"Presja jest wtedy, gdy strzela się rzut karny przy stanie 0-0 w 95. minucie"

22.03.2013
- Ja nie mam z tym problemu, ale trzeba o to zapytać każdego z osobna - mówi Marcin Chmiest, napastnik Skry Częstochowa, o presji związanej z walką o awans do II ligi. Jutro mecz z Przyszłością Rogów.
- Czy jesteśmy faworytem sobotniego meczu? Na własnym boisku spisujemy się bardzo dobrze. Jesienią mieliśmy bodaj tylko dwie wpadki. Znamy swoją wartość, wiemy, o co gramy, więc przed pierwszym meczem jesteśmy optymistami. Mamy szacunek dla rywali, ale lider nas podwójnie motywuje. Chcemy się zrewanżować za porażkę z rundy jesiennej, gdy przegraliśmy w Rogowie 0-2 - mówi Marcin Chmiest.

Napastnik Skry przyznaje, że nie ma problemów z presją, jaka jest wywierana w Częstochowie na awans do II ligi. - Nadchodzą mecze o stawkę i na pewno komuś przez głowę przejdzie myśl, co będzie w przypadku niepowodzenia. Dla mnie presja jest wówczas, gdy strzela się rzut karny w 95. minucie przy stanie 0-0. To, że gramy na sztucznej murawie, jest w pewnym sensie naszym atutem, choć zimą większość drużyn trenowała na takiej nawierzchni. My z kolei mamy problemy w meczach wyjazdowych, gdy gramy na naturalnej trawie - twierdzi.

Doświadczony napastnik, który ma za sobą występy w ekstraklasie polskiej i portugalskiej, nie ukrywa, że zdaje sobie sprawę, że od niego oczekuje się więcej niż od innych graczy. - Wiem, jaka odpowiedzialność jest na moich barkach. Jestem traktowany jako wizytówka zespołu, bo grałem w ekstraklasie i wymaga się ode mnie strzelania goli. Mam po prostu pomóc drużynie w wywalczeniu awansu - zaznacza były gracz Odry Wodzisław.
źródło: Sport

Przeczytaj również