"Na dziś Rafał Górak nie podjąłby się misji, którą uważa za awykonalną"

27.03.2014
W momencie, gdy posada Marka Wleciałowskiego w Rybniku wisiała na włosku, pojawiały się informacje, że jednym z kandydatów do objęcia posady w Energetyku ROW był Rafał Górak. Czy faktycznie coś było na rzeczy?
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Górak prowadzi obecnie BKS Stal Bielsko-Biała i jak mówi, nie ma zamiaru szybko żegnać się z zespołem. - Dla mnie bardzo ważne jest to, że cokolwiek miałoby się wydarzyć, to chciałbym, by w tym zasłużonym klubie mnie zapamiętano i wracano do mnie wspomnieniami. Tak, jak - mam nadzieję - wraca się w tych miejscach, gdzie wcześniej pracowałem. Nie chciałbym, by BKS był takim klubem, w którym dziś jestem, a jutro mnie nie ma. Już przed chwilą była okazja, by odejść, a w ogóle takiej opcji nie rozważałem - przyznaje szkoleniowiec.

Czy chodzi więc o wspomniany Energetyk ROW? - Drużynę objął trener Jan Furlepa i tak to trzeba zostawić. Nie będziemy w tym grzebać. Na dziś Rafał Górak nie podjąłby się misji, którą uważa za awykonalną. Wydaje mi się, że tylko trenera długo pracującego w klubie można oceniać. A akcje typu "przyjdź, uratuj, bo ci się chce i masz ambicje?" Ja w to wątpię - mówi Górak.

Szkoleniowiec zaznacza, że tu nie chodzi o strach przed ryzykiem. - Jestem ryzykantem. Gdybym nie był, to kiedyś nie podejmowałbym pracy w Radzionkowie. Nie poszedłbym do Katowic, mając tak spokojną posadę w Tychach. Każdy z nas w tym fachu ryzykuje. To jest poniekąd zawód dla "samobójców", bo wiadomo, jak ten rynek trenerski funkcjonuje - uważa trener BKS-u.
źródło: SPORT

Przeczytaj również