(Młody) Polak potrafi... FC Porto rozbite, Portugalia podbita!

24.04.2019

Iber Cup to prestiżowy turniej dla młodych adeptów futbolu, z uwagi na który do Lizbony zjeżdżają zespoły reprezentujące nie tylko europejskie kluby. W zakończonym w minionym tygodniu, z bardzo dobrej strony pokazały się drużyny polskiej organizacji Comt Coaching Club (zespoły tworzyli zawodnicy z różnych klubów). W kategorii U10 Polacy okazali się bezkonkurencyjni, w finale rozbili rówieśników z FC Porto. Ich udział w turnieju poprzedziła II edycja programu Camp Portugal.  

Comt Coaching Club

Przygotowania w Portugalii
Przygotowania do wyjazdu na kwietniowy turniej Iber Cup rozpoczęły się pod koniec poprzedniego roku. Wówczas w kilku polskich miastach, m.in. w Sosnowcu, odbyły się tzw. dni otwarte, podczas których trenerzy współpracujący z organizacją Comt Coaching Club przyglądali się kandydatom do udziału w projekcie Camp Portugal – w marcu i kwietniu wyselekcjonowane grupy młodych adeptów futbolu znad Wisły trenowały, w ramach obozów, w Lizbonie. – Przygotowania do turnieju rozpoczęliśmy zimą 2018 roku. Ponad 500 zawodników zaprezentowało swoje umiejętności piłkarskie i motoryczne podczas dni otwartych. Właściwy wybór uczestników z kilku powodów nie należał do łatwych. Po pierwsze dość ciężko porównać umiejętności dzieci, które w danym momencie nie rywalizują ze sobą. Po drugie wyniki testów nie były miarodajne – różne nawierzchnie, na których były przeprowadzane miały olbrzymi wpływ na końcowy wynik. Tak się złożyło, że dwóch chłopców było na testach dwa razy w dwóch różnych miastach, ich wyniki biegu na 30 metrów różnił się nawet o 0,5 sekundy – mówi Bartosz Kubica, mieszkający na co dzień w Lizbonie założyciel Comt Coaching Club. – Cam Portugal to projekt dla uzdolnionych piłkarsko dzieci z Polski w wieku 8-12 lat. W Portugalii i pod okiem tamtejszych trenerów, głównie związanych z Benficą Lizbona, uczył się gry w oparciu o portugalskie wzorce – dorzuca.

Pierwszy krok, w postaci selekcji, został wykonany przy wsparciu sporej rzeszy trenerów. Gdy powstały zespoły, rozpoczęły się przygotowania do organizacji skomplikowanego, m.in. ze względów logistycznych, wydarzenia, jakim niewątpliwie był udział młodych Polaków w Iber Cup, który poprzedziły przygotowania w ramach Camp Portugal. – Dotychczas organizowaliśmy pobyty grup piłkarskich w Portugalii dla maksymalnie 20 zawodników i trenerów. Tym razem grupa była dwa razy większa. Ostatecznie 45 osób, 38 zawodników pod opieką 7 polskich trenerów, wyruszyło do Portugalii z kilku miast: Londynu, Berlina, Warszawy, Wrocławia i Rzeszowa. Organizacja transportu, biletów lotniczych i zakwaterowania, to był zatem kolejny problem – klaruje nasz rozmówca. – W środę 10 kwietnia wszyscy w komplecie zameldowali się w Portugalii. Treningi w ramach Camp Portugal prowadzone były przez nasz sztab trenerski, do którego dołączyło dwóch Portugalczyków – Fred i Carlos Fernandes. Uznawani są w Lizbonie za jednych z najlepszych trenerów młodego pokolenia. Carlos był autorem wszystkich jednostek treningowych, które były bardzo intensywne, podzielone na stacje i trwały minimum dwie godziny. Wspaniale było obserwować, jak zawodnicy z treningu na treningu coraz lepiej rozumieją nasze założenia i angażują się maksymalnie, pomimo dużego zmęczenia. Dla urozmaicenia zorganizowaliśmy chłopakom serię sparingów, w tym mecz 11x11. Wszystkie zakończyły się naszymi pewnymi zwycięstwami. Dodatkowo dwa treningi odbyły się w samej akademii SL Benfica. Sztab trenerski został poszerzony o kolejnych pięciu tamtejszych trenerów. Chcieliśmy przy okazji pokazać, jak wielki i wspaniały jest ośrodek szkoleniowy znajdujący się w Seixal. Także w inny sposób staraliśmy się urozmaicać zawodnikom ciężką pracę treningową. Zorganizowaliśmy wypady na plażę, zwiedzanie stadionu i klubowego muzeum, wycieczkę na Cabo da Roca, czyli najdalej na zachód położony kraniec Europy, z wysokości trybun śledziliśmy przebieg meczu Ligi Europy, w którym Benfica podejmowała Eintracht Frankfurt. Byliśmy świadkami świetnego pojedynku i aż sześciu bramek. Pokazaliśmy też naszym zawodnikom, jak wygląda piłka na najwyższym juniorskim poziomie. Wybraliśmy się w piątkowe popołudnie do Alcochete, gdzie mieści się akademia Sportingu Lizbona. Tam swój mecz rozgrywały zespoły U19 obu klubów. Po świetnym meczu zwyciężyła Benfica – dodaje.

Turniej Iber Cup
Po intensywnych i urozmaiconych przygotowaniach przyszedł czas na weryfikację wykonanej pracy. Zespoły Comt Coaching Club w rywalizację weszły z przytupem. W trakcie trzech pierwszych dni, podczas których rywalizowano w ramach meczów grupowych, wygrały 13 z 14 rozegranych pojedynków. Młodzi Polacy pokonali m.in. hiszpańskie Getafe oraz drużyny portugalskie – Boavista, Vitoria Guimaraes, Belenenses. Musieli natomiast uznać wyższość rówieśników z Leganes. Dobra postawa przełożyła się na awans do tzw. supergrup, co oznaczało grę o końcowy sukces w turnieju. – Rocznik 2009 grę w supergrupie rozpoczął o pokonania 9:1 Hammabry ze Szwecji. Naszym następnym przeciwnikiem była Benfica. Dziesięć miesięcy wcześniej, na turnieju, który organizowaliśmy w Lubinie, Benfica pokonała wszystkie polskie zespoły zdecydowanie, wtedy jej trenerem był Carlos Fernandes. Teraz Carlos był w naszym sztabie, a na boisku było kilku chłopaków, którzy przegrali wtedy z Benficą. Tym razem było inaczej. Pierwszy gol, drugi, trzeci, potem nie wykorzystaliśmy karnego i kilku wspaniałych sytuacji. Przeciwnik złapał kontakt w ostatnim fragmencie gry strzelając dwie bramki, ale mecz zakończył się wynikiem 3:2! – podkreśla zadowolony Kubica.

Rok starsi Polacy pokonali w fazie finałowej Betis Sewilla 4:1, w półfinale zmierzyli się z FC Porto. – Trener rywali oglądał nas na trybunach. Jego zespół był w komfortowej sytuacji, bo wypoczęty przystąpił do rywalizacji, a my graliśmy mecz po meczu. Niestety potyczkę o awans do finału przegraliśmy 0:3 – komentuje tata dwóch synów trenujących w słynnej akademii lizbońskiego klubu. Z Benficą zmierzyli się także chłopcy z rocznika 2007. Musieli uznać jej wyższość, natomiast w kolejnym spotkaniu pokonali Werder Brema 2:1, by na zakończenie zmagań, ze względu na porażkę, ulec Getafe. Z bardzo dobrej strony raz jeszcze zaprezentował się zespół U10, który pokonał Atletico Madrid 5:1, co zaowocowało awansem do wielkiego finału Iber Cup.

W meczu wieńczącym dzieło drużyna, skład której tworzyli zawodnicy z różnych klubów, rywalizowała z FC Porto. – Krótka odprawa w szatni i dzieciaki wychodzą na trybunę w oczekiwaniu na mecz. Flaga Polski w dłoniach, muzyka z głośników, a potem hymn Polski. Oprawa taka, że serce ściska. Zaczęliśmy. Od pierwszej sekundy było widać, że to będzie nasz mecz. Po dwóch zdobytych golach na twarzach Portugalczyków pojawiły się łzy rozpaczy. Nie mieliśmy litości. Zdemolowaliśmy rywali, bo jak inaczej nazwać wygraną w finale wielkiego turnieju 7:0? Puchar za zwycięstwo trafił w nasze ręce – przybliża przebieg finału Kubica. – W finałach grały same markowe zespoły z Włoch, Hiszpanii, Portugalii czy Brazylii: Benfica, FC Porto, Real Madryt, Juventus, Gremio Porto Alegre, Getafe, Goias, Belenenses i … nikomu nieznany Comt Coaching Club. Sprawiliśmy niespodziankę, ale wygrana była jak najbardziej zasłużona, do tego Jakub Gliwa [Arkonia Szczecin – red.] został MVP turnieju w kategorii U10 – kończy relację z Lizbony Kubica, który od trzech lat mieszka w Portugalii.

Ciekawostka
– W poniedziałek w Portugalii wybuchł strajk dostawców paliwa jeżdżących cysternami. W sekundę na stacjach tworzyły się wielokilometrowe korki. Wieczorem paliwa już praktycznie nie było, a we wtorek ropy brakowało w całej Portugalii! Mieliśmy do dyspozycji sześć busów, pięć na ropę, w tym we dwóch kończyło się paliwo. Dziennie jeździmy nawet po 150 km. W środę rano musieliśmy porzucić pierwszy samochód, potem drugi … W czwartek rano trzeci. Próbowaliśmy, jak w dawnych czasach, metodą na wężyk zlewać paliwo z jednego busa do drugiego … Na mecz finałowy do podlizbońskiego Cascais wybraliśmy się, nie licząc naszego zespołu, który w nim wystąpił, korzystając z komunikacji publicznej. Najpierw przeprawa promem przez rzekę, następnie podróż kolejką z Belem do Cascais, a na zakończenie 2,5 km na piechotę na stadion. Cała wyprawa trwała blisko 3-godziny. Taka wycieczka na pewno zapadnie w pamięć chłopakom, tak jak nam historia z ropą, która w piątek była ponownie dostępna na stacjach benzynowych. Te kilka dni bez paliwa pokazały, jak zaskakująca może być otaczająca nas rzeczywistość i jak trudno jest zorganizować takie przedsięwzięcie, jak wyprawa i udział blisko 50 zawodników i członków kadry trenerskiej w zagranicznym turnieju. Warto było, swoją grą  podbili Portugalię! – wspomina pomysłodawca i główny organizator udziału Polaków w lizbońskim Iber Cup. 

autor: Krzysztof Biłka

Przeczytaj również