MKS Dąbrowa G. - Siarka 67-64. Walka o ekstraklasę trwa nadal

24.04.2010
- Ten mecz potwierdził, że w pojedynku tych zespołów decydująca jest dyspozycja dnia - podkreślił Wojciech Wieczorek, szkoleniowiec MKS-u. Dąbrowianie wygrali starcie numer 2 i o tym kto awansuje do ekstraklasy zadecyduje ostatni mecz.
Początek należał do gości, którzy wyszli na 4-punktowe prowadzenie i jak się później okazało było to ich najwyższe prowadzenie w całym meczu. Sygnał do odrabiania strat dał Paweł Zmarlak, który najpierw trafił z dystansu, a po chwili wszedł dwutaktem pod kosz, nic sobie nie robiąc z próbujących go zablokować podkoszowych zawodników Siarki. Tarnobrzeżanie nie zamierzali jednak łatwo dać za wygraną. Sprawę w swoje ręce wziął Wojciech Barycz. Dwie jego pierwsze próby zza linii 6,25 m były dalekie od ideału, ale kiedy w kolejnej akcji mimo mocnego krycia trafił przez ręce, było wiadome, że wychowanek MOSM-u Tychy łatwo się nie podda. - To zawodnik, który grał nie tylko w ekstraklasie, ale również i zagranicą. Jego umiejętności są naprawdę wysokie - podkreślał Łukasz Szczypka, rzucający obrońca dąbrowian.

W drugiej odsłonie goście cały czas utrzymywali minimalną przewagę, ale ta nie rosła za sprawą zawodników obwodowych MKS-u. Radosław Basiński, Łukasz Szczypka i Paweł Bogdanowicz regularnie zdobywali punkty nie pozwalając odskoczyć Siarce. Po rzucie tego ostatnie za trzy punkty, gospodarze wyszli nawet na moment na prowadzenie. Akcja Barycza 2+1 spowodowała jednak, że to tarnobrzeżanie znów odzyskali inicjatywę.

Dotychczasowe trzecie kwarty w wykonaniu MKS-u pozwalały jednak mieć nadzieję, że dąbrowianie przedłużą swoje szanse na awans do ekstraklasy. Nie inaczej było i tym razem. Gospodarze narzucili swój styl gry i za sprawą Szczypki stopniowo powiększali przewagę. Gdy z dystansu trafił Radosław Basiński, dąbrowianie prowadzili już różnicą dziewięciu punktów. Po chwili jednak Tomasz Pisarczyk kolejną już niezwykle efektowną dobitką zmniejszył straty.

O tym więc kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku miała zadecydować czwarta kwarta. W niej - podobnie jak w Tarnobrzegu - poczynania obydwóch zespołów zdominowała nerwowość. - Z pewnością pięknej koszykówki zbyt wiele nie można było zaobserwować, ale to są już play-offy i teraz najważniejsza jest walka. Oba zespoły nastawiły się na twardą defensywę i stąd gra w ataku nie układała się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli - wyjaśniał Szczypka. Gdy akcją 2+1 popisał się Krzysztof Koziński wszystko wskazywało na to, że gospodarze w pełni kontrolują przebieg wydarzeń na parkiecie. Jednak kolejne siedem punktów zdobyła Siarka (Barycz pięć "oczek) i goście doprowadzili do remisu.

Gdy kolejne punkty z linii rzutów osobistych zdobył Adrian Czerwonka, goście wyszli na niespełna dwie minuty przed końcem meczu na prowadzenie. Następna akcja dąbrowian to znów niepowodzenie i Siarka stanęła przed okazją powiększenia przewagi. Wspaniałym przechwytem popisał się jednak Bogdanowicz i po jego podaniu kontrę wykończył Basiński. MKS znów powrócił na prowadzenie. Podwyższył je Koziński, który wykazał się sprytem na ofensywnej "desce" i dobił skutecznie rzut kolegi z zespołu. - Rozegrał bardzo dobry mecz. To jego postawa na zbiórce pozwoliła nam przeciwstawić się Siarce - zaznaczał Szczypka.

Po chwili Bogdanowicz dwukrotnie trafił z linii rzutów wolnych i wszystko wskazywało na to, że MKS może być już spokojny o zwycięstwo. Za wygraną nie dał jednak Barycz. Ponownie trafił za trzy. Sfaulowany Zmarlak trafił tylko jeden rzut osobisty i Siarka miała siedem sekund, by doprowadzić do dogrywki. Barycz został jednak bardzo dobrze pokryty i jego rzut nie doleciał nawet do kosza. - Jedziemy jeszcze raz do Tarnobrzegu, Tym razem jednak zamierzamy tam wygrać - zapewniał Wieczorek.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również