Piłkarze Uranii na... aerobiku

30.01.2009
Po rundzie jesiennej kochłowicka Urania zajmuje 2. miejsce w katowickiej lidze okręgowej, jednak w Rudzie Śląskiej nikt głośno o awansie nie mówi. - Chcemy jedynie, by kibice byli zadowoleni z naszej gry - podkreśla trener wicelidera, Stanisław Mikusz.
Kochłowiczanie przygotowania do tegorocznych startów rozpoczęli od występu w turnieju im. Tomasza Szeji, gdzie dotarli do półfinału. - To dla nas historyczna sprawa. Po raz pierwszy bowiem wyszliśmy z grupy - wspomina Mikusz. Inauguracyjny mecz na otwartym boisku, przeciwko IV-ligowej Slavii, wypadł jednak już znacznie gorzej. Urania przegrała 1-5, a honorowe trafienie zanotował Tomasz Gnyza.

W kolejnych sparingach nie będzie łatwiej. - Gramy z wyżej od nas notowanymi rywalami. Chcemy bowiem jednocześnie uczyć się i czerpać przyjemność z występów. A nie tylko bij, a leć - wyjaśnia trener.  Zespół cały okres przygotowawczy spędzi na własnych obiektach. Prócz tradycyjnych treningów na powietrzu i w hali, doszły jeszcze... - Zajęcia z aerobiku. Tak dla urozmaicenia żmudnego okresu - dodaje Mikusz.

Drużynę wzmocniło jak na razie dwóch graczy, Jarosław Stawowy z Walki Zabrze i Mariusz Baran z Grunwaldu. Odszedł natomiast Marek Skoczyk, który postanowił poświęcić się zawodowej służbie wojskowej. - To duża strata - ocenia opiekun Uranii, ale nie załamuje rąk. - Najważniejsze, że ci którzy zostali, mają zapał do pracy - podkreśla.

Urania, jako wicelider, wydaje się być jednym z pewniaków w walce o awans. W Rudzie Śląskiej jednak nie stawiają sprawy w ten sposób. - Chcemy być w czołówce i tyle. Mamy największą widownię w mieście, na wyjazdach również nasi kibice stanowią większość. Wychodzimy na boisko przede wszystkim dla nich. IV liga? Chłopcy by sobie poradzili. Najważniejsze jednak, że grają dla klubu i nie mają wygórowanych ambicji - kończy szkoleniowiec Uranii.
autor: DAN

Przeczytaj również