Niespodziewany beniaminek IV ligi szykuje się na pierwsze derby

26.08.2011
Beskidzkich derbów w tym sezonie IV ligi grupy 2. będzie więcej niż zwykle. Wprawdzie w zeszłym roku spadła Zapora Porąbka, ale w jej miejsce wskoczyli: Wisła Ustronianka i Czarni-Góral Żywiec.
Ta druga drużyna to beniaminek najbardziej niespodziewany z możliwych. Zawodnicy Macieja Mrowca przygotowywali się do ligi okręgowej i kompletnie nie przewidywali, że poprzez zawirowania organizacyjne, na dziesięć dni przed startem sezonu znajdą się w wyższej lidze. Zaczęli jednak nadspodziewanie dobrze - na początek ograli Iskrę Pszczyna 2-0, w drugiej kolejce bezdyskusyjnie ulegli w Bojszowach GTS-owi 0-3, by wreszcie w środę zremisować na własnym boisku z GKS-em Jastrzębie 1-1.

- Na pewno ten start mógł być w naszym wykonaniu lepszy. Z Jastrzębiem na kilkanaście minut przed końcem meczu mieliśmy karnego. Gdybyśmy go strzelili, na pewno byśmy to wygrali. Nie narzekamy jednak i staramy się jakoś podołać tej lidze. Cały czas się jej uczymy. Największe problemy mamy fizycznie, bo dysponujemy jedną z młodszych kadr w rozgrywkach. Średnia wieku wynosi 21 lat, a młodzieżowcy, zamiast z roczników 1991 i 1992, jak w innych drużynach, są u nas z lat 1993 i 1994 - zaznacza Mrowiec.

Teraz jego zespół czeka zadanie trudniejsze niż każde z poprzednich. - Będziemy mieli bardzo ciężki mecz. Jedziemy na spotkanie z Rekordem Bielsko-Biała, czyli z jednym z faworytów tej ligi. Dodatkowym smaczkiem tej potyczki jest fakt, że to derby. Nie jesteśmy skazani na pożarcie, bo te rozgrywki są nieprzewidywalne. Jestem optymistą - podkreśla trener żywczan, dla których będą to pierwsze derby w tym sezonie. Tymczasem dla Rekordu już trzecie, bowiem w pierwszej kolejce zawodnicy Mirosława Szymury upokorzyli Podbeskidzie II, wygrywając 7-2, a w następnej ulegli MRKS-owi Czechowice 0-1.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również