"Obawialiśmy się, że po kilku porażkach piłkarze daliby sobie spokój"

11.03.2009
Brak możliwości skonstruowania budżetu zmusił wczoraj Koszarawę do wycofania się z III ligi. - Niedługo w podobnej sytuacji znajdą się inne kluby - uważa Andrzej Krupiński, wiceprezes żywczan.
Co zadecydowało o wycofaniu się z rozgrywek? Niemożność skonstruowania budżetu, choćby na najbliższe pół roku. - Zabrakło sporo - przyznaje wiceprezes Andrzej Krupiński. - Weźmy pod uwagę chociażby koszt meczu z Energetykiem ROW Rybnik, z którym mieliśmy zagrać w sobotę. Goście zamówili dla swoich fanów 100 biletów, więc musielibyśmy wynająć 20 ochroniarzy. Ich 3-godzinna praca wyniosłaby nas już 5000 zł. Łącznie zamknęlibyśmy się z organizacją tego spotkania w sumie 7000 zł. To dla nas bardzo dużo - wyjaśnia Krupiński. Na decyzję władz klubu miały jednak również wpływ inne czynniki.

- W miarę doświadczonych piłkarzy, którzy byliby w kadrze zespołu na drugą część sezonu, można by policzyć na palcach jednej ręki. Dosłownie. Musielibyśmy oprzeć skład w zdecydowanej większości na juniorach. Obawialiśmy się, że po kilku porażkach połowa z nich dałaby sobie spokój z treningami - dodaje członek zarządu Koszarawy, która wróci do gry od przyszłego sezonu. Będzie to już jednak tylko bielska liga okręgowa.

Czy można było do tego nie dopuścić? - Szukaliśmy sponsorów, ale w dobie kryzysu okazało się to zadaniem niewykonalnym. Trzeba też pamiętać, że w budżecie miasta środki, jakie przeznacza się na sport, są naprawdę niskie. Ale tak jest i w wielu innych miejscowościach. Po zakończeniu bieżących rozgrywek w takiej samej sytuacji jak my znajdą się kolejne kluby - uważa wiceprezes żywczan i przekonuje, że od teraz w Koszarawie nastaną zdrowe zasady.

Pierwszą oznaką wyjścia na prostą ma być wybór prezesa, którego nie ma w klubie już od dłuższego czasu. Ponoć kandydaci na tę funkcję są, a nazwisko nowego sternika niebiesko-czarnych poznamy w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Co równie ważne, z drużyną zostaje jej dotychczasowy trener, Maciej Mrowiec.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również