MLKS Woźniki zwolnił trenera. Nie pomógł nawet były gracz Polonii
11.12.2009
Gdy w listopadzie 2006 roku Michał Skowron obejmował MLKS Woźnicki, ten należał do najsłabszych ogniw częstochowskiej "okręgówki". Dzisiaj zajmuje w lidze 3. miejsce, a strata do lidera, LKS-u Kamienica Polska, wynosi zaledwie trzy "oczka". Mało? Dla włodarzy klubu - wręcz przeciwnie. - Drogą telefoniczną poinformowano mnie, że już tu nie pracuję - tłumaczy 45-latek.
- Doskonale zdaję sobie sprawę, że potencjał tej drużyny jest wyższy. Z drugiej strony, MLKS ma przecież bardzo duże szanse na awans. Moim zdaniem, takie same jak wspomniany LKS i Pilica Koniecpol. Zwłaszcza że z oboma tymi przeciwnikami wygrywaliśmy... - wskazuje szkoleniowiec, któremu - paradoksalnie - zaszkodziło chyba ściągnięcie do Woźnik piłkarzy z przeszłością w lepszych klubach. Bo - wiadomo - im takich więcej, tym i oczekiwania idą w górę.
Na wyobraźnię kibiców zadziałało zwłaszcza pojawienie się w składzie Marcina Ziaji, byłego gracza Polonii Bytom i GKS-u Tychy, który jeszcze chwilę wcześniej zapewniał o... zakończeniu piłkarskiej kariery. - Temat zrodził się w ostatnich dniach sierpnia. Długo się nie zastanawiałem. Inna sprawa, że Marcin, z powodu dużych zaległości treningowych, początki u nas miał trudne. Grał niewiele. Dopiero pod koniec jesieni to się zmieniło - zauważa Skowron.
- Doskonale zdaję sobie sprawę, że potencjał tej drużyny jest wyższy. Z drugiej strony, MLKS ma przecież bardzo duże szanse na awans. Moim zdaniem, takie same jak wspomniany LKS i Pilica Koniecpol. Zwłaszcza że z oboma tymi przeciwnikami wygrywaliśmy... - wskazuje szkoleniowiec, któremu - paradoksalnie - zaszkodziło chyba ściągnięcie do Woźnik piłkarzy z przeszłością w lepszych klubach. Bo - wiadomo - im takich więcej, tym i oczekiwania idą w górę.
Na wyobraźnię kibiców zadziałało zwłaszcza pojawienie się w składzie Marcina Ziaji, byłego gracza Polonii Bytom i GKS-u Tychy, który jeszcze chwilę wcześniej zapewniał o... zakończeniu piłkarskiej kariery. - Temat zrodził się w ostatnich dniach sierpnia. Długo się nie zastanawiałem. Inna sprawa, że Marcin, z powodu dużych zaległości treningowych, początki u nas miał trudne. Grał niewiele. Dopiero pod koniec jesieni to się zmieniło - zauważa Skowron.
Polecane