Opolszczyzna w ofensywie

09.03.2009
Piłkarska Opolszczyzna kojarzy się obecnie z kłopotami I-ligowej Odry. Wkrótce może być jednak o niej głośno ze zdecydowanie lepszej strony. Spore ambicje mają bowiem tamtejsze kluby z niższych lig.
Czy ogromne problemy I-ligowej Odry, wizytówki Opolszczyzny, wskazują na to, że w tej części kraju piłka nożna jest w odwrocie? Absolutnie nie. Tamtejsze kluby z niższych szczebli już niedługo powinny z przytupem wypłynąć na szersze wody. Bliski tego jest MKS Kluczbork, który bije się o awans na zaplecze ekstraklasy. W przeciągu kilku ostatnich miesięcy II-ligowiec wyrobił sobie renomę sportową i... organizacyjną. Jego współpraca z władzami miasta pozostaje na razie tylko niedoścignionym wzorem dla innych.

Z czego wynikają tak dobre relacje? - Przede wszystkim nie są one pokłosiem tego, że klub odnosi sukcesy - mówi Mirosław Birecki, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Kluczborku. - Zdajemy sobie sprawę, że w pewnym momencie MKS może znaleźć się na poziomie, którego nie będzie w stanie szybko przeskoczyć. Dopóki jednak będziemy widzieli, że pieniądze, jakie dla niego przeznaczamy, są wydawane we właściwy sposób, może liczyć na nasze wsparcie - zapewnia Birecki. Korzyści ze współpracy są jednak obustronne. - MKS to już poważna marka. Stanowi świetną reklamę dla całego miasta - dodaje rzecznik UM w Kluczborku. Na wpływy II-ligowca składają się również środki od firmy A-Z Global i 40 drobniejszych sponsorów.

Śladem MKS-u mają zamiar iść grające klasę niżej LZS Leśnica i Ruch Zdzieszowice. O ambicjach działaczy pierwszego z nich świadczy chociażby niedawny transfer Stanisława Wróbla. Drudzy sprowadzili m.in. Marcina Fecia, znanego z występów w opolskiej Odrze. - Z takimi ludźmi jak nasz prezes, Krystian Chmiel, można myśleć o wysokich celach - przekonuje Ryszard Okaj, trener Ruchu, wskazując, że Chmiel jest jednym z niewielu sterników, który pojawia się na każdym treningu swojej drużyny.

Zdaniem Piotr Hyli, rzecznika prasowego GKS-u Katowice i radnego stolicy Górnego Śląska, klubom z Opolszczyzny pod pewnym względem jest łatwiej o pozyskiwanie sponsorów. - To dlatego, że w naszych okolicach uznanych futbolowych firm jest naprawdę dużo. Mówimy tu przecież o pięciu przedstawicielach ekstraklasy i kilku kolejnych w I i II lidze. Dochodzi do tego, że kluby wręcz wyrywają sobie sponsorów - dodaje z przymrużeniem oka Hyla.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również