MKS kontra... klątwa ŁKS-u. Dąbrowianie rywala nie rozpracowywali

10.02.2010
Porażka z Zastalem bez dwóch ważnych ogniw wstydu nie przynosi, ale przed dąbrowianami kolejna przeszkoda. ŁKS Łódź, z którym MKS, grając w I lidze, jeszcze nigdy nie wygrał.
Porażka w Zielonej Górze spowodowała, że przewaga dąbrowian nad Zastalem zmalała do jednego punktu. Co jednak najważniejsze dla MKS-u, w dwumeczu pomiędzy nimi a obecnym wiceliderem górą nadal są podopieczni Wojciecha Wieczorka. - To jedyny pozytyw tego spotkania, że przegrywając już różnicą 21 punktów ( w pierwszej potyczce lider wygrał 86-60 - przyp. red.) zespół nie załamał się i utrzymał bezpieczną przewagę - wyjaśnia szkoleniowiec, który z Tomaszem Herktem rywalizuje o to, kto poprowadzi drużynę Zachodu w Meczu Gwiazd.

O pojedynku z Zastalem w Dąbrowie Górniczej szybko jednak zapomniano, bo kolejnym rywalem będzie ŁKS, czyli... - Zespół, z którym jeszcze w I lidze nie wygraliśmy (trzy porażki - przyp. red.) - zaznacza Wieczorek. - Udało się tylko raz, ale było to w sparingu przez obecnymi rozgrywkami - dodaje. Najważniejsze dla lidera jest jednak to, że do gry wracają Radosław Basiński i Łukasz Szczypka, którzy z różnych powodów nie mogli wystąpić w Zielonej Górze. Złą wiadomością jest kontuzja Marcina Piechowicza, który w meczu juniorów złamał kostkę i w tym sezonie już nie wróci do gry.

- Rywala tym razem nie rozpracowaliśmy, bo praktycznie w każdym meczu gra inaczej. W tej sytuacji postanowiliśmy się skupić na jak najlepszym przygotowaniu naszego zespołu - podkreśla trener MKS-u. - Z pewnością należy zwrócić uwagę na grę obwodu ŁKS-u, gdzie grają doświadczeni Bartłomiej Szczepaniak i Piotr Trepka, a nie można także zapominać o Dariuszu Kalinowskim i Michale Krajewskim. Silnym punktem, który dobrze gra jeden na jednego, jest Daniel Wall - charakteryzuje rywala Wieczorek.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również