Podlesie lepsze na południu Katowic. "Teraz mogę dumny chodzić po dzielnicy"

15.04.2019

"Święta wojna" na południu Katowic. W sobotę przy Sołtysiej o prymat w tym rejonie stolicy województwa walczyli grający w okręgówce gracze Podlesianki i Górnika MK Katowice. Widowisko nie zawiodło, w czym pomogli fani obu ekip.

Sebastian Taborek

Nastroje po obu stronie były tego dnia bardzo bojowe. Boje między Podlesianką a "EMką" to starcia o prymat w południowych Katowicach. Ostatnie spotkanie wygrali gracze z Podlesia, którzy przed pierwszym gwizdkiem zapewniali, że przedłużą serię wygranych i swoje panowanie w "rejonie". - Już w poniedziałek przed tym meczem opowiadam kolegom z pracy o derbach. Są zainteresowani. We mnie kipi. Kostuchna to nie tylko przeciwnik, to stary adwersarz Podlesia. Historyczny. Do dziś śmiejemy się, że na Kostuchnie w kościele nie klękają, bo się szczewiki tracą, a serce dzwonu zabiło dzwonnika. Adrenalina biła mi w łysy łeb od rana. Byłem po nockach, nic nie spałem. To obawa o to, co się stanie gdy przegramy, że Kostuchna będzie z nas dworować - opowiada nam jeden z kibiców gospodarzy.

W 5. minucie Podlesianka powinna rozpocząć festiwal strzelecki. Szybko strzelony gol i "ustawiony" przez to mecz staje się pomału wizytówką tego zespołu, tym razem jednak - mimo rzutu karnego - scenariusz potoczył się nieco inaczej. Wszystko przez to, że Gulec obronił uderzenie z "wapna" autorstwa Kaczmarczyka. Co więcej, 3 minuty później to goście wyszli na prowadzenie, po tym jak defensorom rywala urwał się Dawid Jurowicz i strzałem w długi róg pokonał golkipera miejscowych.

Goście przewagę jednego gola utrzymali tylko 18 minut. Już wcześniej bliski wyrównania był Brehmer, a tym, który rozwiązał worek z bramkami dla Podlesianki okazał się Dawid Colik. Minął w biegu obrońcę przeciwnika i pewnym strzałem w długi róg doprowadził do remisu. Wynik utrzymał się do przerwy, mimo że Kaczmarczyk kilka minut przed nią wpakował futbolówkę do siatki Górnika. Arbiter uznał jednak, że Kubacki w momencie podania od Kaczmarczyka był na spalonym. Dominację Podlesianki na trafienie próbował przekuć również Rosiński, który po koronkowej akcji swojego zespołu uderzył w poprzeczkę.

5 minut po przerwie niespodziewanie to znowu goście pierwsi zdobyli gola. Do piłki zagranej przez Lipoka dopadł Honysz i nie dał szans Tomankowi. Emocji nie brakowało również na trybunach, na których fanatycy "eMki" zaprezentowali pokaz pirotechniczny. Gra się zaostrzyła, tempo podkręciła Podlesianka, broniący wyniku goście wyglądali tymczasem na coraz bardziej słabnących. Jednym z bohaterów był Nowotnik, który najpierw asystował przy wyrównującym golu Marcina Widenki, a na 6 minut przed zakończeniem gry dał asystę Rosińskiemu. Rosiński w doliczonym czasie zdążył jeszcze ustalić wynik wynik na 4:2, pieczętując trzy punkty i sporo satysfakcji fanom miejscowych.

- Przy stanie 1:2 osiągnąłem stan przedzawałowy - śmieje się cytowany na wstępie fan gospodarzy. - Nasze kolejne gole wywołały we mnie euforię. Nie pamiętam już z kim przybijałem piątki, a kto padł mi w ramiona. Szał radości i pewność, że derby dla Podlesia zawładnęły moim umysłem. Teraz mogę chodzić dumny po dzielnicy, bo jestech stond - przekonuje kibic Podlesianki. W gorszych nastrojach po końcowym gwizdku byli fani z Kostuchny, którzy swoim fanatycznym dopingiem ubarwili sobotnie spotkanie okręgówki. 

LGKS 38 Podlesianka - MK Górnik Katowice 4:2 (1:1
0:1 - Jurowicz 8'
1:1 - Colik 26'
1:2 - D. Honysz 50'
2:2 - Widenka 68'
3:2 - Rosiński 84'
4:2 - Rosiński 90+4'

Podlesianka: Tomanek - Żemła, Nawrot, Nowak (46' Widenka), Witas - Kubacki (52' Zając), Brehmer, Colik, Rosiński, Nowotnik (88' Fornalski) - Kaczmarczyk. Trener: Damian Ostrowski.

Górnik: Gulec - Bąk, K. Honysz (65' Wieczorek), Ochojski (77' Pietrzyk), D. Honysz - Jurowicz, Ochojski (60' Grociak), Lipok, Bąk - Dąbrowiecki (69' Mkrtchian). Tener: Ireneusz Gabrysiak.

Sędzia: Szymon Janicki (Bytom)
Żółte kartki: Witas, Colik, Brehmer, Rosiński (Podlesianka), Jurowicz, D. Bąg, Hidalgo (Górnik)

autor: Sebastian Taborek

Przeczytaj również