Poprowadzi zespół w setnym ligowym meczu, a szatnia... nie pamięta
05.11.2010
62 zwycięstwa, 26 remisów, 11 porażek - tak prezentuje się bilans 99 ligowych meczów BKS-u Stal Bielsko-Biała pod wodzą Marka Mandli. A zatem, średnio jedna porażka na dziewięć spotkań. Jest się czym pochwalić... Byłoby zatem miło, gdyby zawodnicy u jubileuszu swojego trenera nie zapomnieli. - Ale nie spodziewam się, by pamiętali. Z prostego powodu: zawsze uczulam ich na to, by w statystyki za bardzo nie spoglądali - uśmiecha się szkoleniowiec.
Z drugiej strony, przyznaje, że akurat ten bilans jest dla niego ważny. - Bo choć wszyscy widzą w nas zawsze faworyta, to my - ludzie z klubu - wiemy, że warunków na bycie tym faworytem nie mamy - tłumaczy Mandla, który przejął zespół dokładnie 3 września 2007 roku. Najpierw awansował do III ligi, a później dwukrotnie zajmował na tym szczeblu 2. miejsce. Co więcej, w 2009 roku dosłownie sekund zabrakło mu do zwycięstwa w barażu o II ligę...
- Wie pan co od tych ponad trzech lata sprawia mi dużą satysfakcję? To, że ta drużyna była sukcesywnie osłabiana, a mimo to udawało mi się dobierać ludzi, którzy trzymali w szatni świetny klimat - podkreśla były trener Walki Zabrze. Przy okazji za dobrą atmosferę do pracy chwali też... swoją rodzinę. - Dla mnie futbol to nie zawód, a pasja. W domu wszystko podporządkowane jest właśnie jemu. Dobrze, że żona nie ma pretensji - śmieje się Mandla.
Z drugiej strony, przyznaje, że akurat ten bilans jest dla niego ważny. - Bo choć wszyscy widzą w nas zawsze faworyta, to my - ludzie z klubu - wiemy, że warunków na bycie tym faworytem nie mamy - tłumaczy Mandla, który przejął zespół dokładnie 3 września 2007 roku. Najpierw awansował do III ligi, a później dwukrotnie zajmował na tym szczeblu 2. miejsce. Co więcej, w 2009 roku dosłownie sekund zabrakło mu do zwycięstwa w barażu o II ligę...
- Wie pan co od tych ponad trzech lata sprawia mi dużą satysfakcję? To, że ta drużyna była sukcesywnie osłabiana, a mimo to udawało mi się dobierać ludzi, którzy trzymali w szatni świetny klimat - podkreśla były trener Walki Zabrze. Przy okazji za dobrą atmosferę do pracy chwali też... swoją rodzinę. - Dla mnie futbol to nie zawód, a pasja. W domu wszystko podporządkowane jest właśnie jemu. Dobrze, że żona nie ma pretensji - śmieje się Mandla.
Polecane