"Nie chcę piłkarzy, którzy traktują klub jak przystanek autobusowy"
29.11.2009
W miarę jedzenia apetyt rośnie. MKS, który w zeszłym sezonie za sukces uznał utrzymanie się w IV lidze, to dziś już inny zespół. Organizacyjnie i sportowo. - Jest wsparcie miasta i sponsorów. Wszystko płacone jest na czas. Jeśli tylko prezes Piotr Wysocki dalej będzie działał w tym klubie, to przyszłość jest przed nami - raduje się trener Całus. W parze z wypłacanymi na czas pieniędzmi przyszły wyniki. MKS wiosną będzie jednym z głównych faworytów do awansu.
- Transfery, który poczyniliśmy latem, przyniosły pożądany efekt. Teraz jeszcze chcemy się wzmocnić. Byłoby idealnie, gdybyśmy do każdej formacji pozyskali jednego zawodnika - wskazuje trener. I tylko w ostatnim czasie przetestował sześciu nowych piłkarzy. - Nazwisk jeszcze nie mogę podać. Powiem tylko, że szukamy zawodników, którzy nie potraktują Myszkowa jak przystanku autobusowego: chwilę postoją i zaraz jadą dalej. To mają być piłkarze, którzy zwiążą się z klubem na poważnie - wyjaśnia.
Okazuje się, że chętnych do "trwałego związku" może być całkiem sporo. - Niektórzy sami się do nas zgłaszają. Po prostu widzą, że bardzo dobrze się tu dzieje - uśmiecha się Całus.
- Transfery, który poczyniliśmy latem, przyniosły pożądany efekt. Teraz jeszcze chcemy się wzmocnić. Byłoby idealnie, gdybyśmy do każdej formacji pozyskali jednego zawodnika - wskazuje trener. I tylko w ostatnim czasie przetestował sześciu nowych piłkarzy. - Nazwisk jeszcze nie mogę podać. Powiem tylko, że szukamy zawodników, którzy nie potraktują Myszkowa jak przystanku autobusowego: chwilę postoją i zaraz jadą dalej. To mają być piłkarze, którzy zwiążą się z klubem na poważnie - wyjaśnia.
Okazuje się, że chętnych do "trwałego związku" może być całkiem sporo. - Niektórzy sami się do nas zgłaszają. Po prostu widzą, że bardzo dobrze się tu dzieje - uśmiecha się Całus.
Polecane