Ostatnia nasza drużyna gra o "szóstkę"

15.11.2009
Już dziś Naprzód stoczy bój o wejście do najlepszej "szóstki". Janowianie muszą wygrać w Oświęcimiu i liczyć, że Zagłębie Sosnowiec pokona w Gdańsku tamtejszego Stoczniowca.
Po piątkowym zwycięstwie nad Stoczniowcem, katowiczanie zachowali szansę na awans do pierwszej "szóstki". Aby tego dokonać, muszą dziś pokonać w meczu wyjazdowym Unię Oświęcim oraz trzymać kciuki za Zagłębie. - Najważniejsze żebyśmy zrobili swoje. Dopiero później możemy patrzeć na innych - mówi Marcin Słodczyk, kapitan Naprzodu. Nie bez powodu on i jego koledzy będą jednak nasłuchiwać wieści znad morza, gdyż od wyniku meczu sosnowiczan wiele zależy. W przypadku ich porażki cały wysiłek ekipy ze stolicy Górnego Śląska pójdzie na marne.

- Liczymy, że nasi koledzy zza miedzy, mimo iż mają miejsce w elicie zapewnione, podejdą do sprawy profesjonalnie i fair play - przyznaje Słodczyk. - Pamiętamy doskonale, z kim przegraliśmy w ubiegłym sezonie walkę o wejście do strefy medalowej. Jedziemy do Gdańska po zwycięstwo. Innego wyjścia nie ma - uspokaja hokeistów Janowa Artur Ślusarczyk, napastnik Zagłębia. Innego scenariusza nie wyobraża sobie także prezes tamtejszej drużyny, Adam Bernat. - Mamy ze Stocznią rachunki do wyrównania i zagramy o pełną pulę - zapewnia szef klubu.

Spokojnie na to wszystko patrzą inne nasze zespoły, które już zapewniły sobie miejsce w "szóstce". - Cieszymy się, że my już jesteśmy pewni tego miejsca. W ostatniej kolejce będzie toczyć się zażarta walka. Czy lepiej byłoby jeździć do Janowa zamiast do Gdańska, bo jest bliżej? Nie rozpatrujemy tego w tych kategoriach - mówi Wojciech Matczak, trener JKH GKS-u Jastrzębie. Podobne opinie padają w Tychach.

Przy pozytywnym scenariuszu, wśród najlepszych możemy zobaczyć wszystkie nasze drużyny. Warto zatem trzymać za nie kciuki.
autor: KP, MAR, SEB

Przeczytaj również