Oni mogą niedługo poprowadzić nasze futbolowe firmy

10.01.2011
Jeśli rynek szkoleniowców, którzy zdążyli już wyrobić sobie nazwiska, jest "przebrany", to dlaczego nie poszukać trenerskich talentów w III i IV lidze? A jest tam co najmniej kilka ciekawych postaci.
- Czasem chyba nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale mamy po prostu do czynienia z ubogim rynkiem. I łatwo to sprawdzić. Usiądźmy i zastanówmy się w 15 minut, ilu w tym momencie jest wolnych szkoleniowców? Znajdziemy co najwyżej kilku. Z takim problemem za każdym razem borykają się prezesi - mówił jakiś czas temu w rozmowie z naszym portalem Mariusz Śrutwa.

I trudno nie przyznać mu racji. Z drugiej strony jednak, nie trzeba przecież zamykać się tylko w kręgu szkoleniowców, którzy zdążyli już wyrobić sobie nazwiska. A skoro tak, to mamy w śląskich klubach z niższych lig kilku kandydatów…

Najpoważniejszym jest Mirosław Smyła z Rozwoju Katowice, który zresztą już parę miesięcy temu mógł trafić "wyżej". Tam duże wrażenie wywarła praca, jaką wykonał z II-ligowym GKS-em Tychy. Swoją drogą, zmienił tam Damiana Galeję, innego ze zdolnych trenerów młodego pokolenia, który od września odpowiada za wyniki Zagłębiaka Dąbrowa Górnicza.

Również w IV lidze pracuje dziś Daniel Wojtasz, fachowiec jeszcze młodszy, bo ledwie 29-letni. Mimo to, dał się już poznać z bardzo dobrej strony w Orle Babienica/Psary, a ze Skrą Częstochowa jest na najlepszej drodze, by awansować do III ligi.

Spotkałby tam na przykład Marka Mandlę, szkoleniowca z największą chyba w III lidze renomą. Zapracował na nią bardzo solidnie - i w Walce Zabrze, i teraz, w BKS-ie Stal Bielsko-Biała - udowodnił, że wie, jak zrobić wynik ponad stan. Czy zdołałby swoje umiejętności przenieść na wyższy szczebel? To pytanie bez odpowiedzi, bo Mandla w żadnym "poważniejszym" klubie jeszcze nie był.

W poprzednim sezonie spekulowano, że może się to udać Piotrowi Mrozkowi z Polonii Łaziska, który miał znaleźć się w kręgu zainteresowań Odry Wodzisław. 37-latek na Bogumińską nie trafił, ale i "dzień dobry" z wyższą ligą pewnie i tak - prędzej czy później - powie. Póki co ma na swoim koncie mistrzostwo IV ligi.

Dodajmy, że coraz mniejszym problemem szkoleniowców z niższych szczebli w kontekście pracy w lepszych klubach jest brak uprawnień. Tych, którzy się nie kształcą, ubywa...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również