MRKS - Pogoń Lwów 5-0. Jubileusz udany, ale... "jest jakoś gorzko"

02.09.2011
Puchary, upominki, wysokie zwycięstwo i ciekawy rywal. Niby niczego jubileuszowi 90-lecia istnienia MRKS-u Czechowice-Dziedzice nie brakowało, ale kibiców pofatygowało się na stadion niewielu.
Grający w IV lidze śląskiej grupie II MRKS Czechowice-Dziedzice podejmował Pogoń Lwów, reaktywowany jeden z najstarszych klubów w Polsce. Lwowianie, którzy przed wojną pięć razy sięgali po mistrzostwo naszego kraju, po 1939 musieli rozwiązać zespół. Powrócił on do życia w 2009 roku z inicjatywy polskiego konsula w Lwowie i gra obecnie w odpowiedniku naszej IV ligi.

Mogła więc być okazja do porównania tych poziomów rozgrywek w obu krajach. Gdyby tak to rozpatrywać, to polska IV liga wypadałaby rewelacyjnie. Wynik mówi bowiem sam za siebie. Jednak Pogoń nie przyjechała do Polski składem podstawowym, lecz bardzo odmłodzonym...

- Każdy jubileusz jest dla tego klubu ważny i ten się niczym nie różni. Przyjechali młodzi chłopcy, trochę ludzi przyszło obejrzeć mecz, pogoda dopisała, a my wysoko wygraliśmy - mówił Łukasz Szędzielarz. Piłkarz MRKS-u w pełni szczęśliwy jednak nie był...

- Frekwencja mogłaby jednak być trochę wyższa. Ale niestety, w tym mieście jest taka atmosfera wokół piłki. Na mecze ligowe przychodzą tylko najwierniejsi. Przeważnie są to starsi kibice, którzy bywają na stadionie od lat, więc się przyzwyczaili. Maksymalnie ogląda nas 100-150 osób. Jest trochę gorzko... Chciałoby się żeby mecze oglądał komplet widzów (stadion w Czechowicach ma dwa tysiące miejsc - red.), przy takim obiekcie, ale trzeba grać przy tym, co jest. Ważne też, żeby miasto się angażowało w działanie klubu - podkreślał piłkarz.

Na boisku on i jego koledzy nie zagrali fantastycznie, ale nad gośćmi przewagę mieli miażdżącą i spokojnie mogli strzelić drugie tyle bramek. W pierwszej połowie Pogoń jeszcze jakoś się trzymała i przegrywała tylko 0-1, jednak po przerwie Piotr Nikodem do spółki z Jakubem Płoszajem rozstrzelali ukraiński zespół. Około 200 osób było więc zadowolone. A teraz trzeba pracować, by na 100-lecie przyszło ich około dziesięć razy więcej...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również