Odszedł z Katowic, chociaż klub załatwił mu nawet drugą pracę

04.08.2010
Mariusz Piotrkowski od kilku sezonów stanowił o sile AZS-u AWF-u Katowice. Kiedy ten klub spadł do II ligi, postanowił zmienić otoczenie i trafił do czołowej ekipy I ligi, MKS-u Dąbrowa Górnicza.
W całej sytuacji nie byłoby z pewnością nic dziwnego, gdyby nie fakt, że... - Byliśmy z zawodnikiem dogadani i w oparciu o niego zamierzaliśmy budować zespół - przyznaje Mirosław Stawowski, trener "Akademików". - Nie mam pojęcia, dlaczego Piotrkowski tak długo nas zwodził. Przecież gdyby jasno dał do zrozumienia, że zamierza odejść, to nikt nie robiłby mu problemów, a my odpowiednio wcześnie zaczęlibyśmy poszukiwania jego następcy - irytuje się szkoleniowiec.

 - W Katowicach spędziłem pięć lat, które pozwoliły mi się rozwinąć koszykarsko. Ja jednak również nigdy nie odpuszczałem i zawsze dawałem z siebie wszystko. Bardzo żałuję, że rozstajemy się w tak niemiłej atmosferze. Chcę się dalej rozwijać, a gra w II lidze raczej by mi tego nie zapewniła - podkreśla silny skrzydłowy, który grę w "Akademikach" łączył także ze studiowaniem na katowickiej uczelni. Przed nim pozostał już tylko ostatni krok, czyli obrona pracy dyplomowej. - Po zakończeniu nauki znaleźliśmy dla niego także pracę. Szkoda, że to również nie przekonało go do tego, by pozostać u nas. Zresztą, gdyby był z nami szczery i dał czytelny sygnał, że zamierza odejść, to byliśmy w stanie załatwić mu grę w jeszcze lepszym klubie za bardzo dobre wynagrodzenie - twierdzi Stawowski.

To już trzeci - po Rafale Partyce i Radosławie Lemańskim - koszykarz, który zasili szeregi MKS-u Dąbrowa Górnicza. Z kolei w Katowicach odmówiono kilku zawodnikom, po to, by zatrzymać Piotrkowskiego. - Mógł z nami pozostać choćby Tomasz Gembus, który w tej sytuacji miałby spore szanse na regularne występy. Mógł u nas grać Marcin Ecka, ale nie chcieliśmy przekroczyć naszego budżetu - tłumaczy trener AZS-u AWF-u. W tej sytuacji z drużyny z ubiegłego sezonu pozostali tylko Marceli Dziemba i Tomasz Milewski. Skład będzie uzupełniony w głównej mierze młodymi zawodnikami.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również