Oleśnica - Namysłów 0-4. Goście zaprezentowali się jak... rasowy pitbull
10.02.2010
Piłkarze Bogdana Kowalczyka zimę "spędzają" w mało komfortowym miejscu - na samym dole III-ligowej tabeli. W zimowych sparingach uzyskują jednak wyniki, który pozwalają patrzeć w przyszłość z optymizmem. Pogoń, występującą w również w III lidze (grupa dolnośląsko-lubuska), wręcz całkowicie zdominowali.
Szczególnie w pierwszej odsłonie. Dwie pierwsze bramki padły po składnych akcjach. Najpierw Raszewski uderzył w długi róg, przy drugim trafieniu Startowi dopisało szczęście. Zagwocki, choć mógł strzelać, zdecydował się na dośrodkowanie, które do... własnej bramki skierował Mularczyk. Trzecia bramka, autorstwa Pabiniaka, to i tak było mało. Przy lepiej wyregulowanych celownikach, namysłowianie mogli zgotować Pogoni piekło.
Tak się jednak nie stało, co więcej, piłkarze z Oleśnicy w drugiej połowie coraz częściej zaczęli dochodzić do głosu. Mimo wszystko, to Start był bliżej kolejnego trafienia. Dość powiedzieć, że piłka dwukrotnie uderzyła w słupek, Zalwert natomiast sam siebie mógł spytać, w jaki sposób nie trafił do bramki z... dwóch metrów.
Rywali dobił za to Simlat, celnie skierowując piłkę do siatki głową. 4-0? Wynik imponujący! Redaktorzy serwisu internetowego klubu porównali nawet swoich zawodników do... pitbulla. - Chłopcy prezentują spory potencjał (siła), walkę z dawno nie widzianym u nich zaangażowaniem (waleczność), dobrą już formę fizyczną (odporność na ból i zmęczenie) oraz równomierny rozkład sił tak w ofensywie, jak i defensywie (zrównoważenie) - napisali w relacji.
Szczególnie w pierwszej odsłonie. Dwie pierwsze bramki padły po składnych akcjach. Najpierw Raszewski uderzył w długi róg, przy drugim trafieniu Startowi dopisało szczęście. Zagwocki, choć mógł strzelać, zdecydował się na dośrodkowanie, które do... własnej bramki skierował Mularczyk. Trzecia bramka, autorstwa Pabiniaka, to i tak było mało. Przy lepiej wyregulowanych celownikach, namysłowianie mogli zgotować Pogoni piekło.
Tak się jednak nie stało, co więcej, piłkarze z Oleśnicy w drugiej połowie coraz częściej zaczęli dochodzić do głosu. Mimo wszystko, to Start był bliżej kolejnego trafienia. Dość powiedzieć, że piłka dwukrotnie uderzyła w słupek, Zalwert natomiast sam siebie mógł spytać, w jaki sposób nie trafił do bramki z... dwóch metrów.
Rywali dobił za to Simlat, celnie skierowując piłkę do siatki głową. 4-0? Wynik imponujący! Redaktorzy serwisu internetowego klubu porównali nawet swoich zawodników do... pitbulla. - Chłopcy prezentują spory potencjał (siła), walkę z dawno nie widzianym u nich zaangażowaniem (waleczność), dobrą już formę fizyczną (odporność na ból i zmęczenie) oraz równomierny rozkład sił tak w ofensywie, jak i defensywie (zrównoważenie) - napisali w relacji.
Polecane