Napastnik Rekordu: Byliśmy tłem. Góra jest faworytem do awansu

02.09.2012
- Przegraliśmy bitwę, a nie przegraliśmy wojny - mówi Bartosz Woźniak, napastnik Rekordu Bielsko-Biała po porażce 0-3 z Nadwiślanem Góra. Jego zdaniem zespół Adama Noconia jest faworytem IV ligi.
Bartosz Woźniak był bardzo niezadowolony po dzisiejszym spotkaniu. Trudno mu się zresztą dziwić. - Wszyscy obiecywaliśmy sobie wiele po tym meczu. Wiadomo, stadion miejski, piękna murawa. A tu od początku źle to wszystko wyglądało, nie weszliśmy dobrze w grę. Na początek rzut karny, na szczęście niewykorzystany, ale później, gdy już zaczynaliśmy łapać wiatr w żagle, zaczęło się to powoli zazębiać, otrzymaliśmy czerwoną kartkę i trzeba było grać w dziesiątkę. A w drugiej połowie dostaliśmy przypadkową bramkę. Cała drużyna była przekonana, że zawodnik drużyny przeciwnej przyjął sobie piłkę ręką, ale ja się nie będę wypowiadał na temat sędziowania. To nie moja działka... - komentował Woźniak.

- Po tej bramce zaczęliśmy ryzykować, graliśmy trzema obrońcami, otworzyliśmy się, bo czy przegrasz 2-0, czy 3-0, to już nie ma większego znaczenia, bo liczą się punkty. No i Nadwiślan miał bardzo dużo sytuacji. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że byliśmy dzisiaj tłem. Góra była zdecydowanie lepsza i to na pewno faworyt naszej ligi - stwierdził.

A jak Rekord przeżyje pierwszą porażkę pod wodzą Ireneusza Kościelniaka? - Uważam, że się pozbieramy. Mamy tydzień na wyciągnięcie wniosków i przeanalizowanie tego meczu. Spotkanie było bardzo nieudane, ale czas działa na naszą korzyść. Za tydzień będziemy inną drużyną. A dzisiaj przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny... - kończy grający asystent trenera.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również