Na zawsze w pamięci...
01.11.2008
Wracamy pamięcią do tych, którzy dostarczali przez lata wzruszeń i emocji. Dzięki nim mogliśmy przeżywać sukcesy i porażki, jak swoje własne. Analizujemy ich słowa, plany, marzenia, zastanawiając się, jakimi ludźmi byli. Dziś pamiętamy o zawodnikach, działaczach i kibicach, którzy ze sportem związani byli przez całe swoje życie. Pozostaną Oni bowiem na zawsze, na kartach historii śląskiego sportu i w naszej pamięci.
W ciągu minionych dwunastu miesięcy pożegnaliśmy wiele wspaniałych osobistości.
Emocjonując się finałami Mistrzostw Europy, otrzymaliśmy tragiczną wiadomość o przedwczesnej śmierci [b]Adama Ledwonia[/b]. Piłkarza, byłego reprezentanta kraju, eksperta telewizyjnego, a prywatnie - wielkiego kibica GKS-u Katowice zapamiętamy szczególnie dzięki jego charyzmie i poświęceniu na boisku. Jednego z najlepszych graczy w dziejach GieKSy wspominamy wraz z meczami tej drużyny w Pucharze UEFA, gdzie katowiczanie dzielnie walczyli z potentatami europejskiej piłki.
We wrześniu pożegnaliśmy byłego szkoleniowca Górnika Zabrze dr [b]Geza Kalocsaya[/b]. Pod dowództwem wspaniałego węgierskiego trenera, piłkarze Górnika zdobyli w 1967 roku mistrzostwo Polski. Rok i dwa lata później wywalczyli dwukrotnie Puchar Polski, znakomicie przy tym spisując się w rozgrywkach europejskich. W Zabrzu w ciągu prawie czterech lat zbudował potęgę, o jakiej wielu nawet nie śniło.
Nie ma już także wśród nas [b]Mieczysława[/b] [b]Korbasiewicza[/b]. Wieloletni wiceprezes KS ROW Rybnik, wspaniały organizator Finałów Światowych na żużlu, człowiek niezwykle zasłużonego dla rybnickiego sportu na zawsze będzie kojarzony z „czarnym sportem” nie tylko przez fanów żużla.
Z wielkim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci [b]Józefa Kancelisty[/b], wielkiego przyjaciela rybnickiego żużla. Był jednym z najbardziej znanych i cenionych dziennikarzy sportowych zajmujących się tą dyscypliną. Od lat pełnił funkcję rzecznika prasowego Rybnickiego Klubu Motorowego.
Warto również wspomnieć 23-letniego sympatyka Ruchu Radzionków. [b]Damian,[/b] od wielu lat związany ze swoją drużyną, był członkiem Stowarzyszenia KS Ruch Radzionków, osobą „prowadząca” młyn i zagrzewającą kibiców do głośnego dopingu ukochanego klubu. Zmarł w szpitalu w wyniku brutalnego pobicia w kwietniu tego roku.
Odeszli więc „przedstawiciele” piłkarzy, trenerów, działaczy, kibiców i dziennikarzy. Nie sposób wszystkich wymienić. Często anonimowi, jednak pamięć o nich pozostanie wieczna.
W ciągu minionych dwunastu miesięcy pożegnaliśmy wiele wspaniałych osobistości.
Emocjonując się finałami Mistrzostw Europy, otrzymaliśmy tragiczną wiadomość o przedwczesnej śmierci [b]Adama Ledwonia[/b]. Piłkarza, byłego reprezentanta kraju, eksperta telewizyjnego, a prywatnie - wielkiego kibica GKS-u Katowice zapamiętamy szczególnie dzięki jego charyzmie i poświęceniu na boisku. Jednego z najlepszych graczy w dziejach GieKSy wspominamy wraz z meczami tej drużyny w Pucharze UEFA, gdzie katowiczanie dzielnie walczyli z potentatami europejskiej piłki.
We wrześniu pożegnaliśmy byłego szkoleniowca Górnika Zabrze dr [b]Geza Kalocsaya[/b]. Pod dowództwem wspaniałego węgierskiego trenera, piłkarze Górnika zdobyli w 1967 roku mistrzostwo Polski. Rok i dwa lata później wywalczyli dwukrotnie Puchar Polski, znakomicie przy tym spisując się w rozgrywkach europejskich. W Zabrzu w ciągu prawie czterech lat zbudował potęgę, o jakiej wielu nawet nie śniło.
Nie ma już także wśród nas [b]Mieczysława[/b] [b]Korbasiewicza[/b]. Wieloletni wiceprezes KS ROW Rybnik, wspaniały organizator Finałów Światowych na żużlu, człowiek niezwykle zasłużonego dla rybnickiego sportu na zawsze będzie kojarzony z „czarnym sportem” nie tylko przez fanów żużla.
Z wielkim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci [b]Józefa Kancelisty[/b], wielkiego przyjaciela rybnickiego żużla. Był jednym z najbardziej znanych i cenionych dziennikarzy sportowych zajmujących się tą dyscypliną. Od lat pełnił funkcję rzecznika prasowego Rybnickiego Klubu Motorowego.
Warto również wspomnieć 23-letniego sympatyka Ruchu Radzionków. [b]Damian,[/b] od wielu lat związany ze swoją drużyną, był członkiem Stowarzyszenia KS Ruch Radzionków, osobą „prowadząca” młyn i zagrzewającą kibiców do głośnego dopingu ukochanego klubu. Zmarł w szpitalu w wyniku brutalnego pobicia w kwietniu tego roku.
Odeszli więc „przedstawiciele” piłkarzy, trenerów, działaczy, kibiców i dziennikarzy. Nie sposób wszystkich wymienić. Często anonimowi, jednak pamięć o nich pozostanie wieczna.
[b]Spoczywajcie w Pokoju.[/b]
Polecane