Pelikan - Zagłębie 2-0. Sosnowiczanie już za burtą Pucharu Polski
20.07.2011
Nie udał się więc oficjalny debiut Piotra Stacha w sosnowieckim II-ligowcu. Mecz w Łowiczu rozpoczął się z opóźnieniem, bowiem nad Mazowszem było akurat oberwanie chmury. Po kilku minutach udało się jednak wyjść na boisko. Przez większość czasu gry spotkanie było toczone w dość sennym tempie, na wyrównanym poziomie.
Nieszczęścia Zagłębia zaczęły się w ostatnich 20 minutach. Najpierw drugą żółtą kartkę ujrzał Dawid Ryndak, a zaledwie kilkadziesiąt sekund później łowiczanie wyszli na prowadzenie. Po rzucie wolnym podyktowanym właśnie za faul Ryndaka, Michał Grunt skierował piłkę do własnej bramki.
Trener Stach nie miał wielkiego pola manewru, bowiem na ławce Zagłębia siedziało zaledwie trzech zawodników. Pojawienie się na boisku Marcina Lachowskiego, Piotra Bochenka, debiutującego w sosnowieckim klubie oraz Dawida Skrzypka, wracającego po długiej kontuzji, nie odmieniło meczu. Co więcej, gospodarze zadali jeszcze decydujący cios. Na cztery minuty przed końcem spotkania Łukasz Mitek przyjął piłkę po dograniu z lewej strony boiska, spokojnie przełożył sobie ją na prawą nogę i pokonał bramkarza Zagłębia.
Trzeba więc się szybko poprawić, bowiem w sobotę sosnowiczanie zaczynają meczem z Elaną w Toruniu sezon II-ligowy.
Nieszczęścia Zagłębia zaczęły się w ostatnich 20 minutach. Najpierw drugą żółtą kartkę ujrzał Dawid Ryndak, a zaledwie kilkadziesiąt sekund później łowiczanie wyszli na prowadzenie. Po rzucie wolnym podyktowanym właśnie za faul Ryndaka, Michał Grunt skierował piłkę do własnej bramki.
Trener Stach nie miał wielkiego pola manewru, bowiem na ławce Zagłębia siedziało zaledwie trzech zawodników. Pojawienie się na boisku Marcina Lachowskiego, Piotra Bochenka, debiutującego w sosnowieckim klubie oraz Dawida Skrzypka, wracającego po długiej kontuzji, nie odmieniło meczu. Co więcej, gospodarze zadali jeszcze decydujący cios. Na cztery minuty przed końcem spotkania Łukasz Mitek przyjął piłkę po dograniu z lewej strony boiska, spokojnie przełożył sobie ją na prawą nogę i pokonał bramkarza Zagłębia.
Trzeba więc się szybko poprawić, bowiem w sobotę sosnowiczanie zaczynają meczem z Elaną w Toruniu sezon II-ligowy.
Polecane