Pojechaliśmy po bandzie. Co ciekawego działo się u nas w 2012 roku?

28.12.2012
Można narzekać, że poziom niski, stadiony przestarzałe, a wyniki dalekie od wymarzonych. Ale chyba nikt nie może powiedzieć, że w 2012 roku nie było w śląskim sporcie baaaardzo ciekawie...

Cud roku: Diame Yahia - z rezerw IV-ligowego Górnika Wesoła do ekstraklasy. Nie wiadomo, jak dlaczego. Po prostu przyjechała Polonia Warszawa i wzięła go do elity. I nawet wpuszczała na boisko!

Powrót z zaświatów: Marcin Folc, Mateusz Bukowiec, Bartosz Iwan. Już stawali się elementami niemal baśniowymi. Mówiło się, że "dawno, dawno temu...". A nagle wszyscy trzej zaczęli grać na niezłym poziomie. Folc strzelał w I lidze, Bukowiec mu asystował, a Iwan z Garbarni Kraków trafił do Zabrza i też ten transfer obronił.

„Rodzina roku”: Folcowie. Napastnik GKS-u Tychy, jako się rzekło, strzelał jesienią sporo goli. A każdego komuś dedykował. A to mamie, a to babci. Kibice tyszan muszą liczyć, że Folc ma liczną rodzinę i wiosną będzie dla kogo strzelać gole.

Więzienie roku - Parking pod stadionem Ruchu Chorzów. Najpierw "Niebiescy" nie chcieli grać ze zbieraniną testowanych przez Piasta Gliwice graczy. Później beniaminek nie mógł nawet wyjechać ze stadionu przy Cichej, bo autobus został zablokowany przez samochody kibiców chorzowian. Gliwiczanie tkwili tam pół godziny.

Barman roku: - Łukasz Skorupski wraz z Aleksandrem Kwiekiem i bratem zostali zatrzymani po burdzie, w jakiej wzięli udział w knajpie o jakże pięknej nazwie "Lorneta z meduzą".

Humanista roku: - Paweł Olkowski i "Trylogia". Najpierw dziennikarze zapytali pomocnika Górnika Zabrze, czy czytał "Trylogię" Henryka Sienkiewicza. Zaprzeczył. Później tłumaczył: - Dziennikarz mnie zaskoczył tym pytaniem, ale już jestem przygotowany na Trylogię. Zapoznałem się ogólnie z dziełem Sienkiewicza, wkrótce przeczytam je dokładnie- tłumaczył.

Miłosierny prezes roku: Zawodnicy GKS-u Katowice wyszli na mecz w koszulkach z napisami "Krysiak, pokaż jaja - ustąp". Krysiak pokazał je bardziej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Wybaczył piłkarzom...

Kibice Ruchu: Artur Jankowski, prezes Górnika Zabrze i Robert Góralczyk, drugi trener GKS-u Katowice. Pierwszy życzył "Niebieskim" mistrzostwa Polski, drugi grał w koszulce z logiem Ruchu. Obaj wywołali burzę.

Nie wszyscy kibicują Ruchowi: Po poprzednim punkcie ktoś mógłby pomyśleć, że wszyscy kibicują Ruchowi Chorzów. Nie. Jacek Zieliński, trener "Niebieskich" zapracował na pretensje swoich kibiców, nosząc smycz... Polonii Warszawa.

Smakosz roku: Anonimowi piłkarze Polonii Bytom, o których mówił Jacek Trzeciak. Jeden przed meczem pałaszował wielką bułę z salcesonem. Inny zajadał parówki z ogórkami konserwowymi.

Pasażerowie KZK GOP roku: Piłkarze GKS-u Katowice, którzy musieli trenować indywidualnie, bo nie mieli pieniędzy na dojazdy na treningi. A wystarczyłoby kupić bilet na komunikację miejską...

Sesja roku: Sesja zdjęciowa Podbeskidzia Bielsko-Biała, w której piłkarze zaprezentowali się... co najmniej dziwnie. Jedno ze zdjęć widać na górze strony, inne obok. Miało być więcej, ale po publikacji tych dwóch fotek klub nie zdecydował się pójść za ciosem. A szkoda!

Dylemat roku: Filozoficzne rozważanie nierozstrzygalne. Gdyby było tylko jedno miejsce spadkowe, kto spadłby szybciej z ekstraklasy: klub rządzony przez Marka Glogazę czy trenowany przez Ryszarda Wieczorka?

Żarty roku: - Gdyby nasz klub rzucić do ekstraklasy, to zająłby w niej spokojnie miejsce w środku tabeli. Mówię poważnie - Sławomir Szary, z Energetyka ROW Rybnik, który nawet jak żartuje, to mówi poważnie. Konkurencje jednak ma w osobie Hilarego Nowaka z PZPN-u, który przed rozpoczęciem rundy wiosennej groził, że Górnik będzie musiał grać w Sosnowcu.

Piech roku: Arkadiusz Kowalczyk. Młody piłkarz GKS-u Katowice strzelił zwycięskiego gola w derbach z GKS-em Tychy i porównał się do... Arkadiusza Piecha z Ruchu Chorzów. Nie musimy mówić, jaką ksywkę jeszcze tego samego dnia zyskał w szatni katowiczan.

Miasto roku: Kraków. Zarówno z Wisłą, jak i z Cracovią nasze kluby radziły sobie w tym roku znakomicie. Z Wisłą wygrywały w komplecie. Cracovii nie pokonało tylko Podbeskidzie. Gdyby więcej klubów z Krakowa doczłapało do ekstraklasy, moglibyśmy poważnie myśleć o mistrzowskim tytule dla śląskiej drużyny.

Nieśmiałość roku: Łukasz Skorupski, który po pierwszym powołaniu do reprezentacji obawiał się, że dostanie miejsce w pokoju z Jakubem Błaszczykowskim i nie będzie miał z nim o czym rozmawiać.

Przebieżka roku: Kibice Ruchu Chorzów podczas wiosennych Wielkich Derbów Śląska. Przebrali się pod sektorówką, przebiegli się po sektorze i obrzucili racami zabrzański sektor.

Wybierali się jak sójka za morze: Dwukrotnie w tym roku było ryzyko, że Górnik będzie musiał grać w Sosnowcu. Nie zagrał ani razu. Ruch miał grać w Gliwicach. Z podobnym skutkiem.

Piknik roku: Kibice GKS-u Katowice biesiadowali latem przed domem Ireneusza Króla tak skutecznie, że ten zniechęcił się do Śląska.

Sąsiad roku: Krzysztof Król. Sąsiedzi piłkarza Podbeskidzia wywołali w październiku sporo zamieszania, sugerując, że zawodnik i jego małżonka... zachowują się co najmniej dziwnie. Z relacji sąsiadów wynikało, że sikają im do ogrodu, chodzą w negliżu i wyzywają. Wszystko zostało zdementowane, ale sytuacja ciekawa.

Dyskusje roku: Na naszym portalu rzadko kiedy są komentowane wiadomości dotyczące sportów innych niż piłka nożna. Tymczasem pod wiadomościami z Igrzysk Olimpijskich wywiązywały się takie dyskusje, że sami nie wierzyliśmy, iż odbywają się one naprawdę. Rozmawiano o wszystkim, z wyłączeniem... Igrzysk Olimpijskich.

Bramkarz roku: Michał Wróbel z Olimpii Grudziądz, który strzelił GKS-owi Katowice gola w ostatniej minucie meczu. Nie dość, że bronił, to jeszcze wyręczył kolegów z ataku.

Interwencja roku: Bartosz Soliński z Rozwoju Katowice w ostatniej minucie meczu z Jarotą Jarocin. Filmik z nagraniem jego świetnej obrony był wielokrotnie pokazywany przez serwisy zagraniczne.

Czołgista roku: Damian Zbozień. Doznał pęknięcia czaszki w meczu z Widzewem Łódź i miał pauzować. Wrócił jednak w charakterystycznym kasku i... grał jak z nut. Koledzy szybko ochrzcili go "Gustlikiem".


Ssak roku: Piotr Misztal z GKS-u Tychy. Zresztą, oddajmy mu głos:


Marka roku: Derbiki. Określenie na mecz Górnika Zabrze z Podbeskidziem padło po raz pierwszy na naszym portalu. Później cytowały je liczne media na czele z TVP. Jednym z argumentów przeciwko spadkowi bielszczan z ekstraklasy jest niemożność dalszego promowania marki Derbiki. Ale robimy, co możemy.

Stracona szansa: Ruch – Podbeskidzie 2-2. "Jak ja nie mam, to niech chociaż sąsiad też nie ma". Podbeskidzie przegrywało z Ruchem 2-0 i zostało zmiażdżone, ale nagle niepostrzeżenie wyrównało. Później wszyscy zgodnie podkreślali, że tym meczem "Niebiescy" przegrali mistrzostwo Polski.

Premie-widmo: Podbeskidzie. Bielszczanie zdążą chyba spaść z ekstraklasy, zanim dostaną całość pieniędzy za... awans do niej. Nie widzieli też obiecanej premii za utrzymanie w ekstraklasie. W drugim roku nikt im już nie obiecał i... które miejsce zajmują?

Bar roku: "Wchodzi kibic Ruchu do baru i mówi: - Poproszę pięć Pilznerów, cztery Lechy i jeszcze dwa Harnasie" - taki żart funkcjonował początkiem sezonu, gdy Ruch najpierw zainkasował pięć goli od Viktorii Pilzno, później cztery od Lecha Poznań, a na koniec jeszcze dwa od Widzewa, którego sponsorem jest "Harnaś".

Imię roku: Ireneusz. Jeśli w 2013 roku spodziewasz się dziecka, dwa razy zastanów się, zanim nazwiesz je "Ireneusz". W 2012 roku to imię było przeklęte. Dlaczego? W przypadku Ireneusza Króla chyba nie trzeba tego nikomu tłumaczyć, a zwłaszcza fanom klubów GKS-u Katowice czy Polonii Warszawa. W przypadku Ireneusza Jelenia zresztą chyba też nie.

Karykatura roku: Krzysztof Zaremba. My napisaliśmy o nim po jednym z meczów BKS-u Stal Bielsko-Biała, że jest karykaturą napastnika, on nam odpisał, że jesteśmy karykaturami dziennikarzy. My piszemy dalej w SportSlaski.pl, jego nie chcą już dłużej w średniaku III ligi.

Klub roku: KP Katowice. Jedyny niepokonany ekstraklasowy klub w 2012 roku. Ireneusz Król może być dumny.

Gość roku: Komornicy w GKS-ie Katowice. W pewnym momencie na wiosnę czuli się już chyba w klubie swobodniej niż jego pracownicy. Jeśli o kimś można powiedzieć, że zna każdy kąt przy Bukowej, to właśnie o komornikach.

Marketingowiec roku: Prezes Energetyka ROW Rybnik, który woli wypłacić pieniądze zawodnikowi niż dać dwa-trzy tysiące złotych na stronę internetową. Przypominamy, ROW może za pół roku grać w I lidze, a napisać, że ma stronę internetową byłoby grubą przesadą.

Grzybiarze roku: Kibice Rakowa Częstochowa. Nie mogli pojechać na mecz z Chojniczanką Chojnice, więc... pojechali na grzyby w nieodległe od Chojnic Bory Tucholskie. Zabieramy ze sobą zestaw grzybiarza (piwko, koszyk i nożyk na grzyby) kto na grzybach się nie zna to Proszę zabrać ze sobą atlas grzybów:) Zorganizujemy wielkie grzybobranie, dla najlepszego grzybiarza będzie czekać nagroda niespodzianka!

Gaduła roku: Ireneusz Jeleń. Nie sposób nie zauważyć tej przemiany. Gdy wyjeżdżał z Polski niemal nie umiał się wypowiadać. Po latach we Francji może nie nauczył się francuskiego, ale po polsku zaczął mówić naprawdę swobodnie.

Duet roku: Michal Piter-Buczko. Nierozłączna para stoperów, a czasem defensywnych pomocników Podbeskidzia. Rozumieli się jesienią bez słów. Kiedy Piter ruszał odważniej do przodu, Buczko asekurował tyły. Piter trochę lepiej grał głową, a Buczko był za to lepszy technicznie. Obaj jednak sprawiali, że kiedy byli na boisku, w składzie Podbeskidzia widniało 12 nazwisk.

Menedżer roku: Menedżer Jacka Kowalczyka. Przez konflikt z nim obrońca GKS-u Katowice wiosną nie mógł grać w ogóle.

Przyjaźń roku: Jarosław Kołodziejczyk i delegaci PZPN. Są w tak bliskich kontaktach, że chcieli nawet wspólnie przypomnieć sędziemu meczu Piasta z Podbeskidziem, że ma dobrze sędziować. Na szczęście nie zapomniał.

Ulubieńcy publiczności: Marek Glogaza, Ireneusz Król, Jacek Krysiak. Żadne nazwisko na trybunach nie padało tak często, jak Glogazy, Króla i Krysiaka. Można nawet powiedzieć, że częściej niż słynna przyśpiewka o PZPN-ie.

Strata roku: Paweł Abbott. Jeśli możemy się do czegoś bardzo osobiście przyznać - brakuje nam go. Odkąd wyjechał do Zawiszy Bydgoszcz, nikt już nie jest tak sympatyczny jak on, nikt nie mówi, że jest trochę drewniany. Czekamy, kiedy przyjedzie z Zawiszą na Śląsk!

Dymisje roku: Michał Probierz i Jose Mari Bakero. Pierwszego "zwolnił" jesienią z Wisły Kraków Piast Gliwice, a drugiego wiosną z Lecha Poznań Ruch Chorzów.

Dominacja roku: Śląsk w futsalu. Może i na dużych boiskach bywały lepsze lata, ale futsal jest prawdziwie śląską dyscypliną. Od jesieni w ekstraklasie sześć z dwunastu zespołów stanowią zespoły z naszego województwa.

Absolwentka roku: Justyna Kowalczyk. Dzięki temu, że studiuje na katowickiej AWF, mamy o kim pisać w długie zimowe, pozbawione meczów piłkarskich wieczory.

Manifestacja roku: Kibice Ruchu domagający się nowego stadionu. Może i frekwencja na Cichej jesienią nie powalała, ale na manifestację w sprawie budowy nowego stadionu wybrała się naprawdę imponująca liczba kibiców.

Budowy roku: Tychy i Bielsko-Biała. W Zabrzu już powoli kończą budować stadion, w Chorzowie dopiero chcą żeby zaczęli. W Bielsku-Białej budowa stadionu nareszcie po latach ruszyła. A Tychy honorujemy trochę na zachętę, bo wreszcie udało się przezwyciężyć wszystkie formalne niedogodności.

Najlepszy widok z loży prasowej: Bielsko-Biała. Może i mecze Podbeskidzia w 2012 roku nie były szczególnie ciekawe, ale widok? Popatrzeć na góry w czasie nudnego spotkania można tylko przy Rychlińskiego.

Szmaty roku: Będą się śnić naszym bramkarzom jeszcze długo. Łukasz Skorupski fatalnie skiksował w meczu z Legią Warszawa, a podobnie źle "bronił" strzał Ricardinho Mateusz Bąk z Podbeskidzia.

Ligowiec roku: Adrian Sikora. Trener Marcin Brosz chwalił go za to, jaki ma wpływ na szatnię Piasta, wypowiadał się o nim w samych superlatywach, więc wydawało się nam, że nie przyszedł na Okrzei grać w piłkę. A tymczasem w ostatnim meczu z GKS-em Bełchatów nie dość, że zagrał, to zagrał dobrze i - uwaga - strzelił bramkę. A to się mu w ekstraklasie nie zdarzyło przez całe lata.


źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również