Prezes GieKSy chętnie radzi się internautów. Ci pytają go o... wszystko

10.11.2009
Kiedyś Krystian Rogala, a dziś Marek Worach kontaktuje się z kibicami swojego klubu za pomocą forum internetowego. Czy inni prezesi pójdą tym śladem? Jędrzej Jędrych jest sceptyczny.
Wynik sportowy, finanse, infrastruktura... Bez żadnego z tych elementów profesjonalnie zarządzany klub obejść się nie może. Bywa jednak i tak, że przy okazji zapomina się o innym niezwykle ważnym czynniku - tym ludzkim. A to przecież kibice sprawiają, że o poszczególnych klubach można mówić jako o uznanych firmach. Bez nich - a przykładów na to jest mnóstwo - futbolowy interes prędzej czy później legnie w gruzach. Mimo wszystko, wielu działaczy o tej banalnej prawdzie wciąż chyba zapomina. Co zrobić, by kontakt na linii zarząd - fani był lepszy?

Ciekawą drogę obrali na Bukowej. Konkretnie, zrobił to wiceprezes Jacek Pluta, który zasugerował swojemu szefowi, by ten dialog z sympatykami GieKSy prowadził przez... forum internetowe. - Często kontrowersyjny temat przedstawiany jest w mediach w nie do końca odpowiednim świetle. To powoduje, że poziom stresów u kibiców niepotrzebnie rośnie. Tymczasem z pomocą takiego forum możemy prowadzić dialog bezpośrednio z sobą - tłumaczy Marek Worach. Mało tego. "Sternik" GKS-u zapewnia, że z rad internautów chętnie korzysta.

- Nikt nie jest przecież alfą i omegą. A ja mówię otwarcie o tym, że dopiero uczę się tej branży. Tym bardziej chcę wiedzieć, jakie nastroje panują wśród kibiców - podkreśla Worach, którego sympatycy GKS-u pytają o zaległości w wypłatach dla zawodników, poszukiwania sponsora, budowę nowego stadionu... Jednym słowem, o wszystko. To zresztą pomysł już sprawdzony. Przypomnijmy, kiedyś w taki sam sposób z fanami Ruchu Chorzów komunikował się jego ówczesny prezes, Krystian Rogala.

- Czy podobna forma dialogu może się przyjąć również w innych naszych klubach? - pytamy szefa Górnika Zabrze. - Niewykluczone, choć ja osobiście nie mam tego na razie w planach - mówi Jędrzej Jędrych. - Zdecydowanie bardziej preferuję kontakt twarzą w twarz. Taki, jaki mam z członkami stowarzyszenia sympatyków Górnika. W internecie trudniej o rzeczową rozmowę, bo tam przecież wszyscy są anonimowi - zauważa "sternik" klubu z Roosevelta.

A propos wspomnianej anonimowości... Czy stanowi ona poważny problem w relacjach Woracha z internautami? - Nie ukrywam, że zdarzyło się kilka epitetów pod moim adresem, ale były to naprawdę incydentalne przypadki - przekonuje prezes GieKSy.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również