Nie ma to jak... na wyjeździe. MKS najlepszy na obcych parkietach
08.03.2009
MKS wygrał pewnie w przedostatniej kolejce w Kaliszu. Zwycięstwo niezwykle istotne z kilku powodów. Najważniejszym z nich jest to, że dąbrowianie zdobywając dwa punkty zapewnili sobie ligowy byt. - To było naszym celem minimum na ten sezon, ale już w trakcie rozgrywek ustaliliśmy w drużynie, że walczymy o więcej. Chcemy zakwalifikować się do fazy play-off i mecz z AZS-em mocno nas do tego przybliżył - tłumaczy Wojciech Wieczorek, trener beniaminka I ligi.
W Kaliszu dąbrowianie rozegrali ostatni mecz w roli gości, jaki czekał ich w regularnym sezonie. Bilans spotkań wyjazdowych to aż dziesięć zwycięstw i zaledwie pięć porażek. Jest to najlepszy rezultat w lidze. Szansę wyrównać go, mają tylko MOSiR Krosno i Polonia 2011 Warszawa. - Gdyby do tego doszła przynajmniej przyzwoita gra na własnym parkiecie to moglibyśmy być na prawdę wysoko w tabeli - mówi szkoleniowiec MKS-u. - Z drugiej strony, w szatni zawodnicy zaczęli jednak żartować, że dobrze się stało, że nie znaleźliśmy się w pierwszej czwórce, bo wówczas w pierwszej rundzie play-offu gralibyśmy więcej spotkań u siebie - z uśmiechem dodaje Wieczorek.
Potyczka z AZS-em miał jednostronny przebieg. Praktycznie w każdej z kwart goście wyraźnie zaznaczali swoją przewagę i tym samym dąbrowianom udało się zrewanżować za porażkę w własnej hali. - Oglądaliśmy tamto spotkanie na kasecie i moi zawodnicy łapali się za głowy, gdy widzieli jakie błędy popełniali. To był najgorszy mecz w naszym wykonaniu w całych rozgrywkach, dlatego tak bardzo chcieliśmy dobrze się zaprezentować w rewanżu - kończy opiekun MKS-u.
W Kaliszu dąbrowianie rozegrali ostatni mecz w roli gości, jaki czekał ich w regularnym sezonie. Bilans spotkań wyjazdowych to aż dziesięć zwycięstw i zaledwie pięć porażek. Jest to najlepszy rezultat w lidze. Szansę wyrównać go, mają tylko MOSiR Krosno i Polonia 2011 Warszawa. - Gdyby do tego doszła przynajmniej przyzwoita gra na własnym parkiecie to moglibyśmy być na prawdę wysoko w tabeli - mówi szkoleniowiec MKS-u. - Z drugiej strony, w szatni zawodnicy zaczęli jednak żartować, że dobrze się stało, że nie znaleźliśmy się w pierwszej czwórce, bo wówczas w pierwszej rundzie play-offu gralibyśmy więcej spotkań u siebie - z uśmiechem dodaje Wieczorek.
Potyczka z AZS-em miał jednostronny przebieg. Praktycznie w każdej z kwart goście wyraźnie zaznaczali swoją przewagę i tym samym dąbrowianom udało się zrewanżować za porażkę w własnej hali. - Oglądaliśmy tamto spotkanie na kasecie i moi zawodnicy łapali się za głowy, gdy widzieli jakie błędy popełniali. To był najgorszy mecz w naszym wykonaniu w całych rozgrywkach, dlatego tak bardzo chcieliśmy dobrze się zaprezentować w rewanżu - kończy opiekun MKS-u.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów