Nowy trener Iskry Pszczyna: Nie chcem, ale muszem...
03.01.2013
Trener, który był asystentem Dominika Nowaka we Flocie Świnoujście, a pod koniec poprzedniego sezonu sam prowadził I-ligowy zespół, niespodziewanie znalazł pracę w... średniaku IV ligi. - Zapytano mnie czy chcę pracować w IV lidze. Powiedziałem, jak były prezydent – ”nie chcem, ale muszem”. Oczywiście nie chcę, żeby ktoś mnie tu źle zrozumiał. Po prostu moje ambicje i aspiracje były takie, że wracam w rodzinne strony i będę pracować w klubie, gdzie rano jest jeden trening, potem obiad, a popołudniu drugi. W Iskrze czy w każdym innym klubie czwartoligowym chłopcy pracują i to na różne zmiany, a piłka ma być dla nich jakąś ucieczką przed pracą, czy przed kobietą marudzącą w domu. To trochę inna bajka niż w klubach z wyższych lig - tłumaczy Kłusek.
W rozmowie z portalem sps24.pl, Kłusek przyznaje, że przyjęcie pracy w Iskrze to dla niego krok w tył. - Być może trzeba się cofnąć mocno, by poczuć upadek i się po nim pozbierać i zrobić dwa kroki do przodu. Konkretną ofertę przedstawili mi w Pszczynie. Przed świętami udało się zrobić badania wydolnościowe. Chłopcy prezentują się nieźle i to doceniam. Rozmawiałem z prezesem, działaczami, że jeżeli dostanę naprawdę satysfakcjonującą ofertę z wyższych lig to będę mógł odejść, ale nie zostawiając Iskry na lodzie. Mnie to w ogóle nie interesuje, a teraz na pierwszym miejscu jest Iskra Pszczyna. Ja przepraszam, że tak mówię cały czas o tych wyższych ligach, ale jestem po prostu zachłyśnięty tą piłką profesjonalną - dodaje.
Kłusek miał pracować w Zagłębiu Sosnowiec, ale do tego jednak nie doszło. - Miałem "nagraną" pracę w Sosnowcu od 1 stycznia. Nie wiem czemu współpraca z tym klubem nie doszła do skutku. Miałem nadzieję, że w Sosnowcu, gdzie są moi wychowankowie z Reprezentacji Śląska, będę mógł dalej kontynuować pracę na tym wysokim poziomie. Prezes Zagłębia mnie przepraszał, że nie doszło do naszej współpracy - kończy Ryszard Kłusek.
W rozmowie z portalem sps24.pl, Kłusek przyznaje, że przyjęcie pracy w Iskrze to dla niego krok w tył. - Być może trzeba się cofnąć mocno, by poczuć upadek i się po nim pozbierać i zrobić dwa kroki do przodu. Konkretną ofertę przedstawili mi w Pszczynie. Przed świętami udało się zrobić badania wydolnościowe. Chłopcy prezentują się nieźle i to doceniam. Rozmawiałem z prezesem, działaczami, że jeżeli dostanę naprawdę satysfakcjonującą ofertę z wyższych lig to będę mógł odejść, ale nie zostawiając Iskry na lodzie. Mnie to w ogóle nie interesuje, a teraz na pierwszym miejscu jest Iskra Pszczyna. Ja przepraszam, że tak mówię cały czas o tych wyższych ligach, ale jestem po prostu zachłyśnięty tą piłką profesjonalną - dodaje.
Kłusek miał pracować w Zagłębiu Sosnowiec, ale do tego jednak nie doszło. - Miałem "nagraną" pracę w Sosnowcu od 1 stycznia. Nie wiem czemu współpraca z tym klubem nie doszła do skutku. Miałem nadzieję, że w Sosnowcu, gdzie są moi wychowankowie z Reprezentacji Śląska, będę mógł dalej kontynuować pracę na tym wysokim poziomie. Prezes Zagłębia mnie przepraszał, że nie doszło do naszej współpracy - kończy Ryszard Kłusek.
Polecane