Naprzód - Zagłębie 4-7. I co im przyszło z tego kombinowania?
09.02.2010
- Nie możemy zwalać winy na bramkarzy. Jeżeli im nie idzie, to my jesteśmy od tego, aby pomóc. Przysnęliśmy razem z nimi i ponieśliśmy tego konsekwencje - Tomasz Jóźwik, napastnik Naprzodu odniósł się do sytuacji, kiedy to Michał Elżbieciak był chyba jeszcze myślami w szatni i przepuścił dwa pierwsze strzały. - Po takim początku ciężko się podnieść - zauważył Krzysztof Kulawik, szkoleniowiec gospodarzy, którzy nie mogli znaleźć recepty na świetnie broniącego Rajskiego. Dopiero strzał Gwiżdża z "niebieskiej" znalazł drogę do siatki i zniwelował straty. Goście ponownie odskoczyli i znów nie popisał się "Ela".
Kulawik, widząc słabszą formę swojego golkipera, nakazał w przerwie rozgrzewkę Jakubowskiemu. Po kilku dobrych interwencjach jemu również przytrafiła się wpadka. Puścił strzał z dystansu Galvasa oraz w niegroźnej sytuacji Jaros posłał krążek między jego parkanami. Na nic się zdały gole Gryca i Kubenki, gdyż rywale szybko odskakiwali. - Co trafialiśmy na dobry tor, to Zagłębie wybijało nas z rytmu. Tak to niestety bywa, gdy nie wykorzystuje się okazji, a równocześnie popełnia takie błędy w obronie - żałował Jóźwik.
- Bramkarze miejscowych mieli wyraźnie słabszy dzień. Nam dopisało szczęście. Chłopcy zagrali dobrze taktycznie. Praktycznie od połowy meczu kontrolowaliśmy jego przebieg. Radość jest o tyle większa, że zapewniliśmy sobie bonus, który może być niezwykle ważny w play-off - cieszył się Milan Skokan, trener sosnowiczan. - Przyjezdni grali prosty hokej. My natomiast za dużo kombinowaliśmy. Finezja przegrała z prostotą - podsumował trener Naprzodu.
Kulawik, widząc słabszą formę swojego golkipera, nakazał w przerwie rozgrzewkę Jakubowskiemu. Po kilku dobrych interwencjach jemu również przytrafiła się wpadka. Puścił strzał z dystansu Galvasa oraz w niegroźnej sytuacji Jaros posłał krążek między jego parkanami. Na nic się zdały gole Gryca i Kubenki, gdyż rywale szybko odskakiwali. - Co trafialiśmy na dobry tor, to Zagłębie wybijało nas z rytmu. Tak to niestety bywa, gdy nie wykorzystuje się okazji, a równocześnie popełnia takie błędy w obronie - żałował Jóźwik.
- Bramkarze miejscowych mieli wyraźnie słabszy dzień. Nam dopisało szczęście. Chłopcy zagrali dobrze taktycznie. Praktycznie od połowy meczu kontrolowaliśmy jego przebieg. Radość jest o tyle większa, że zapewniliśmy sobie bonus, który może być niezwykle ważny w play-off - cieszył się Milan Skokan, trener sosnowiczan. - Przyjezdni grali prosty hokej. My natomiast za dużo kombinowaliśmy. Finezja przegrała z prostotą - podsumował trener Naprzodu.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku