Naprzód - Zagłębie 4-2. Ograli faworyta w... szesnastu
29.09.2009
Szybkie, emocjonujące, obfitujące w strzały (50-40) spotkanie na Jantorze miało dwóch bohaterów: Miroslava Zatko z jednej strony i Artura Ślusarczyka z drugiej. Słowacki obrońca Naprzodu dwukrotnie popisał się indywidualnymi akcjami, zakończonymi świetnymi strzałami, wykonanymi z aptekarską precyzją. "Ślusar” nie chciał być dłużny i również zaliczył dwa trafienia. Jedno podczas gry w osłabieniu, gdy wykorzystał nieporozumienie obrońców gospodarzy i w pojedynku z Jakubowskim nie dał mu szans. A drugie tuż na początku trzeciej tercji, kiedy goście rzucili się do ataku i przez 120 sekund powinni zdobyć... cztery bramki.
- Szczęścia zabrakło również przy strzałach Galvasa i Jarosa, gdy obaj trafili w słupek - zauważył Ślusarczyk. - Tych sytuacji rzeczywiście było sporo, ale Jakubowski znów miał dzień konia - dodał. Janowianom okazji także nie brakowało. Pawlak, grający jeszcze w poprzednim sezonie w Zagłębiu, skopiował jednak wyczyn niedawnych kolegów i przymierzył w... słupek. Bliski zakończenia nerwówki i przypieczętowania zwycięstwa w końcówce był Kacirz. Lepszy przy rzucie karnym okazał się jednak Dzwonek (zastępujący kontuzjowanego Rajskiego).
Na pół minuty przed ostatnią syreną golkiper sosnowiczan zjechał do boksu. Przyjezdni zgubili się jednak przy rozgrywaniu akcji, krążek przejął Kacirz i tym razem, strzelając do pustej bramki, się nie pomylił.
Pod szatniami
Artur Ślusarczyk (napastnik Zagłębia): Naprzód zagrał bardzo dobry mecz. Postawił nam dosyć wysoko poprzeczkę. Jeżeli nie wykonuje się wcześniejszych założeń taktycznych oraz marnuje wyśmienite okazje, to ciężko jest wygrać.
Miroslav Zatko (obrońca Naprzodu): Nie ważne kto strzela, ważne, że wpada. W sportach zespołowych wygrywają całe drużyny, a nie indywidualności. Dzięki walce i determinacji pokonaliśmy faworyta.
Konferencja prasowa
Milan Skokan (trener Zagłębia): To był zupełni inny mecz od tego wygranego w Krakowie. Myśleliśmy chyba, że samo będzie wpadać. Popełniliśmy błędy, które nie powinny się zdarzyć. Rywale włożyli sporo serca i mogę im tylko pogratulować.
Jaroslav Lehocky (trener Naprzodu): Możemy mieć powody do zadowolenia. W 16 zdołaliśmy ograć drużynę zdecydowanie lepszą od nas. Chwała chłopakom za ten wyczyn.
- Szczęścia zabrakło również przy strzałach Galvasa i Jarosa, gdy obaj trafili w słupek - zauważył Ślusarczyk. - Tych sytuacji rzeczywiście było sporo, ale Jakubowski znów miał dzień konia - dodał. Janowianom okazji także nie brakowało. Pawlak, grający jeszcze w poprzednim sezonie w Zagłębiu, skopiował jednak wyczyn niedawnych kolegów i przymierzył w... słupek. Bliski zakończenia nerwówki i przypieczętowania zwycięstwa w końcówce był Kacirz. Lepszy przy rzucie karnym okazał się jednak Dzwonek (zastępujący kontuzjowanego Rajskiego).
Na pół minuty przed ostatnią syreną golkiper sosnowiczan zjechał do boksu. Przyjezdni zgubili się jednak przy rozgrywaniu akcji, krążek przejął Kacirz i tym razem, strzelając do pustej bramki, się nie pomylił.
Pod szatniami
Artur Ślusarczyk (napastnik Zagłębia): Naprzód zagrał bardzo dobry mecz. Postawił nam dosyć wysoko poprzeczkę. Jeżeli nie wykonuje się wcześniejszych założeń taktycznych oraz marnuje wyśmienite okazje, to ciężko jest wygrać.
Miroslav Zatko (obrońca Naprzodu): Nie ważne kto strzela, ważne, że wpada. W sportach zespołowych wygrywają całe drużyny, a nie indywidualności. Dzięki walce i determinacji pokonaliśmy faworyta.
Konferencja prasowa
Milan Skokan (trener Zagłębia): To był zupełni inny mecz od tego wygranego w Krakowie. Myśleliśmy chyba, że samo będzie wpadać. Popełniliśmy błędy, które nie powinny się zdarzyć. Rywale włożyli sporo serca i mogę im tylko pogratulować.
Jaroslav Lehocky (trener Naprzodu): Możemy mieć powody do zadowolenia. W 16 zdołaliśmy ograć drużynę zdecydowanie lepszą od nas. Chwała chłopakom za ten wyczyn.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku