"Nie może być tak, że cały mecz mamy pod kontrolą, a i tak przegrywamy"
14.08.2014
GKS przegrał 1-2 i odpadł już w 1/32 finału Pucharu Polski. - Odpadamy już w pierwszej rundzie i to u siebie. Mecz mieliśmy pod kontrolą, ale dwa wypady pod naszą bramkę, dwa stałe fragmenty gry i przegrywamy. Tak nie może być - kręcił głową po spotkaniu Mateusz Kamiński.
Wspomniane przez obrońcę katowiczan stałe fragmenty gry były podyktowane za zagrania ręką piłkarzy GKS-u. Dwa razy - najpierw z rzutu wolnego, później z rzutu karnego - piłkę skutecznie uderzał Krystian Pieczara. Katowiczanie zbytnio nie protestowali po tym, jak sędzia odgwizdał "jedenastkę".
- Trudno powiedzieć, ale wydaje mi się, że ręka była i karny był słuszny. Nie może być jednak tak, że cały mecz mamy pod kontrolą, Chrobry nie stwarza sobie sytuacji z gry, a i tak wygrywa - przyznał Kamiński. - Próbowaliśmy utrzymywać się przy piłce, tego nam nie można zarzucić. Zabrakło jednak prostopadłych podań, wrzutek. Szkoda - dodał.
Sam Kamiński spisał się w spotkaniu z Chrobrym o wiele lepiej, niż w poprzednim meczu przy Bukowej - z Widzewem Łódź. Często przerywał akcje ofensywne gości, sam był też blisko zdobycia gola po rzucie rożnym. - Czułem się w pewnie, ale co z tego. Z łodzianami zagrałem fatalnie, a wygraliśmy. Teraz miałem w miarę dobre zawody, a przegraliśmy, więc nie ma się z czego cieszyć - zakończył obrońca.
Pogromca GieKSy w kolejnej rundzie Pucharu Polski zagra z Jagiellonią Białystok.
Wspomniane przez obrońcę katowiczan stałe fragmenty gry były podyktowane za zagrania ręką piłkarzy GKS-u. Dwa razy - najpierw z rzutu wolnego, później z rzutu karnego - piłkę skutecznie uderzał Krystian Pieczara. Katowiczanie zbytnio nie protestowali po tym, jak sędzia odgwizdał "jedenastkę".
- Trudno powiedzieć, ale wydaje mi się, że ręka była i karny był słuszny. Nie może być jednak tak, że cały mecz mamy pod kontrolą, Chrobry nie stwarza sobie sytuacji z gry, a i tak wygrywa - przyznał Kamiński. - Próbowaliśmy utrzymywać się przy piłce, tego nam nie można zarzucić. Zabrakło jednak prostopadłych podań, wrzutek. Szkoda - dodał.
Sam Kamiński spisał się w spotkaniu z Chrobrym o wiele lepiej, niż w poprzednim meczu przy Bukowej - z Widzewem Łódź. Często przerywał akcje ofensywne gości, sam był też blisko zdobycia gola po rzucie rożnym. - Czułem się w pewnie, ale co z tego. Z łodzianami zagrałem fatalnie, a wygraliśmy. Teraz miałem w miarę dobre zawody, a przegraliśmy, więc nie ma się z czego cieszyć - zakończył obrońca.
Pogromca GieKSy w kolejnej rundzie Pucharu Polski zagra z Jagiellonią Białystok.
Polecane
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku