Polonia Ł. - Czaniec 1-0
13.09.2008
Dobrze zrobił ten kto przyszedł dopiero na drugą połowę meczu rozgrywanego w Łaziskach. Nie musiał zapłacić za bilet, a w dodatku zobaczył niemal wszystkie najciekawsze akcje, bo pierwsza połowa zdecydowanie rozczarowała. Jedyną akcję wartą odnotowania zbudowała Polonia. Tomasz Wolak uruchomił imiennika - Tomasza Bartkiewicza, a ten nie przyjmował piłki, tylko od razu wybornie dośrodkował ją w pole karne "na nos" Dawida Oszka. Napastnik gospodarzy źle obliczył jednak tor jej lotu i dlatego nie wpakował do siatki rywali. – Schemat ten ćwiczyliśmy na treningach. Wrzutka była bardzo dobra – chwalił kolegę z zespołu Oszek.
Co nie udało się w pierwszej odsłonie, stało się faktem na początku drugiej. Piłkę posłaną w pole karne przez Grzegorza Paździornego próbowało przechwycić kilku zawodników, lecz ta skozłowała i trafiła na głowę Oszka. Gracz Polonii tej sytuacji już nie zmarnował. Czaniec natychmiast porzucił pasywną taktykę i rzucił się do odrabiania strat. Dyktująca dotąd warunki ekipa z Łazisk oddała inicjatywę. – Każdy myślał już tylko o tym, aby utrzymać zwycięstwo do końcowego gwizdka – przyznał Dawid Oszek.
Mało efektowna filozofia powinna zostać zganiona. Pierwszym, który stanął oko w oko z bramkarzem Polonii był Mateusz Płonka. Napastnik Czańca fatalnie spudłował. Bliższy celu był kapitan Maciej Żak, a już w doliczonym czasie gry najlepszą okazję zaprzepaścił Krzysztof Madej. Świetną, a zarazem ofiarną interwencją popisał się Wiktor Marszałek. – W końcu i do nas uśmiechnął się los, bo w poprzednich meczach, to my byliśmy zespołem lepszym, a traciliśmy punkty. Z Czańcem wygraliśmy trochę szczęśliwie – nie krył Oszek. Niezadowolony kręcił głową Łukasz Dębski.
- Boli ta porażka. Można pechowo przegrać raz, albo dwa, ale nie po raz kolejny już w tym sezonie! Znów to my stwarzamy sobie kilka wyśmienitych sytuacji, a rywale w kuriozalnych okolicznościach strzelają gola i cieszą się z punktów – westchnął obrońca gości.
Głos trenerów
[b]Wojciech Madej[/b] (trener Czańca): Po passie słabszych meczów chcieliśmy zagrać na zero z tyłu. Stąd zaczęliśmy spokojnie. Po stracie bramki mieliśmy takie „lagi”, że brak słów. Jest zespół, bo do tych sytuacji dochodzimy, ale nadal mamy problem ze skutecznością. Niestety, za wrażenia artystyczne punkty przyznają w łyżwiarstwie figurowym, a nie w piłce nożnej.
[b]Piotr Mrozek[/b] (trener Polonii): Po czterech meczach bez zwycięstwa, komplet punktów był nam bardzo potrzebny. Przyznam jednak, że to rywal był zespołem lepszym. Piłka sprawiedliwa nie jest o czym my przekonaliśmy się w ubiegłym kolejkach. Wtedy to my dyktowaliśmy warunki, a cieszyli się rywale.
[b]Polonia Łaziska - LKS Czaniec 1-0 (0-0)[/b]
1-0 - Oszek, 52 min
[b]Polonia[/b]: Marszałek - Bartkiewicz, Gersok, Jarząbek, Rosół - Kaczmarczyk (55. Lasia), Wolak, Rączka, Paździorny (55. Kubies) - Gabiga (86. Roczniak), Oszek (90. Kaszok).
Trener Piotr Mrozek.
[b]Czaniec[/b]: Oleksy - Dębski, K. Bączek, Żak, Szlagor - Hałat (89. Kózka), Świerczyński, R. Bączek, Kozioł - Płonka (80. Majdak), Borowczyk (74. Madej).
Trener Wojciech Madej.
[b]Żółte kartki[/b]: Roczniak - Dębski.
[b]Sędziował[/b] Damian Rokosz (Katowice).
[b]Widzów[/b]: 180.
Co nie udało się w pierwszej odsłonie, stało się faktem na początku drugiej. Piłkę posłaną w pole karne przez Grzegorza Paździornego próbowało przechwycić kilku zawodników, lecz ta skozłowała i trafiła na głowę Oszka. Gracz Polonii tej sytuacji już nie zmarnował. Czaniec natychmiast porzucił pasywną taktykę i rzucił się do odrabiania strat. Dyktująca dotąd warunki ekipa z Łazisk oddała inicjatywę. – Każdy myślał już tylko o tym, aby utrzymać zwycięstwo do końcowego gwizdka – przyznał Dawid Oszek.
Mało efektowna filozofia powinna zostać zganiona. Pierwszym, który stanął oko w oko z bramkarzem Polonii był Mateusz Płonka. Napastnik Czańca fatalnie spudłował. Bliższy celu był kapitan Maciej Żak, a już w doliczonym czasie gry najlepszą okazję zaprzepaścił Krzysztof Madej. Świetną, a zarazem ofiarną interwencją popisał się Wiktor Marszałek. – W końcu i do nas uśmiechnął się los, bo w poprzednich meczach, to my byliśmy zespołem lepszym, a traciliśmy punkty. Z Czańcem wygraliśmy trochę szczęśliwie – nie krył Oszek. Niezadowolony kręcił głową Łukasz Dębski.
- Boli ta porażka. Można pechowo przegrać raz, albo dwa, ale nie po raz kolejny już w tym sezonie! Znów to my stwarzamy sobie kilka wyśmienitych sytuacji, a rywale w kuriozalnych okolicznościach strzelają gola i cieszą się z punktów – westchnął obrońca gości.
Głos trenerów
[b]Wojciech Madej[/b] (trener Czańca): Po passie słabszych meczów chcieliśmy zagrać na zero z tyłu. Stąd zaczęliśmy spokojnie. Po stracie bramki mieliśmy takie „lagi”, że brak słów. Jest zespół, bo do tych sytuacji dochodzimy, ale nadal mamy problem ze skutecznością. Niestety, za wrażenia artystyczne punkty przyznają w łyżwiarstwie figurowym, a nie w piłce nożnej.
[b]Piotr Mrozek[/b] (trener Polonii): Po czterech meczach bez zwycięstwa, komplet punktów był nam bardzo potrzebny. Przyznam jednak, że to rywal był zespołem lepszym. Piłka sprawiedliwa nie jest o czym my przekonaliśmy się w ubiegłym kolejkach. Wtedy to my dyktowaliśmy warunki, a cieszyli się rywale.
[b]Polonia Łaziska - LKS Czaniec 1-0 (0-0)[/b]
1-0 - Oszek, 52 min
[b]Polonia[/b]: Marszałek - Bartkiewicz, Gersok, Jarząbek, Rosół - Kaczmarczyk (55. Lasia), Wolak, Rączka, Paździorny (55. Kubies) - Gabiga (86. Roczniak), Oszek (90. Kaszok).
Trener Piotr Mrozek.
[b]Czaniec[/b]: Oleksy - Dębski, K. Bączek, Żak, Szlagor - Hałat (89. Kózka), Świerczyński, R. Bączek, Kozioł - Płonka (80. Majdak), Borowczyk (74. Madej).
Trener Wojciech Madej.
[b]Żółte kartki[/b]: Roczniak - Dębski.
[b]Sędziował[/b] Damian Rokosz (Katowice).
[b]Widzów[/b]: 180.
Polecane