Po wczorajszym blamażu na własnym boisku zmienili trenera

23.04.2009
W przegranym 1-6 meczu z Górnikiem MK Katowice po raz ostatni MKS Myszków prowadził Andrzej Lenartowicz. Jego następcą został znany w klubie bardzo dobrze Krzysztof Całus.
Po wczorajszej klęsce 1-6 z Górnikiem MK Katowice działacze MKS-u nie wytrzymali. Andrzej Lenartowicz, który prowadził zespół od stycznia, stracił swoją posadę. Za wyniki myszkowian odpowiadał będzie Krzysztof Całus. To już jego trzecie podejście do pracy w IV-ligowcu.

Czy zdoła uchronić drużynę przed spadkiem? - Ma o tyle łatwiej, że dobrze zna większość zawodników. Od razu może zatem zabrać się realizowania swojej koncepcji - zauważa Dawid Gajecki, jeden z najbardziej doświadczonych graczy ekipy z Myszkowa. Ta zajmuje obecnie miejsce, które na koniec sezonu daje baraż o zachowanie bytu w tej klasie rozgrywkowej.

- Nie mam wątpliwości, że się uratujemy. Nasze ostatnie porażki - jak choćby 0-5 z Włodarem Częstochowa - są pokłosiem kontuzji najlepszych piłkarzy. Mam tu na myśli Grześka Bochenka, Tomka Jarosza i samego siebie. Nasza młodzież radzi sobie dobrze, ale przy boku ogranych kolegów. Gdy sama ma wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności, wygląda to już znacznie gorzej - wyjaśnia Gajecki. On gotów do gry powinien być najpóźniej za miesiąc. Dwaj pierwsi wrócą na boisko w ciągu kilkunastu dni.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również