"Nie czuję się grabarzem Odry i na pewno nim nie jestem"
14.01.2012
Kozielski w czerwcu 2009 roku trafił do zarządu stowarzyszenia MKS Odra Wodzisław. We wrześniu dołączył do zarządu spółki akcyjnej. W czerwcu 2010 tworzył jednoosobowy zarząd klubu. Po trzech miesiącach zrezygnował ze stanowiska, a chwilę potem zespół przejęli Czesi, z Markiem Zdrahalem na czele.
Przyjście Czechów do Odry było początkiem końca klubu. Wielu ma Kozielskiemu za złe, że do tego dopuścił. - Nie czuję się grabarzem Odry i na pewno nim nie jestem - twierdzi działacz. Jednym z jego największych przeciwników jest Bolesław Pluta, wieloletni pracownik wodzisławian, który zarzuca Kozielskiemu m.in. spowodowanie bałaganu organizacyjnego.
- Uważa mnie za grabarza Odry, a to jedyny działacz, wobec którego klub nie ma ani złotówki zaległości. A pracował w klubie przecież 30 lat. To chyba znamienne i mówi samo za siebie - odpowiada Kozielski, który przypomina, że nie było innego wyjścia, jak oddanie klubu Czechom.
- Nikt nie zgłosił lepszego pomysłu - podkreśla. Czesi na początku swojej przygody z Odrą wyłożyli ponad milion złotych. - Wyglądało do bardzo obiecująco, ale jacy ludzie się za tym kryli, przekonaliśmy się znacznie później. Teraz żałuję, że zbyt wielu ludzi obdarzyłem zaufaniem - przyznaje Kozielski.
Przyjście Czechów do Odry było początkiem końca klubu. Wielu ma Kozielskiemu za złe, że do tego dopuścił. - Nie czuję się grabarzem Odry i na pewno nim nie jestem - twierdzi działacz. Jednym z jego największych przeciwników jest Bolesław Pluta, wieloletni pracownik wodzisławian, który zarzuca Kozielskiemu m.in. spowodowanie bałaganu organizacyjnego.
- Uważa mnie za grabarza Odry, a to jedyny działacz, wobec którego klub nie ma ani złotówki zaległości. A pracował w klubie przecież 30 lat. To chyba znamienne i mówi samo za siebie - odpowiada Kozielski, który przypomina, że nie było innego wyjścia, jak oddanie klubu Czechom.
- Nikt nie zgłosił lepszego pomysłu - podkreśla. Czesi na początku swojej przygody z Odrą wyłożyli ponad milion złotych. - Wyglądało do bardzo obiecująco, ale jacy ludzie się za tym kryli, przekonaliśmy się znacznie później. Teraz żałuję, że zbyt wielu ludzi obdarzyłem zaufaniem - przyznaje Kozielski.
Polecane