Okaj nie jest tchórzem
29.10.2008
Szkoleniowiec, który 4 miesiące temu zrezygnował z prowadzenia MKS Kluczbork, ostatnio prowadził tamtejszych juniorów. Teraz - jak sam przyznaje - nadszedł czas na powrót do tej nieco większej piłki. - Nie zmienia to faktu, że temat pracy w Zdzieszowicach spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Wszystko działo się bardzo szybko - mówi Okaj, który dzisiaj spotka się z Krzysztofem Jobem, swoim poprzednikiem, a już o godzinie 17 poprowadzi pierwszy trening zespołu.
- Jest to dla mnie duża niewiadoma. Tak naprawdę jeszcze ani razu nie widziałem drużyny w akcji. Kojarzę czterech, może pięciu zawodników. Jednak do odważnych świat należy. Muszę przekonać chłopaków do ciężkiej pracy. Będę im powtarzał do znudzenia, że im więcej potu na treningu, tym mniej podczas meczu - zaznacza nowy trener III-ligowca.
Okaj chwali warunki, jakie będzie miał w nowym klubie. - Ogromnym plusem jest oświetlone boisko. W takiej sytuacji obowiązki zawodowe piłkarzy nie stanowią większego problemu. Treningi mogą odbywać się nawet o godzinie 18 - wyjaśnia. Jest jednak jedno „ale”. - Z Kluczborka do Zdzieszowic mam prawie 90 kilometrów, a zatem muszę jak najszybciej odwiedzić... mechanika. Samochód nie może mi się przecież popsuć na środku drogi - śmieje się twórca awansu MKS do II ligi i dodaje. - Gdybym nie skorzystał z propozycji Ruchu, to okazałbym się tchórzem - uważa Okaj. Celem, jaki postawili przed nim działacze, jest utrzymanie drużyny w opolsko-śląskiej lidze.
- Jest to dla mnie duża niewiadoma. Tak naprawdę jeszcze ani razu nie widziałem drużyny w akcji. Kojarzę czterech, może pięciu zawodników. Jednak do odważnych świat należy. Muszę przekonać chłopaków do ciężkiej pracy. Będę im powtarzał do znudzenia, że im więcej potu na treningu, tym mniej podczas meczu - zaznacza nowy trener III-ligowca.
Okaj chwali warunki, jakie będzie miał w nowym klubie. - Ogromnym plusem jest oświetlone boisko. W takiej sytuacji obowiązki zawodowe piłkarzy nie stanowią większego problemu. Treningi mogą odbywać się nawet o godzinie 18 - wyjaśnia. Jest jednak jedno „ale”. - Z Kluczborka do Zdzieszowic mam prawie 90 kilometrów, a zatem muszę jak najszybciej odwiedzić... mechanika. Samochód nie może mi się przecież popsuć na środku drogi - śmieje się twórca awansu MKS do II ligi i dodaje. - Gdybym nie skorzystał z propozycji Ruchu, to okazałbym się tchórzem - uważa Okaj. Celem, jaki postawili przed nim działacze, jest utrzymanie drużyny w opolsko-śląskiej lidze.
Polecane