Nie trafili na ekipę z północy kraju, więc... mogą powalczyć
17.08.2013
Różnica w grze zespołu z Roosevelta w rundzie wiosennej a teraz jest ogromna. 4 maja bełchatowianie byli bezsprzecznie lepsi i zasłużenie wygrali. - Górnik wystartował bardzo dobrze. Nikt nie będzie pamiętał, co się działo cztery miesiące temu. Obecna postawa to nie jest aż taka niespodzianka. Zabrzanie mają drużynę w miarę stabilną, zawodnicy, którzy przyszli, pasują do niej. Poza tym jest ciągłość pracy trenera. To się opłaca, bo jeśli szkoleniowiec ma koncepcję, pracuje sumiennie i doskonali elementy, to przychodzą wyniki. Oby "Trójkolorowi" nie mieli wahań formy, na razie imponują - ocenia Jan Żurek, były zawodnik i trener Górnika.
- Uważam, że mogliśmy wylosować lepiej - mówił dla strony oficjalnej Łukasz Madej. Zabrzanie mogli jednak trafić jeszcze gorzej, bo... na drużynę z północy kraju. Ostatnio za burtę Pucharu Polski "Trójkolorowych" wyrzuciła Flota Świnoujście, rok wcześniej piłkarze trenera Adama Nawałki musieli chować głowy w piasek po wstydliwej porażce z Gryfem Wejherowo, a trzy lata temu lepsza okazała się Lechia Gdańsk.
- Każdy z nas pamięta te przegrane z niżej notowanymi rywalami. Wywołało to zdziwienie, ale taki urok Pucharu Polski. Dzisiaj na pewno Górnik nie zlekceważy GKS-u. Bełchatowianie do końca walczyli o utrzymanie się w ekstraklasie, jednak tu nie ma co mówić - zabrzanie muszą wyjść i awansować dalej. Jeśli - odpukać - pojawiłyby się problemy i śląski zespół nie awansował - to nie byłoby dobrze, bo drużyna na początku sezonu przyzwyczaiła do wysokiej jakości - mówi szkoleniowiec.
- W tej rundzie akurat jest jeszcze tylko jeden mecz, więc jak w tej piosence - "wszystko się może zdarzyć". Drużyny, które nie są faworytami, starają się pokazać z jak najlepszej strony, dlatego często w pucharach mamy niespodzianki. Nie tylko u nas, bo na całym świecie zdarza się tak, że wyżej notowany zespół odpada z tym o klasę, ba, czasami nawet o kilka klas rozgrywkowych gorszym - mówi Żurek.
Górnik powinien traktować poważnie rozgrywki chociażby z tego powodu, że jest to najkrótsza droga do europejskich pucharów. Do finału można awansować po sześciu spotkaniach. - To prosta droga, ale różnie jest to traktowane przez drużyny. Niektórzy koncentrują się tylko na lidze, a Puchar Polski traktują jako przetarcie. Te rozgrywki nie mają jeszcze odpowiedniego respektu, a szkoda. W końcu grają tu wszystkie zespoły i teoretycznie nawet ekipa z B klasy może wygrać. W innych krajach jest to bardziej celebrowane. U nas brakuje prestiżu, choć trzeba przyznać, że jest on z roku na rok coraz większy - wskazuje nasz rozmówca.
Niewykluczone, że Nawałka zdecyduje się wprowadzić kilka zmian w wyjściowej "jedenastce". - To zawsze jest dylemat dla trenerów. Jak gra się w Pucharze Polski z drużną o klasę niższą - chociaż w tym przypadku jest to spadkowicz - to jest to okazja, żeby sprawdzić tych, którzy są najbliżej gry w pierwszym składzie. To nie sparing, tylko oficjalny mecz, można się pokazać. I większość tak robi. Nawet jeśli postawi się na jednego zawodnika i on wypali w lidze, to OK, ale może jest jeszcze ktoś, kto z powodzeniem może grać. Podejrzewam, że teraz też tak będzie, chociaż w lidze Adaś twardo trzyma "jedenastkę" od pierwszej kolejki. Myślę, że 2-3 zmiany będą - zastanawia się Żurek.
Jeśli Górnik przejdzie GKS, w następnej rundzie zagra z lepszym z pary Rozwój Katowice - Legia Warszawa. - Jakie to piękne i kapitalne mecze. Przyciągną kibiców, jak wczoraj w Sosnowcu, czy dzisiaj w Katowicach. Tutaj faworyt jest jeden, ale co ci chłopcy mają do stracenia? Im dłużej utrzyma się wynik remisowy, tym większe szanse na osiągniecie korzystnego wyniku. To cholernie ciekawy mecz. Niech się natrudzą ci, którzy mają dobrych i kilkanaście razy lepiej opłacalnych piłkarzy - mówi o dzisiejszej potyczce przy Zgody Żurek.
GKS Bełchatów - Górnik Zabrze
sobota, 14:30
sędzia Jarosław Rynkiewicz (Zielona Góra)
- Uważam, że mogliśmy wylosować lepiej - mówił dla strony oficjalnej Łukasz Madej. Zabrzanie mogli jednak trafić jeszcze gorzej, bo... na drużynę z północy kraju. Ostatnio za burtę Pucharu Polski "Trójkolorowych" wyrzuciła Flota Świnoujście, rok wcześniej piłkarze trenera Adama Nawałki musieli chować głowy w piasek po wstydliwej porażce z Gryfem Wejherowo, a trzy lata temu lepsza okazała się Lechia Gdańsk.
- Każdy z nas pamięta te przegrane z niżej notowanymi rywalami. Wywołało to zdziwienie, ale taki urok Pucharu Polski. Dzisiaj na pewno Górnik nie zlekceważy GKS-u. Bełchatowianie do końca walczyli o utrzymanie się w ekstraklasie, jednak tu nie ma co mówić - zabrzanie muszą wyjść i awansować dalej. Jeśli - odpukać - pojawiłyby się problemy i śląski zespół nie awansował - to nie byłoby dobrze, bo drużyna na początku sezonu przyzwyczaiła do wysokiej jakości - mówi szkoleniowiec.
- W tej rundzie akurat jest jeszcze tylko jeden mecz, więc jak w tej piosence - "wszystko się może zdarzyć". Drużyny, które nie są faworytami, starają się pokazać z jak najlepszej strony, dlatego często w pucharach mamy niespodzianki. Nie tylko u nas, bo na całym świecie zdarza się tak, że wyżej notowany zespół odpada z tym o klasę, ba, czasami nawet o kilka klas rozgrywkowych gorszym - mówi Żurek.
Górnik powinien traktować poważnie rozgrywki chociażby z tego powodu, że jest to najkrótsza droga do europejskich pucharów. Do finału można awansować po sześciu spotkaniach. - To prosta droga, ale różnie jest to traktowane przez drużyny. Niektórzy koncentrują się tylko na lidze, a Puchar Polski traktują jako przetarcie. Te rozgrywki nie mają jeszcze odpowiedniego respektu, a szkoda. W końcu grają tu wszystkie zespoły i teoretycznie nawet ekipa z B klasy może wygrać. W innych krajach jest to bardziej celebrowane. U nas brakuje prestiżu, choć trzeba przyznać, że jest on z roku na rok coraz większy - wskazuje nasz rozmówca.
Niewykluczone, że Nawałka zdecyduje się wprowadzić kilka zmian w wyjściowej "jedenastce". - To zawsze jest dylemat dla trenerów. Jak gra się w Pucharze Polski z drużną o klasę niższą - chociaż w tym przypadku jest to spadkowicz - to jest to okazja, żeby sprawdzić tych, którzy są najbliżej gry w pierwszym składzie. To nie sparing, tylko oficjalny mecz, można się pokazać. I większość tak robi. Nawet jeśli postawi się na jednego zawodnika i on wypali w lidze, to OK, ale może jest jeszcze ktoś, kto z powodzeniem może grać. Podejrzewam, że teraz też tak będzie, chociaż w lidze Adaś twardo trzyma "jedenastkę" od pierwszej kolejki. Myślę, że 2-3 zmiany będą - zastanawia się Żurek.
Jeśli Górnik przejdzie GKS, w następnej rundzie zagra z lepszym z pary Rozwój Katowice - Legia Warszawa. - Jakie to piękne i kapitalne mecze. Przyciągną kibiców, jak wczoraj w Sosnowcu, czy dzisiaj w Katowicach. Tutaj faworyt jest jeden, ale co ci chłopcy mają do stracenia? Im dłużej utrzyma się wynik remisowy, tym większe szanse na osiągniecie korzystnego wyniku. To cholernie ciekawy mecz. Niech się natrudzą ci, którzy mają dobrych i kilkanaście razy lepiej opłacalnych piłkarzy - mówi o dzisiejszej potyczce przy Zgody Żurek.
GKS Bełchatów - Górnik Zabrze
sobota, 14:30
sędzia Jarosław Rynkiewicz (Zielona Góra)
Polecane
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów