Myszków ma nad Victorią tylko cztery, a nie pięć punktów przewagi?

08.05.2010
Pierwsza część rundy rewanżowej znakomicie ułożyła się dla MKS-u, który odskoczył reszcie IV-ligowej stawki. - Ile nam brakuje do mistrzostwa? 10 meczów - tonują jednak hurraoptymizm w Myszkowie.
To, że MKS nad Skrą Częstochowa i Victorią Jaworzno ma już kilka dobrych punktów przewagi, to "zasługa" właśnie tych ostatnich. - Kto by przypuszczał, że Victoria przegra z Wyzwoleniem Chorzów, a Skra dopiero teraz się obudzi? Ale taki jest ten sport, a w szczególności ta liga. Wydaje się, że grasz ze słabszym, a na boisku wcale tego nie widać - Krzysztof Całus, szkoleniowiec MKS-u, nie dziwi się wręcz sensacyjnym wynikom jego najgroźniejszych rywali.

Jego zespół z tych "prezentów" korzystał - sam nie przegrywał. Efekt? Pięciopunktowa przewaga nad jeszcze niedawnym liderem, Victorią, i sześć "oczek" więcej niż Skra.

- Jak blisko jesteśmy mistrzostwa? 10 meczów, czyli tyle, ile zostało do końca sezonu... - chłodzi głowy Całus. Nie jest to jednak z jego strony "niezapeszanie". - Po prostu uważam, że to żadna przewaga, skoro w jednym meczu można zdobyć trzy punkty. W dodatku mamy niekorzystny bilans meczów z tymi najgroźniejszymi rywalami. Wychodzi więc na to, że nad Skrą nie mamy sześciu, a pięć punktów przewagi, a nad Victorią tylko cztery - oblicza szkoleniowiec.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również