Niespodziewany lider? "Odczuwamy chwilową satysfakcję"

05.04.2019

Po trzech wiosennych kolejkach doszło do zmiany lidera w IV lidze śląskiej, grupie II. Gubiącą punkty drużynę z Czańca wyprzedziła rewelacyjnie spisująca się w tym sezonie Kuźnia Ustroń, która pod koniec ubiegłego dopiero po barażowym dwumeczu zapewniła sobie pozostanie w stawce. 

www.facebook.com/kskuzniaustron

LKS Czaniec do rundy rewanżowej przystępował z 5-punktową przewagą nad wiceliderem z Bełku, zarazem miał do rozegrania mecz zaległy, ale w Tychach dorobku nie powiększył. W kolejnych trzech meczach wywalczył tylko dwa „oczka”. Dwie wygrane na swoim koncie ma wspomniany Decor Bełk, trzy Kuźnia Ustroń, która po ostatnim zwycięstwie w Raciborzu otwiera ligową tabelę. – Miejsce, które zajmujemy w tabeli oraz nasze ostatnie wyniki to efekt ciężkiej pracy. Stale czynimy postępy w grze. Sytuacja, w której się znaleźliśmy mile nas zaskakuje, ale pamiętajmy o tym, że tak na dobrą sprawę wciąż jesteśmy na półmetku rozgrywek. Do końca sezonu pozostało sporo kolejek. Odczuwamy oczywiście chwilową satysfakcję, ponieważ każdy sportowiec chciałbym być na pierwszym miejscu, do pozycji w tabeli podchodzimy jednak z chłodnymi głowami, nie zapanował w naszych szeregach hurraoptymizm – mówi Mateusz Żebrowski, trener Kuźni, która u progu wiosny pokonała kolejno: 2:0 na wyjeździe LKS Goczałkowice, 3:1 u siebie Odrę Centrum Wodzisław Śląski oraz 5:1 Unię w Raciborzu. – Podczas zimowych przygotowań rozegraliśmy trzy sparingi z zespołami z III ligi. Rywalizacja z drużynami z wyższych lig pokazał nam kierunek, w którym powinnyśmy zmierzać. To były lekcje, z których wyciągnęliśmy wnioski. Cieszę się, że dobrze weszliśmy w rundę rewanżową pomimo urazów kilku zawodników. Pierwsze kontuzje pojawiły się podczas intensywnych przygotowań zimowych, kolejne po ostatnich meczach. Pomimo problemów kadrowych wywalczyliśmy w trzech spotkaniach dziewięć punktów. Nie rywalizowaliśmy z drużynami z czołówki, ale w tej lidze nie ma łatwych pojedynków. Jako przykład posłużyć może mecz z Unią. Wynik potyczki z Raciborzu trochę zamazuje jej obraz. Do 55. minuty nic nie wskazywało na nasze zwycięstwo, przeciwnik przy wyniku 0:0 zmarnował rzut karny – dodaje nasz rozmówca.

Nowy lider IV lig śląskiej, grupy II, może pochwalić się imponującymi statystykami. Po 18. kolejkach na swoim koncie ma 41 zdobytych goli (najwięcej w stawce), 17 straconych (trzeci wynik w lidze), 11 zwycięstw (najwięcej w stawce) i tylko dwie porażki (najmniej w stawce). – Zawsze dużą uwagę przywiązuję do gry całej drużyny w defensywie. W poprzednim sezonie mieliśmy z tym duży problem, traciliśmy dużo goli, dlatego do samego końca musieliśmy walczyć o utrzymanie. Dopiero po barażowym dwumeczu ze Szczakowianką zapewniliśmy sobie ligowy byt. Jest za wcześnie na wysuwanie wniosków i oceny. Pracujemy nad tym, aby naszą dobrą dyspozycję w ataku i obronie podtrzymać. Jeśli to się nam uda, to wszyscy będziemy mieli powody do satysfakcji – podkreśla obecny trener, w przeszłości zawodnik klubu z Ustronia.

Kuźnia po rundzie jesiennej zajmowała najniższy stopień podium, szybko wdrapała się na ten najwyższy. Temat mistrzostwa musi zatem przewijać się przez szatnię i jej najbliższe otoczenie. – Marzymy o tym, jak każdy ambitny sportowiec. Pojawiają się myśli krążące wokół tego tematu, ale powinniśmy się od nich odcinać, bo mogą nas sparaliżować. Podczas każdego treningu musimy robić swoje, z tygodnia na tydzień skupiać się na kolejnym meczu. Nie wybiegamy za daleko w przyszłość – zaznacza Żebrowski.

W najbliższej kolejce do Ustronia zwita podrażniony MRKS Czechowice-Dziedzice. Beniaminek w tym roku spisuje się przeciętnie – dwa mecze przegrał (oba u siebie), wygrał z „czerwoną latarnią” na jej terenie. – Naszym atutem będzie własne boisko. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że zmierzymy się z zespołem, w szeregach którego nie brakuje zawodników doświadczonych, zarazem indywidualności. Jesienią przed przerwą MRKS nas zdominował. Po zmianie stron doprowadziliśmy do remisu, ale w końcówce straciliśmy gola na 1:2. Dzięki ambitnej postawie w doliczonym czasie gry ponownie wyrównaliśmy. Spodziewam się kolejnego zaciętego pojedynku. Postaramy się zaprezentować nasze atuty, na pewno zagramy o pełną pulę – kończy pewnym głosem szkoleniowiec lidera.

autor: Krzysztof Biłka

Przeczytaj również