Piłkarze Rajfela tracą cierpliwość. Zaległości sięgają kilku miesięcy
14.09.2009
- Na wiosnę też nie było różowo, ale chłopcy pokazali, że im zależy. Zaciskali zęby i robili swoje - mówi Mieczysław Agafon. Ale ostatnio miarka się przebrała. W sobotę zawodnicy z Krasiejowa zaprotestowali, wychodząc na wyjazdowy mecz z Ruchem Zdzieszowice z kilkunastominutowym opóźnieniem. - Nie potępiam ich. Mam już natomiast pretensje o to, co pokazali na boisku. Niby wyszli na murawę, ale miało się wrażenie jakby zostali w szatni - nie kryje trener III-ligowca.
W klubie na normalne wynagrodzenia nie można liczyć już od kilku miesięcy. Zawodnicy na własny koszt choćby dojeżdżają na treningi. - Termin spłaty zadłużenia był przekładany kilka razy. Zdajemy sobie sprawę, w jak trudnych czasach żyjemy, ale jeśli składa się nam obietnice, które później nie są realizowane, to jest to już niepoważne - podkreślają. Przyznają też, że gdyby sytuacja nie uległa poprawie, to do zimy w takich warunkach mogliby już nie dotrwać.
Choć z drugiej strony pozytywny zwrot wydarzeń może nastąpić jutro. Wtedy bowiem piłkarze mają już na pewno zobaczyć na swoich kontach pieniądze. Jedno jest pewne - na więcej niż zwlekanie z wybiegnięciem na plac gry Agafon swoim podopiecznym nie zamierza pozwalać. - Dzień, w którym grupa chłopaków zdecydowałaby się - przykładowo - na strajk, byłby dla nich ostatnim akcentem w tym klubie. Zresztą oni znają moje zdanie w tej sprawie - zaznacza.
W klubie na normalne wynagrodzenia nie można liczyć już od kilku miesięcy. Zawodnicy na własny koszt choćby dojeżdżają na treningi. - Termin spłaty zadłużenia był przekładany kilka razy. Zdajemy sobie sprawę, w jak trudnych czasach żyjemy, ale jeśli składa się nam obietnice, które później nie są realizowane, to jest to już niepoważne - podkreślają. Przyznają też, że gdyby sytuacja nie uległa poprawie, to do zimy w takich warunkach mogliby już nie dotrwać.
Choć z drugiej strony pozytywny zwrot wydarzeń może nastąpić jutro. Wtedy bowiem piłkarze mają już na pewno zobaczyć na swoich kontach pieniądze. Jedno jest pewne - na więcej niż zwlekanie z wybiegnięciem na plac gry Agafon swoim podopiecznym nie zamierza pozwalać. - Dzień, w którym grupa chłopaków zdecydowałaby się - przykładowo - na strajk, byłby dla nich ostatnim akcentem w tym klubie. Zresztą oni znają moje zdanie w tej sprawie - zaznacza.
Polecane