Piech porównuje treningi w Polsce i Turcji. Wspólny jest tylko... "dziadek"

20.04.2013
Arkadiusz Piech coraz lepiej czuje się w Turcji. Niedawno strzelił pierwszą bramkę dla Sivassporu. Były gracz Ruchu Chorzów w rozmowie ze "Sportem" m.in. porównuje treningi tureckie z polskimi.
- Różnice są spore. Trenujemy bardzo mocno, jednak inaczej. Większy nacisk kładzie się tutaj na bieganie, i to bieganie po boisku, w kółko, bez piłek. W kraju jednak zdecydowanie więcej zajęć jest z piłkami i przede wszystkim jest dużo więcej wizyt na siłowni - porównuje Piech. Czy jest jakiś element wspólny? Oczywiście! - "Dziadek". Ta gra jest wręcz obowiązkowa! - mówi były snajper Ruchu.

Podobnie jak Arkadiusz Milik w Bayerze Leverkusen, tak samo Piech ma swojego opiekuna w Turcji. - Opiekuje się mną i Kamilem Grosickim Turek, którzy przez 10 lat mieszkał w Polsce i świetnie posługuje się polskim językiem. To bardzo fajny gość. Przebywa z nami non stop i wszędzie. Jest na każdym treningu. Gdy trzeba, to podchodzi z boku i tłumaczy wskazówki trenera. Jeździ też z nami na mecze autokarem, razem z zawodnikami - opowiada napastnik.

Piech nie może też narzekać na organizację Sivassporu. Klub jest wypłacalny. - Od razu dostałem z klubu mieszkanie i samochód. Może nie jest to nie wiadomo jaka fura, ot zwykła Honda, ale ja nie miałem wielkich wymagań. "Sivass" ma też znakomitą bazę. Mamy kilka boisk do dyspozycji. Ciekawostką jest też, że na mecze latamy samolotem, ponieważ odległości w Turcji sięgają nawet ponad tysiąca kilometrów - opisuje reprezentant Polski.
źródło: SPORT

Przeczytaj również