"Nazwiska są dobre tylko na płytach nagrobkowych"

09.11.2009
MKS Dąbrowa Górnicza zdeklasował zespół Zastalu Zielona Góra i umocnił się na pierwszej pozycji w tabeli. Spory wkład w zwycięstwo miał Łukasz Szczypka.
Przed spotkaniem z Zastalem w Dąbrowie Górniczej zgodnie twierdzono, że to będzie najcięższe spotkanie z tych, które zespół rozegrał do tej pory. Sam przebieg meczu pokazał, że goście, choć do tej pory mieli na koncie tylko jedną porażkę, nie potrafili się skutecznie przeciwstawić liderowi rozgrywek I ligi. - Byłem tym mocno zaskoczony, ale faktycznie zwycięstwo przyszło nam dość łatwo. Mecz rozstrzygnął się praktycznie już w pierwszej połowie - z zadowoleniem podkreśla Marek Piechowicz, skrzydłowy MKS-u.

O ile samo zwycięstwo dziwić nie może, to jednak jego rozmiary pokazują, że na parkiecie istniał praktycznie tylko jeden zespół, co w przypadku drużyn o takim potencjale jest już rzadkością. Jaka więc była recepta na sukces? - Byliśmy bardzo dobrze przygotowani pod względami: taktycznym i fizycznym. Do tego wypełnialiśmy nakreślone założenia i w efekcie udało nam się odnieść pewną wygraną - wyjaśnia Łukasz Szczypka, rzucający obrońca dąbrowian.

- Dodatkowo w środę zagraliśmy w Częstochowie, gdzie rywal też zmusił nas do wysiłku i to pozwoliło nam utrzymać rytm meczowy - dodaje. I teraz pojawia się problem, gdyż najbliższe spotkanie MKS na prośbę ŁKS-u Łódź rozegra w sobotę, a nie w środku tygodnia, jak inne mecze w ósmej kolejce. - To nie kłopot dla nas. Mamy na tyle silny skład, że trener może zorganizować gierkę wewnętrzną, która też może być dobrym sprawdzianem - zapewnia najskuteczniejszy zawodnik potyczki z Zastalem.

Dobrą postawę Szczypki w meczu z zielonogórzanami docenił także trener gości. - Co z tego, że w moim zespole gra zawodnik, który ma za sobą występy w ekstraklasie (chodzi o Jarosława Kalinowskiego - przyp. red.). W meczu z Dąbrową Górniczą okazało się, że Szczypka zupełnie go usunął w cień - zaznacza Tomasz Herkt. - Ale ja specjalnie nie jestem tym zaskoczony, bo jak mawiał trener Wojciech Łazarek: "nazwiska są dobre tylko na płytach nagrobkowych", a liczy się to, co zawodnik pokazuje na boisku - dodał.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również