MKS Dąbrowa G. - Siarka 70-62. Dąbrowianie mistrzem I rundy!
23.12.2009
Choć pierwsze minuty należały do gospodarzy, którzy łatwością przedostawali się pod kosz, to jednak po skutecznej penetracji Krupy i dobitce Misia, Siarka wyszła na prowadzenie. MKS nadal grał jednak swoje i po łatwych punktach Zielińskiego, a także kontrze Piechowicza, powrócił na właściwe tory. A przewaga dąbrowian pod koniec pierwszej kwarty urosła jeszcze bardziej, gdy celnymi "trójkami" popisali się Bogdanowicz i Basiński.
- W tym momencie wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie, a rywale zaczęli trafiać - kręcił głową Radosław Basiński, rozgrywający MKS-u. A pierwszym z tych, którzy "dziurawili" kosz gospodarzy był Krupa, który trafił dwa razy zza linii 6,25 m. Wspomagał go dzielnie Baran i to Siarka mogła zejść na przerwę w bardziej komfortowej sytuacji. - Graliśmy bojaźliwie w ataku. W obronie mimo tego, że nie było najgorzej, to jednak Siarka wykorzystywała wszystkie nasze drobne błędy. Jest to zespół z jednym z najsilniejszych obwodów w lidze - tłumaczył Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian.
Taki stan rzeczy zapowiadał spore emocje po przerwie, bo przecież gospodarze grali o zapewnienie sobie mistrzostwa I rundy, a także zachowania miana jedynego zespołu niepokonanego na własnym parkiecie. I zgromadzeni kibice długo nie musieli czekać na przebudzenie swoich pupili. Po akcji 2+1 do remisu doprowadził Lisewski. Chwilę później "trójkę" trafił Basiński, a kontry wykorzystali Bogdanowicz i Piechowicz. W Siarce straty próbował odrabiać Miś, często jednak uciekał się do nieprzepisowych zagrań, które niestety uchodziły uwadze arbitrów. - To na pewno jeden z trzech najlepszych środkowych w lidze, ale to nie oznacza, że może tak postępować - mówił Basiński, kapitan MKS-u.
W ostatniej odsłonie straty gości ponownie próbowali niwelować gracze obwodowi, Krupa i Baran, ale gospodarze utrzymywali bezpieczną przewagę głównie dzięki akcjom Lisewskiego. Na 40 sekund przed końcem po akcji 2+1 Czerwonki tarnobrzeżanie zbliżyli się na sześć punktów, ale po chwili Lisewski efektownym wsadem w kontrze przypieczętował triumf gospodarzy, którzy jednocześnie zapewnili sobie pozycję lidera po pierwszej rundzie zmagań w I lidze.- Teraz możemy spokojnie myśleć o świętach, a po nich zabrać się do dalszej pracy - z zadowoleniem podkreślał Basiński.
- W tym momencie wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie, a rywale zaczęli trafiać - kręcił głową Radosław Basiński, rozgrywający MKS-u. A pierwszym z tych, którzy "dziurawili" kosz gospodarzy był Krupa, który trafił dwa razy zza linii 6,25 m. Wspomagał go dzielnie Baran i to Siarka mogła zejść na przerwę w bardziej komfortowej sytuacji. - Graliśmy bojaźliwie w ataku. W obronie mimo tego, że nie było najgorzej, to jednak Siarka wykorzystywała wszystkie nasze drobne błędy. Jest to zespół z jednym z najsilniejszych obwodów w lidze - tłumaczył Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian.
Taki stan rzeczy zapowiadał spore emocje po przerwie, bo przecież gospodarze grali o zapewnienie sobie mistrzostwa I rundy, a także zachowania miana jedynego zespołu niepokonanego na własnym parkiecie. I zgromadzeni kibice długo nie musieli czekać na przebudzenie swoich pupili. Po akcji 2+1 do remisu doprowadził Lisewski. Chwilę później "trójkę" trafił Basiński, a kontry wykorzystali Bogdanowicz i Piechowicz. W Siarce straty próbował odrabiać Miś, często jednak uciekał się do nieprzepisowych zagrań, które niestety uchodziły uwadze arbitrów. - To na pewno jeden z trzech najlepszych środkowych w lidze, ale to nie oznacza, że może tak postępować - mówił Basiński, kapitan MKS-u.
W ostatniej odsłonie straty gości ponownie próbowali niwelować gracze obwodowi, Krupa i Baran, ale gospodarze utrzymywali bezpieczną przewagę głównie dzięki akcjom Lisewskiego. Na 40 sekund przed końcem po akcji 2+1 Czerwonki tarnobrzeżanie zbliżyli się na sześć punktów, ale po chwili Lisewski efektownym wsadem w kontrze przypieczętował triumf gospodarzy, którzy jednocześnie zapewnili sobie pozycję lidera po pierwszej rundzie zmagań w I lidze.- Teraz możemy spokojnie myśleć o świętach, a po nich zabrać się do dalszej pracy - z zadowoleniem podkreślał Basiński.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów