Pogoń - MKS D.G. 64-77. Gospodarze napędzili strachu dąbrowianom
07.10.2009
Przed spotkaniem wydawało się, że gospodarze nie powinni mieć w tym pojedynku za wiele do powiedzenia. Jak się jednak okazało, koszykarze z Rudy Śląskiej napędzili sporo strachy przyjezdnym. - Hala Pogoni to specyficzne miejsce. Tutaj zawsze grało się trudno. Niezależnie od tego, z kim ten zespół grał - stwierdził Wojciech Wieczorek, trener MKS-u. - Ja jestem jednak zadowolony, że moi zawodnicy zostali zmuszeni do porządnego wysiłku i musieli grać do samego końca - dodawał.
Początek wskazywał na to, że będzie to jednostronne widowisko. Goście szybko powiększali przewagę. Głównie za sprawą Bogdanowicza i Zielińskiego, który wykorzystywał swoją siłę fizyczną pod koszem. W szeregach gości próbował odpowiadać Skóra, ale osamotniony w bojach niewiele mógł zdziałać. - Byliśmy zbyt wystraszeni, by powalczyć z dąbrowianami - mówił Daniel Kubista, obrońca Pogoni. Po dwóch skutecznych akcjach pod deską Lisewskiego, przewaga urosła już do 13 punktów.
Jednak po przerwie obejrzeliśmy odmieniony zespół gospodarzy. Do już wcześniej punktującego Skóry dołączyli Batorski i Kubista. W efekcie pozwoliło to zbliżyć się rudzianom do faworyzowanego zespołu gości. - To był kawałek dobrej gry. Dobrze współpracowaliśmy w obronie i to spowodowało, że mogliśmy jeszcze w tym meczu powalczyć o korzystny rezultat - podkreślał Kubista. Po trafieniu Kolendy przewaga dąbrowian stopniała do zaledwie dwóch "oczek". - Przez moment było trochę strachu, ale szybko wyszliśmy z tej opresji - podsumował Paweł Zmarlak, skrzydłowy MKS-u.
I faktycznie, ostatnie minuty należały do gości, którzy po przechwytach pewnie kończyli kontry, a w przypadku fauli pewnie egzekwowali rzuty wolne. Egzekutorami byli Basiński i Piechowicz. - Jeśli obrońcy podają piłkę prosto w ręce przeciwnika, to nie można myśleć o wygranej z takim przeciwnikiem - złościł się Ryszard Poznański, trener gospodarzy.
Pod szatniami
Paweł Zmarlak (skrzydłowy Pogoni): Wynik był przez moment niebezpieczny, ale dobrze, że tak się skończyło. Sędziowie pozwoli na zbyt ostrą grę i to mogło się skończyć urazami. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego meczu wnioski, bo z naszą skutecznością nadal nie jest tak, jak być powinno.
Daniel Kubista (obrońca Pogoni): Zabrakło doświadczenia i lepszej skuteczności rzutów. Odbiegaliśmy też znacznie od rywala warunkami fizycznymi. My jesteśmy jednak bardzo młodym zespołem.
Głos trenerów
Wojciech Wieczorek (trener MKS-u): Taki mecz był nam bardzo potrzebny przed potyczką z Sudetami. To są bardzo zbliżone zespoły, mają podobny styl gry. Było trochę nerwów, ale myślę, że to dobrze wpłynie na drużynę.
Ryszard Poznański (trener Pogoni): Była szansa na zwycięstwo, ale graliśmy bardzo nierówno. Popełniliśmy sporo prostych błędów. To był pojedynek klubów o diametralnie różnych budżetach. Dąbrowa może sprowadzać zawodników z całej Polski, my tylko możemy bazować na wychowankach.
Początek wskazywał na to, że będzie to jednostronne widowisko. Goście szybko powiększali przewagę. Głównie za sprawą Bogdanowicza i Zielińskiego, który wykorzystywał swoją siłę fizyczną pod koszem. W szeregach gości próbował odpowiadać Skóra, ale osamotniony w bojach niewiele mógł zdziałać. - Byliśmy zbyt wystraszeni, by powalczyć z dąbrowianami - mówił Daniel Kubista, obrońca Pogoni. Po dwóch skutecznych akcjach pod deską Lisewskiego, przewaga urosła już do 13 punktów.
Jednak po przerwie obejrzeliśmy odmieniony zespół gospodarzy. Do już wcześniej punktującego Skóry dołączyli Batorski i Kubista. W efekcie pozwoliło to zbliżyć się rudzianom do faworyzowanego zespołu gości. - To był kawałek dobrej gry. Dobrze współpracowaliśmy w obronie i to spowodowało, że mogliśmy jeszcze w tym meczu powalczyć o korzystny rezultat - podkreślał Kubista. Po trafieniu Kolendy przewaga dąbrowian stopniała do zaledwie dwóch "oczek". - Przez moment było trochę strachu, ale szybko wyszliśmy z tej opresji - podsumował Paweł Zmarlak, skrzydłowy MKS-u.
I faktycznie, ostatnie minuty należały do gości, którzy po przechwytach pewnie kończyli kontry, a w przypadku fauli pewnie egzekwowali rzuty wolne. Egzekutorami byli Basiński i Piechowicz. - Jeśli obrońcy podają piłkę prosto w ręce przeciwnika, to nie można myśleć o wygranej z takim przeciwnikiem - złościł się Ryszard Poznański, trener gospodarzy.
Pod szatniami
Paweł Zmarlak (skrzydłowy Pogoni): Wynik był przez moment niebezpieczny, ale dobrze, że tak się skończyło. Sędziowie pozwoli na zbyt ostrą grę i to mogło się skończyć urazami. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego meczu wnioski, bo z naszą skutecznością nadal nie jest tak, jak być powinno.
Daniel Kubista (obrońca Pogoni): Zabrakło doświadczenia i lepszej skuteczności rzutów. Odbiegaliśmy też znacznie od rywala warunkami fizycznymi. My jesteśmy jednak bardzo młodym zespołem.
Głos trenerów
Wojciech Wieczorek (trener MKS-u): Taki mecz był nam bardzo potrzebny przed potyczką z Sudetami. To są bardzo zbliżone zespoły, mają podobny styl gry. Było trochę nerwów, ale myślę, że to dobrze wpłynie na drużynę.
Ryszard Poznański (trener Pogoni): Była szansa na zwycięstwo, ale graliśmy bardzo nierówno. Popełniliśmy sporo prostych błędów. To był pojedynek klubów o diametralnie różnych budżetach. Dąbrowa może sprowadzać zawodników z całej Polski, my tylko możemy bazować na wychowankach.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów