Piłkarze MRKS-u strajkowali. Czechowice nie wystartują w IV lidze?!
29.07.2012
Jeszcze nie tak dawno było zdecydowanie lepiej. MRKS Czechowice-Dziedzice przez dwa sezony z rzędu bił się do końca o awans do III ligi. Poprzednie rozgrywki były już jednak niepokojącym sygnałem. Problemy kadrowe, coraz słabsi zawodnicy, coraz większy chaos w klubie. Wiosną jednak, Władysław Szypuła, który pomagał ówczesnym władzom poukładać sytuację w zespole, zapewniał, że jeśli uda się utrzymać, w kolejnych rozgrywkach MRKS znów będzie walczył o najwyższe cele. Teraz jednak nie wiadomo, czy zespół z Czechowic w ogóle będzie grał!
Wczoraj IV-ligowiec rozegrał pierwsze oficjalne spotkanie w tym sezonie. W I rundzie Pucharu Polski podokręgu Bielsko-Biała zmierzył się z beniaminkiem bielskiej okręgówki Zaporą Wapienica. I został przez nią zdeklasowany! Już do przerwy było 4-0 dla wapieniczan, a trzeba wiedzieć, że ci w 3. minucie nie wykorzystali jeszcze rzutu karnego. Ostatecznie skończyło się 6-3 dla grającego ligę niżej przeciwnika. Być może jednak ważniejszy tego dnia nie był sam wynik, ale inicjatywa graczy z Czechowic. Wyszli oni na boisko z 10-minutowym opóźnieniem, dając tym samym wyraz swojego sprzeciwu wobec tego, co dzieje się w ich klubie.
Wynik może dziwić mniej, gdy wyjaśni się, że pod szyldem pierwszej drużyny zagrały rezerwy, występujące na co dzień w bielskiej A klasie. A i one były w niepełnym składzie. Dlaczego? - Miał tu być pierwszy zespół, ale na ten moment w podokręgu zgłoszeni są tylko zawodnicy występujący w A klasie... - mówi Marcin Sztorc, kapitan i grający trener rezerw. On sam jednak powinien teoretycznie być w kadrze pierwszej drużyny. - Ale w tej chwili tej kadry nie ma! A zostały dwa tygodnie do ligi... W piątek było zebranie, na którym podjęto decyzję, że wystartujemy zarówno w IV lidze, jak i w A klasie z rezerwami. Tyle, że w pierwszej drużynie trenuje obecnie siedmiu zawodników, w tym sześciu juniorów... Toczy się walka z czasem, ale może się okazać, że wystartuje tylko jedna drużyna MRKS-u. Albo w IV lidze, albo w A klasie - wyjaśnia.
- Miasto ma 40-50 tysięcy mieszkańców, a mamy takie problemy. Wygląda to nieciekawie, tym bardziej jeśli się spojrzy, jakie drużyny grają w III czy w IV lidze. Są to zespoły z wiosek, które czasem mają po 3-5 tysięcy mieszkańców. Jest to niepokojące, zwłaszcza, że mamy dość duży nakład finansowy z miasta. Ale organizacyjnie klub wygląda w tej chwili fatalnie - nie ukrywa Sztorc.
Jeśli się okaże, że zawodnicy rezerw, którzy wczoraj grali w Wapienicy, będą grali w IV lidze, MRKS-owi trudno wieszczyć udany sezon. - Też nie graliśmy podstawowym składem, jaki grał w zeszłym sezonie w A klasie. Widać, że drużyna rezerw jest na początku przygotowań. Pierwsza połowa wyglądała żenująco, druga trochę lepiej, ale za dużo było i tak prostych błędów w obronie - przyznaje.
Za egzotyczną ciekawostkę można natomiast uznać obecność w składzie Romaina Bazina. - To chłopak, który przyjechał do nas z Francji. Pracuje w Czechowicach-Dziedzicach i wyraził chęć gry u nas. Trenował z nami już w zeszłym sezonie, ale miał kontuzję. Jako ciekawostkę można podać fakt, że jest bramkarzem, a dziś zagrał na... prawej pomocy - informuje Sztorc. Czy jest zawodnikiem raczej na pierwszą, czy na drugą drużynę? - Zdecydowanie na drugą! - uśmiecha się Sztorc. Trudno się dziwić, wszak jedną z dziewięciu bramek, jakie padły w meczu z Zaporą, zdobył właśnie on. Niestety, trafił do swojej bramki...
Choć w Polsce nigdy nic nie wiadomo, to wydaje się, że sytuację IV-ligowego MRKS-u najbardziej uważnie powinni śledzić gracze Naprzodu Rydułtowy, najwyżej sklasyfikowanego spadkowicza, zaś A klasowych rezerw czechowiczan piłkarze Żaru Międzybrodzie Bialskie, spadkowicza z bielskiej A klasy.
Wczoraj IV-ligowiec rozegrał pierwsze oficjalne spotkanie w tym sezonie. W I rundzie Pucharu Polski podokręgu Bielsko-Biała zmierzył się z beniaminkiem bielskiej okręgówki Zaporą Wapienica. I został przez nią zdeklasowany! Już do przerwy było 4-0 dla wapieniczan, a trzeba wiedzieć, że ci w 3. minucie nie wykorzystali jeszcze rzutu karnego. Ostatecznie skończyło się 6-3 dla grającego ligę niżej przeciwnika. Być może jednak ważniejszy tego dnia nie był sam wynik, ale inicjatywa graczy z Czechowic. Wyszli oni na boisko z 10-minutowym opóźnieniem, dając tym samym wyraz swojego sprzeciwu wobec tego, co dzieje się w ich klubie.
Wynik może dziwić mniej, gdy wyjaśni się, że pod szyldem pierwszej drużyny zagrały rezerwy, występujące na co dzień w bielskiej A klasie. A i one były w niepełnym składzie. Dlaczego? - Miał tu być pierwszy zespół, ale na ten moment w podokręgu zgłoszeni są tylko zawodnicy występujący w A klasie... - mówi Marcin Sztorc, kapitan i grający trener rezerw. On sam jednak powinien teoretycznie być w kadrze pierwszej drużyny. - Ale w tej chwili tej kadry nie ma! A zostały dwa tygodnie do ligi... W piątek było zebranie, na którym podjęto decyzję, że wystartujemy zarówno w IV lidze, jak i w A klasie z rezerwami. Tyle, że w pierwszej drużynie trenuje obecnie siedmiu zawodników, w tym sześciu juniorów... Toczy się walka z czasem, ale może się okazać, że wystartuje tylko jedna drużyna MRKS-u. Albo w IV lidze, albo w A klasie - wyjaśnia.
- Miasto ma 40-50 tysięcy mieszkańców, a mamy takie problemy. Wygląda to nieciekawie, tym bardziej jeśli się spojrzy, jakie drużyny grają w III czy w IV lidze. Są to zespoły z wiosek, które czasem mają po 3-5 tysięcy mieszkańców. Jest to niepokojące, zwłaszcza, że mamy dość duży nakład finansowy z miasta. Ale organizacyjnie klub wygląda w tej chwili fatalnie - nie ukrywa Sztorc.
Jeśli się okaże, że zawodnicy rezerw, którzy wczoraj grali w Wapienicy, będą grali w IV lidze, MRKS-owi trudno wieszczyć udany sezon. - Też nie graliśmy podstawowym składem, jaki grał w zeszłym sezonie w A klasie. Widać, że drużyna rezerw jest na początku przygotowań. Pierwsza połowa wyglądała żenująco, druga trochę lepiej, ale za dużo było i tak prostych błędów w obronie - przyznaje.
Za egzotyczną ciekawostkę można natomiast uznać obecność w składzie Romaina Bazina. - To chłopak, który przyjechał do nas z Francji. Pracuje w Czechowicach-Dziedzicach i wyraził chęć gry u nas. Trenował z nami już w zeszłym sezonie, ale miał kontuzję. Jako ciekawostkę można podać fakt, że jest bramkarzem, a dziś zagrał na... prawej pomocy - informuje Sztorc. Czy jest zawodnikiem raczej na pierwszą, czy na drugą drużynę? - Zdecydowanie na drugą! - uśmiecha się Sztorc. Trudno się dziwić, wszak jedną z dziewięciu bramek, jakie padły w meczu z Zaporą, zdobył właśnie on. Niestety, trafił do swojej bramki...
Choć w Polsce nigdy nic nie wiadomo, to wydaje się, że sytuację IV-ligowego MRKS-u najbardziej uważnie powinni śledzić gracze Naprzodu Rydułtowy, najwyżej sklasyfikowanego spadkowicza, zaś A klasowych rezerw czechowiczan piłkarze Żaru Międzybrodzie Bialskie, spadkowicza z bielskiej A klasy.
Polecane