władz gminy. Przyszłość pokaże. Na dzień dzisiejszy jest postanowione, że pierwszej drużyny w III lidze od nowego sezonu nie będzie.
Nie wyklucza pan powrotu do Skałki, jeśli coś się zmieni w podejściu władz gminy?
- Myślę, że jest za wcześnie, by o tym mówić. Kilkakrotnie już się spotykaliśmy. Już jesienią rozmawialiśmy z władzami. Miał powstać budynek socjalny, miały być trybuny kryte. Wiadoma sprawa, że nie musi to stanąć w ciągu roku-dwóch, może w ciągu trzech czy czterech. My już kilka lat tu gramy i tu się nic nie zmienia. Jedyne poprawki zrobiliśmy prywatnie. Władze gminy zapewniły trybuny, ale zadaszenia już brakuje, jak wspominałem. Ogrodzenia, tablicę świetlną i inne tego typu rzeczy, zakupiliśmy z prywatnych środków.
Nie było możliwości, by za pieniądze sponsorów remontować obiekt?
- Była taka wizja, by gmina przekazała te tereny klubowi i my byśmy tutaj działali. Co roku coś by powstało. Chcieliśmy otworzyć jakiś ogródek dla społeczności, żeby przychodzili rodzice z dziećmi, jakąś kawiarenkę. Szukaliśmy pieniędzy, gdzie się dało. Ale nie ma dobrej woli władz, co nas w dużym stopniu zniechęca.
Kiedy Skałka kilka lat temu zaczynała ten niesamowity marsz w górę panu marzyły się awanse do wyższych lig, czy raczej III liga od początku była szczytem możliwości?
- Raczej liczyliśmy, że „staniemy” w tej III lidze. II liga to już wyjazdy na całą Polskę, spore koszty. Na naszą gminę III liga to coś wystarczająco prestiżowego. I tak się rozreklamowaliśmy. W Polsce słyszałem niejednokrotnie, że ludzie kojarzą Skałkę Żabnica. Byliśmy zazwyczaj w czołówce, graliśmy ładną piłkę, dużo dobrego zrobiliśmy, ale jak długo można to ciągnąć, gdy z drugiej strony nie ma zainteresowania? Gdyby władze popierały, chodziły na mecze, przemawiały do tego społeczeństwa, to może inaczej by to wyglądało. A tak tylko negatywy i negatywy. Może oni nie mają rozeznania, na czym piłka polega? My byśmy bardzo chcieli, żeby nasze chłopaki grały, wszyscy z tego terenu i do tego grały pięknie. Bo jeżeliby przegrywali mecz za meczem, to kibice i tak by nie przychodzili. Zainteresowanie jest wtedy, gdy wygrywa się mecze. Gdyby była inna otoczka, gdyby powstała tu dobra baza, to tu by i I-ligowe kluby przyjeżdżały na obozy. Ale brakuje infrastruktury, jakiejś pełnowymiarowej sztucznej płyty. Jeździliśmy na sparingi do Czech, na Słowację czy do Bielska-Białej i wszędzie mówili, że trzy lata i inwestycja się zwraca. My tylko słyszeliśmy, że nie ma na nic pieniędzy. A my nie będziemy na tym terenie specjalnie inwestować, by nie zawyżać wartości obiektów, które nie są nasze.
Kilku zawodników – jak chociażby Tomasz Janik, Tomasz Pełka, Marcin Dudka – a także trener Vladimir Vesely, raczej zasługuje by przynajmniej pozostać na poziomie III ligi. Co będzie z nimi?
- Myślę, że jest parę chłopaków, którzy zasługują, by grać w wyższych ligach. Myślę, że po spotkaniu zarządu kilku zawodników gdzieś wypożyczymy, żeby się rozwijać. Kilku jest za dobrych, by grać w ligach regionalnych.
W przyszłym sezonie Skałka będzie grać w żywieckiej A-klasie, czy też w bielskiej okręgówce?
- Myślę, że jeszcze podejmiemy decyzję. Być może będzie okręgówka, bo piłka przynajmniej na tym poziomie powinna tu jednak zostać...
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane