MKS Dąbrowa G. - Start 73-68. Dąbrowianom pomógł... trener gości

24.02.2010
MKS dość długo męczył się ze Startem, a w wygranej pomógł mu błąd szkoleniowca gości, który zdjął z parkietu młodzieżowca. W końcówce dąbrowian do wygranej poprowadził Łukasz Szczypka.
Tradycyjnie już pierwsze minuty spotkania w Dąbrowie Górniczej należały do przyjezdnych, którzy po rzutach Celeja, Kwiatkowskiego i Kowalskiego objęli prowadzenie 6-0. Gospodarzy do walki poderwał Piechowicz. Niski skrzydłowy najpierw wykazał się refleksem pod koszem, a po chwili przymierzył zza linii 6,25 m. Ostatecznie straty MKS-u po pierwszych 10 minutach wynosiły zaledwie dwa punkty. Od początku drugiej kwarty w miejsce Piechowicza pojawił się Bogdanowicz i w krótkim odstępie czasu trafił "trójkę", a następnie przechwycił piłkę i wykończył kontrę. W tym momencie wydawało się, że najgorsze podopieczni Wojciecha Wieczorka mają już za sobą.

Zawodnicy Startu, którzy nadal walczą o udział w play-off, nie zamierzali jednak iść w ślady wszystkich zespołów goszczących do tej pory w Dąbrowie Górniczej. Bardzo dobrze prezentowali się w tym fragmencie gry Celej i Prostak. Z kolei gospodarze mieli spore problemy ze zdobywaniem punktów za sprawą strefowej obrony rywala. - Wiadomo, że najłatwiej jest pokonać ten rodzaj defensywy skutecznymi rzutami z dystansu, ale nam nie chciała wpadać piłka do kosza. Na pewno musimy jeszcze sporo pracować nad tym elementem gry - zaznaczał Łukasz Szczypka, rzucający obrońca MKS-u. Dodatkowo pod koniec drugiej kwarty akcjami 2+1 popisali się Kwiatkowski i Myśliwiec. W efekcie lublinianie prowadzili do przerwy różnicą aż dziewięciu punktów.

W ekipie wicelidera rąk jednak nie załamywano, bo wiele zespołów spotkania przegrywało głównie w trzeciej odsłonie. Inna sprawa, że szturm dość długo nie nadciągał, a mający za sobą wiele sezonów w ekstraklasie Celej utrzymywał bezpieczną przewagę gości. Dopiero końcowe fragmenty tej części gry pozwoliły wlać nadzieję w serca dąbrowskich kibiców. Dwoma "trójkami" popisał się Szczypka i straty wynosiły trzy "oczka".

Do remisu doprowadził Lisewski, a po chwili miało miejsce kluczowe zdarzenie dla losów potyczki. W drużynie Startu zabrakło na parkiecie młodzieżowca i lublinianie zostali ukarani przewinieniem technicznym. Basiński wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów wolnych, ale w kolejnej akcji został sfaulowany i tym razem już się nie pomylił z linii rzutów osobistych. - Z pewnością ten błąd zdeprymował mój zespół, ale to nie był czynnik decydujący o porażce - wyjaśniał Dominik Derwisz, szkoleniowiec Startu.

Wprawdzie do kolejnego remisu doprowadził Celej, ale rozpędzeni dąbrowianie ponownie szybko odskoczyli. - Tradycyjnie już początek mieliśmy gorszy, ale to już końcówka rundy zasadniczej i jesteśmy dość mocno zmęczeni. Najważniejsze, że w końcówkach potrafimy się spiąć i zagrać na dobrym poziomie - wyjaśniał Łukasz Szczypka, który do spółki z Piechowiczem zdobył w końcówce dziewięć punktów. Przy jednoczesnej porażce Zastalu Zielona Góra z KKS-em Tychy, MKS powrócił na fotel lidera, a dodatkowo ma rozegrany jeden mecz mniej. - Szkoda tej przegranej, bo dwa punkty były w naszym zasięgu. Niestety, źle taktycznie rozegraliśmy końcówkę - złościł się trener lublinian.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również