Naprzód - GKS Tychy 4-5. Emocjonujący mecz, karne zadecydowały
Pierwsze minuty meczu należały do tyszan. „Guma” po uderzeniach Łukasza Sokoła, Dawida Majocha, Nicolasa Besha czy Michała Kotlorza nie znalazła jednak drogi do celu. W 10. minucie krążek zatrzepotał w siatce... GKS-u. Marek Pohla po podaniu Łukasza Kulika otworzył wynik spotkania. Podopieczni Jiriego Sejby odpowiedzieli za sprawą Michała Kolusza w minucie 16. W końcówce premierowej odsłony grali w podwójnej przewadze, okazji na objęcie prowadzenia nie wykorzystali. W podobnej sytuacji, na przełomie pierwszej i drugiej części rywalizacji był również Naprzód, również nie wykorzystał gry pięciu na trzech.
Yuri Kuzin w drugiej tercji wyprowadził swój zespół na prowadzenie, z którego tyszanie cieszyli się do 31. minuty. Zamieszanie pod bramką gości wykorzystał z zimną krwią Łukasz Sękowski. W lepszych humorach do trzeciej części meczu przystąpili jednak hokeiści GKS-u. Strzał Jakuba Ferenca Jewhen Napnenko obronił, wobec dobitki Adama Bagińskiego był bezradny.
Trzy gole kibice zobaczyli w niespełna dwie minuty w trakcie tercji numer trzy. Najpierw z bramki cieszyli się goście, na listę strzelców wpisał się Maxim Kartoshkin. Odpowiedź Janowa była natychmiastowa i podwójna. Patryk Kogut i Wojciech Stachura doprowadzili do remisu, a jak się później okazało także dogrywki. Dodatkowe minuty, pomimo kliku szans po stronie GKS-u, nie przyniosły rozstrzygnięcia. Dopiero w rzutach karnych faworyzowani tyszanie okazali się od rywala zespołem lepszym. Kuzin i Kartoshkin nie zmarnowali prób, Mariusz Jakubik i Pohl swoich nie wykorzystali.