Powołano spółkę Stadion Śląski. Dokończą budowę i rozliczą winnych
05.07.2013
W trakcie ostatniej sesji Sejmiku Śląskiego zadecydowano, że powołana zostanie spółka "Stadion Śląski", która odpowiadać będzie za dokończenie modernizacji obiektu, a gdy już zostanie on ukończony, przejmie rolę zarządcy obiektu.
Powołanie spółki to decyzja Arkadiusza Chęcińskiego, członka zarządu województwa, który jest odpowiedzialny za dalsze losy "Kotła czarownic". - Na początek podstawą jej funkcjonowania będzie już wcześniej powołane biuro ds. budowy Stadionu Śląskiego. Następnie dojdzie do restrukturyzacji WOKiS-u Stadion Śląski, aby od 1 stycznia 2014 roku przenieść wszelkie zadania do spółki. Nie ukrywam, że chciałbym wciągnąć w to osobę z doświadczeniem, która uczestniczyła przy dotychczasowej budowie, zna temat i wie, jak tym wszystkim kierować. Takiego prawdziwego menedżera, który potrafiłby to wszystko ogarnąć - mówi Chęciński. Jeszcze nie wiadomo, kto stanie na czele spółki.
Trudno przewidzieć, kiedy nastąpi wznowienie prac. Dotychczasowy wykonawca wycofał się z zadania, trzeba przeprowadzić remanent. - Na razie musimy posprzątać po tym, co było, bo zakładam, że im głębiej będziemy sięgać, tym więcej różnych wątków ujrzy światło dzienne. Spodziewam się, że parę wątków i spraw będzie do wyprostowania. Jestem jednak optymistą i sądzę, że do przyszłej wiosny wszystko uregulujemy i będziemy mogli ruszyć z robotami na obiekcie. Oczywiście, jeżeli wszystko - korekty w projekcie, wyłonienie nowego wykonawcy itd. - odbędzie się zgodnie z planem - zaznacza w rozmowie ze "Sportem" Chęciński.
Szacuje się, że modernizacja zakończy się do 2,5 roku od momentu wznowienia prac. Wielu zastanawia się, czy jest w ogóle sens kończyć budowę. - Sens jest. Patrząc przez pryzmat całej aglomeracji, mówimy o milionach ludzi jako potencjalnych użytkownikach stadionu. W odróżnieniu od innych powstałych już obiektów naszą siłą będzie funkcjonalność - przekonuje Chęciński. - W tej chwili musimy skoncentrować się na tym, aby ta inwestycja znów ruszyła i została dokończona. Później nie unikniemy rozliczeń. A już wiadomo, że choćby w jakiejś części wini są wszyscy. Z pewnością w odpowiednim czasie wkroczą organy zewnętrzne i nie obejdzie się bez rozprawy sądowej, która rozliczy winnych - dodaje.
Powołanie spółki to decyzja Arkadiusza Chęcińskiego, członka zarządu województwa, który jest odpowiedzialny za dalsze losy "Kotła czarownic". - Na początek podstawą jej funkcjonowania będzie już wcześniej powołane biuro ds. budowy Stadionu Śląskiego. Następnie dojdzie do restrukturyzacji WOKiS-u Stadion Śląski, aby od 1 stycznia 2014 roku przenieść wszelkie zadania do spółki. Nie ukrywam, że chciałbym wciągnąć w to osobę z doświadczeniem, która uczestniczyła przy dotychczasowej budowie, zna temat i wie, jak tym wszystkim kierować. Takiego prawdziwego menedżera, który potrafiłby to wszystko ogarnąć - mówi Chęciński. Jeszcze nie wiadomo, kto stanie na czele spółki.
Trudno przewidzieć, kiedy nastąpi wznowienie prac. Dotychczasowy wykonawca wycofał się z zadania, trzeba przeprowadzić remanent. - Na razie musimy posprzątać po tym, co było, bo zakładam, że im głębiej będziemy sięgać, tym więcej różnych wątków ujrzy światło dzienne. Spodziewam się, że parę wątków i spraw będzie do wyprostowania. Jestem jednak optymistą i sądzę, że do przyszłej wiosny wszystko uregulujemy i będziemy mogli ruszyć z robotami na obiekcie. Oczywiście, jeżeli wszystko - korekty w projekcie, wyłonienie nowego wykonawcy itd. - odbędzie się zgodnie z planem - zaznacza w rozmowie ze "Sportem" Chęciński.
Szacuje się, że modernizacja zakończy się do 2,5 roku od momentu wznowienia prac. Wielu zastanawia się, czy jest w ogóle sens kończyć budowę. - Sens jest. Patrząc przez pryzmat całej aglomeracji, mówimy o milionach ludzi jako potencjalnych użytkownikach stadionu. W odróżnieniu od innych powstałych już obiektów naszą siłą będzie funkcjonalność - przekonuje Chęciński. - W tej chwili musimy skoncentrować się na tym, aby ta inwestycja znów ruszyła i została dokończona. Później nie unikniemy rozliczeń. A już wiadomo, że choćby w jakiejś części wini są wszyscy. Z pewnością w odpowiednim czasie wkroczą organy zewnętrzne i nie obejdzie się bez rozprawy sądowej, która rozliczy winnych - dodaje.
Polecane