Piłkarze z Żywca strajkowali, ich trener rezygnuje z pracy
21.06.2013
Sytuacja w klubie z Żywca jest fatalna. - Zawodnicy nie dostali pieniędzy od stycznia, brakuje nam na dojazdy - wzdycha Maciej Mrowiec, trener Górala. Na boisku wygląda to jednak dużo lepiej. Jego piłkarze utrzymują się w czołówce tabeli i prezentują naprawdę ciekawy futbol. Tak było też w Bielsku-Białej. Rekord prowadził 1-0 po golu zdobytym w zamieszaniu podbramkowym po wrzutce Mateusza Żyły z rzutu rożnego. W drugiej połowie żywczanie doprowadzili jednak do remisu. - Zabrakło nam trochę szczęścia przy stanie 1-1, kiedy Grzesiek Szymoński z kilku metrów strzelił nad poprzeczką - zauważa Mrowiec.
W końcówce - po golach Bartosza Woźniaka i Mieczysława Sikory - Rekord przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale Krzysztof Koczur przestrzelił z rzutu karnego. - W końcówce sezonu wychodzi, kto ma szeroką kadrę, a kto ma na ławce trzech zawodników z rocznika 1996. Trudno coś poprawić w grze. Długo nie wyglądało to źle, lecz w końcówce popełniliśmy błędy w defensywie - zaznacza trener Górala.
Na razie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Czarnych-Górala. - Wierzymy, że będzie lepiej, ale nic na ten temat nie wiemy. W Żywcu nie kładzie się niestety nacisku na sport. Wszystko rozstrzygnie się na dniach - zapowiada Mrowiec. Niezależnie jednak od rozwoju sytuacji, dla niego mecz z Rekordem był przedostatnim jako trenera żywczan. - Po tym sezonie żegnam się z chłopakami i odchodzę. Muszę odpocząć, bo te ostatnie miesiące były bardzo ciężkie...
W końcówce - po golach Bartosza Woźniaka i Mieczysława Sikory - Rekord przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale Krzysztof Koczur przestrzelił z rzutu karnego. - W końcówce sezonu wychodzi, kto ma szeroką kadrę, a kto ma na ławce trzech zawodników z rocznika 1996. Trudno coś poprawić w grze. Długo nie wyglądało to źle, lecz w końcówce popełniliśmy błędy w defensywie - zaznacza trener Górala.
Na razie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Czarnych-Górala. - Wierzymy, że będzie lepiej, ale nic na ten temat nie wiemy. W Żywcu nie kładzie się niestety nacisku na sport. Wszystko rozstrzygnie się na dniach - zapowiada Mrowiec. Niezależnie jednak od rozwoju sytuacji, dla niego mecz z Rekordem był przedostatnim jako trenera żywczan. - Po tym sezonie żegnam się z chłopakami i odchodzę. Muszę odpocząć, bo te ostatnie miesiące były bardzo ciężkie...
Polecane