Ostatnie miesiące były dla Kamila Adamka bardzo pechowe. Jak sobie radzi?
25.11.2013
Wypożyczony z Drzewiarza Jasienica do czeskiego zespołu piłkarz opowiada o ostatnich miesiącach swojego życia. Zimą mógł zostać w Podbeskidziu Bielsko-Biała, ale klub zaproponował mu - jego zdaniem - bardzo słabe warunki kontraktowe. - 18 lutego spotykamy się więc z prezesem Podbeskidzia i otrzymuję ofertę, która stanowi sześćdziesiąt kilka procent mojego uposażenia z rundy jesiennej. Myślałem, że to żart, bo przecież przez ten czas udowodniłem, że wnoszę coś do drużyny. Przez trzy dni czekaliśmy na zmianę decyzji Podbeskidzia, ale niestety bezskutecznie. Naprawdę chciałem dalej tam grać, ale trzeba mieć też szacunek do siebie- tłumaczy 24-latek w rozmowie z 2x45.com.pl
Latem - po odejściu z Korony Kielce - temat jego powrotu na Rychlińskiego pojawił się ponownie, ale ówczesny szkoleniowiec, Czesław Michniewicz, nie chciał go w zespole. Wtedy u Adamka rozpoczęły się problemy ze zdrowiem. Najpierw złapał półpaśca. Treningi wznowił w drugim tygodniu sierpnia, czyli w momencie, kiedy kadry większości polskich zespołów były już skompletowane.
Adamek szukał więc szczęścia ze naszą południową granicą. Testowany był w słowackiej Nitrze, ale zmiana trenera i zawirowania w klubie nie pozwoliły na podpisanie umowy. Następnie spodobał się ludziom ze Slovana Liberec, który gra dziś w Lidze Europy. Nie dostał jednak oferty kontraktu, bo - mimo pozytywnej opinii pionu sportowego - transfer zablokował właściciel. Kiedy w końcu znalazł się w Trzyńcu, wciąż nie mógł się skupić na treningach. Najpierw zachorował na anginę ropną, a później - w spotkaniu drużyny młodzieżowej - stracił przytomność po zderzeniu głową z przeciwnikiem.
Obecne wypożyczenie obowiązuje do końca roku. Gdzie zatem od Nowego Roku zagra Adamek? - Mam nadzieję, że lada chwila będę mądrzejszy co do mojej przyszłości. Nie ukrywam jednak, że chciałbym grać w ekstraklasie - nieważne czy polskiej, czy czeskiej - ma nadzieję, wierząc, że problemy będa go już omijać szerokim łukiem.
W Czechach napastnik rozegrał 550 minut, zdobył sześć bramek i zaliczył trzy asysty.
Latem - po odejściu z Korony Kielce - temat jego powrotu na Rychlińskiego pojawił się ponownie, ale ówczesny szkoleniowiec, Czesław Michniewicz, nie chciał go w zespole. Wtedy u Adamka rozpoczęły się problemy ze zdrowiem. Najpierw złapał półpaśca. Treningi wznowił w drugim tygodniu sierpnia, czyli w momencie, kiedy kadry większości polskich zespołów były już skompletowane.
Adamek szukał więc szczęścia ze naszą południową granicą. Testowany był w słowackiej Nitrze, ale zmiana trenera i zawirowania w klubie nie pozwoliły na podpisanie umowy. Następnie spodobał się ludziom ze Slovana Liberec, który gra dziś w Lidze Europy. Nie dostał jednak oferty kontraktu, bo - mimo pozytywnej opinii pionu sportowego - transfer zablokował właściciel. Kiedy w końcu znalazł się w Trzyńcu, wciąż nie mógł się skupić na treningach. Najpierw zachorował na anginę ropną, a później - w spotkaniu drużyny młodzieżowej - stracił przytomność po zderzeniu głową z przeciwnikiem.
Obecne wypożyczenie obowiązuje do końca roku. Gdzie zatem od Nowego Roku zagra Adamek? - Mam nadzieję, że lada chwila będę mądrzejszy co do mojej przyszłości. Nie ukrywam jednak, że chciałbym grać w ekstraklasie - nieważne czy polskiej, czy czeskiej - ma nadzieję, wierząc, że problemy będa go już omijać szerokim łukiem.
W Czechach napastnik rozegrał 550 minut, zdobył sześć bramek i zaliczył trzy asysty.
Polecane