MKS Dąbrowa G. - Prokom II 77-60. Młodzież z Gdyni powalczyła 20 minut

17.11.2009
Dość nieoczekiwanie mecz w Dąbrowie Górniczej miał w pierwszej połowie długo wyrównany przebieg. MKS dopiero po przerwie udowodnił swoją wyższość i pokonał rezerwy Prokomu.
- Obawialiśmy się tego spotkania, bo gdynianie to młody i nieobliczalny zespół. Sporo biegają i dobrze rzucają za trzy punkty - tłumaczył Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian. I właśnie ten pierwszy atut zadecydował o tym, że wynik konfrontacji przed przerwą przeważnie oscylował wokół remisu. Było to również efektem sporej niedokładności po stronie gospodarzy. - Zabrakło trochę koncentracji. Dodatkowo rywal miał sporo szczęścia - podkreślał Adam Lisewski, środkowy MKS-u. O czym mógłby świadczyć choćby celny rzut, najwyższego na parkiecie, Wojdyły z blisko ośmiu metrów.

Gospodarzom udało się odskoczyć dopiero pod koniec drugiej kwarty, gdy najpierw celną "trójką" popisał się Zieliński, a po chwili efektownym wsadem zakończył akcję Lisewski. Wreszcie po kolejnej zespołowej kontrze punkty spod kosza ponownie zanotował Zieliński i przewaga urosła do sześciu "oczek". Na nieszczęście dąbrowian po chwili rozległa się syrena oznajmiająca przerwę, a tuż po niej, w krótkim odstępie czasu, rezerwy Prokomu zdołały doprowadzić do kolejnego remisu. Wówczas o czas poprosił trener Wieczorek i po ostrej reprymendzie ujrzeliśmy odmieniony, a co najważniejsze, grający z polotem MKS.

Rozegrali się Lisewski i Marek Piechowicz, którzy skutecznie wykańczali "pod dziurą" zespołowe akcje dąbrowian. - Trenerzy oczekują ode mnie głównie dobrej postawy w obronie, a w szczególności "na desce" i bloków. To kto punktuje jest mniej ważne, ale nie da się ukryć, że na pewno sprawia to przyjemność - uśmiechał się środkowy MKS-u. Straty próbowali jeszcze nadrabiać Sikora i doświadczony Storożyński, ale miejscowi prezentowali już grę, do której zdążyli już w tym sezonie przyzwyczaić swoich kibiców, a to oznaczało, że lider utrzyma swoją pozycję w tabeli.

- Mieliśmy trochę problemów zdrowotnych. Radek Basiński jest przeziębiony, a Michał Lewicki ma naderwany mięsień. Na szczęście bardzo dobrze zaprezentował się w tym meczu Łukasz Szczypka. Dwie jego asysty były niezwykle efektowne i można powiedzieć, że nie odczuwaliśmy w spotkaniu braku rozgrywającego - z zadowoleniem zauważył Wieczorek.

autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również