Obrońca BKS-u: Mieliśmy plany, ambicje. Trzeba je zweryfikować...
01.11.2011
- Skoro po przegranej 1-3 ze Skrą Częstochowa było mi ciężko cokolwiek powiedzieć, to tym trudniej jest po porażce 1-6 - przyznaje Dariusz Rucki, obrońca bielszczan, który strzelił jedynego gola dla gości w tym spotkaniu. - Przez 30 minut graliśmy nawet lepiej od gospodarzy, ale potem bardzo prosty błąd, ja właściwie strzeliłem samobója, potem następna piłka i już było 0-2. Staraliśmy się otworzyć, zagraliśmy na trzech z tyłu, lecz worek z bramkami był już otwarty i Skałka bezlitośnie wszystko wykorzystywała - dodaje.
Co było przyczyną takiego blamażu w Węgierskiej Górce? - Zagraliśmy tragicznie z tyłu, mimo że to właśnie obrona zawsze była naszym atutem. Kibice zarzucają nam brak ambicji. Teraz jest czas na rozważania między nami, co należy zmienić. Zagraliśmy dobry mecz z Victorią Częstochowa, wszystko się kleiło, wydawało się, że idzie w dobrą stronę, a potem dostajemy sześć bramek. Do teraz jestem w szoku, po tym, co się stało - nie ukrywa środkowy obrońca.
Choć wyniki BKS-u są na razie bardzo dalekie od oczekiwań, w klubie nie wykonują jeszcze nerwowych ruchów. - My mieliśmy jakieś ambicje, rozbudzone jeszcze przez dobre wyniki z poprzednich sezonów. W porównaniu do innych drużyn, wzmocniliśmy się. Te plany trzeba niestety zweryfikować. "Góra" jest niezadowolona, to jasne. Na razie większych konsekwencji nie ma, tyle, że sami nie premiujemy. Przyjemnie na pewno nie jest... - kończy były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Co było przyczyną takiego blamażu w Węgierskiej Górce? - Zagraliśmy tragicznie z tyłu, mimo że to właśnie obrona zawsze była naszym atutem. Kibice zarzucają nam brak ambicji. Teraz jest czas na rozważania między nami, co należy zmienić. Zagraliśmy dobry mecz z Victorią Częstochowa, wszystko się kleiło, wydawało się, że idzie w dobrą stronę, a potem dostajemy sześć bramek. Do teraz jestem w szoku, po tym, co się stało - nie ukrywa środkowy obrońca.
Choć wyniki BKS-u są na razie bardzo dalekie od oczekiwań, w klubie nie wykonują jeszcze nerwowych ruchów. - My mieliśmy jakieś ambicje, rozbudzone jeszcze przez dobre wyniki z poprzednich sezonów. W porównaniu do innych drużyn, wzmocniliśmy się. Te plany trzeba niestety zweryfikować. "Góra" jest niezadowolona, to jasne. Na razie większych konsekwencji nie ma, tyle, że sami nie premiujemy. Przyjemnie na pewno nie jest... - kończy były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Polecane